Czas jest wszystkim, co masz i pewnego dnia może się okazać, że masz go mniej niż sądzisz.

Cześć Kochani,

wszyscy jesteśmy spragnieni powrotu do normalności. Ciężko przypomnieć sobie, jak to było tańcząc i śpiewając w tłumie. Dlatego, gdy tylko została zniesiona część obostrzeń i można było wyjść na świeże powietrze bez maseczki od razu postanowiliśmy ten fakt uczcić. Mimo wszystko trochę na boku, ale za to pośród mojej ukochanej przyrody, która jak nic innego mnie wycisza. Wybraliśmy się na spływ kajakowy – mój pierwszy w życiu. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać, ale dziś ze spieczonymi ramionami od słońca i zdartą skórą na dłoniach od wiosła wiem jedno: to nie jest koniec! To dopiero początek mojej przygody z wiosłem. A skąd pomysł na taką formę spędzania wolnego czasu? Przeglądałam Katalog Marzeń i ten spływ wpadł mi w oko.

Czy zdarza się Wam szukać pomysłu na weekend właśnie na portalach typu Katalog Marzeń? Ja muszę przyznać, że robię to nagminnie i powoli staje się to moim nowym uzależnieniem – kolejnym do kolekcji 🙂

Czas napisać więcej o samym spływie:

Długość odcinka: 18km

Średni czas płynięcia: 4 godziny

Trudność: Łatwy – to była najlepsza opcja na pierwszy raz 🙂

Spływ rozpoczął się w Oławie i odbył się na na trasie Oława – Siechnice. Gdy, przyjechaliśmy na miejsce byłam nieco bardziej spokojna, ponieważ w spływie brały udział również dzieci. Nie wiem jak Wy, ale ja, gdy robię coś po raz pierwszy często się niepotrzebnie denerwuje 🙂

Trasa została zaplanowana na około 4 godziny, nam się udało ją przepłynąć w 3. Myślę, że jak na amatorów to naprawdę dobry wynik. Muszę przyznać, że poczułam ducha rywalizacji i sportu.  Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku – zostawiłam sobie przestrzeń na śniadanie w nieziemskim otoczeniu i opalanie 🙂 Co do słońca, nie sądziłam, że dotknie mnie aż tak 🙂 Niemal tego samego dnia zaczęła mi schodzić skóra z ramion. Można w maju? Można!

Na mecie naszej trasy czekało nas nas specjalnie przygotowane, ogólnodostępne, gminne miejsce ogniskowe wraz ze stolikami i ławkami, gdzie przyjemnie zakończyliśmy spływ. Co nas bardzo pozytywnie zaskoczyło – po zakończeniu imprezy kierowcy zostali przewiezieni bezpośrednio do swoich samochodów.

To był wspaniały czas, który spędziłam z mężem – były piękne widoki, aktywność fizyczna, ogień i woda. Wszystko, czego trzeba! Na trasie delektowaliśmy się dziką naturą i ciszą – zdecydowanie spodobała się nam taka forma spędzania wolnego czasu.

Voucher obejmował:

  • Kajakowy wypad dla dwóch osób
  • Szkolenie wstępne
  • Wypożyczenie kajaków, kamizelek ratunkowych i wioseł
  • Przepiękne widoki i pobyt na świeżym powietrzu
  • Ognisko po zakończeniu spływu

Kto z Was chętnie spędziłby czas na kajakach?

Dla nas do samego końca czas w jakim wspólnie pokonaliśmy trasę nie miał znaczenia, liczyła się tylko dobra zabawa. Spływ kajakowy to również świetna opcja dla przyjaciół, którzy chcą urozmaicić swoje spotkania. Myślę, że to również idealny pomysł na prezent dla rodziców. Oprócz świetnej zabawy, podarujesz swoim rodzicom wspólny czas, który z pewnością świetnie zapamiętają.

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *