Komar zamiast krwi – powinien wysysać tłuszcz

Cześć Kochani,

Na dobre utarło się już coroczne powiedzenie, że zima zaskakuje kierowców. Mnie zima nie ma szans zaskoczyć bo od dziesięciu miesięcy proces nauki prawa jazdy leży jak kawałek ziemi odłogiem. Niemniej zaskoczyło mnie lato, a dokładniej komary. W zasadzie to zdaję sobie sprawę z ich istnienia, ale przez te wszystkie lata nie były one dla mnie za bardzo kłopotliwe. Godziłam się z ich egzystencją i z tym, że raz na jakiś czas muszą sobie mnie pogryźć. Od blisko siedmiu lat nie używałam urządzeń elektrycznych mających na celu odstraszyć te żyjątka. Czasem od wielkiego dzwonu na działce podczas grilla zdarzyło mi się odpalić tzw. spiralę. W tym roku jednak podczas wielkiej komarowej narady zostałam wybrana, jako cel główny i nadrzędny do realizacji ich kampanii. Ja nie wiem, czego w tym roku najadły się te komary i kto sprzedaje im dopalacze, ale one lecą wprost na człowieka z prędkością 100km/h i zanim poczuję swędzenie po ugryzieniu, czuję uderzenie o moją nogę, rękę, szyję i każdy inny element z którego składa się moje ciało.  I nie jest to śmieszne i nie przesadzam.

Nastąpi teraz wspaniała prezentacja mojego ciała po spotkaniu z komarami:

Mąż naliczył, że noszę na sobie dwadzieścia dwa sinikami. Wspaniale. Nie wrzucam reszty z obawy, że ktoś z Was zaniepokojony ich ilością i rozmiarami (!!!) zaniesie je na policję, aby ustalić prawdziwego sprawcę. Ja mam ochotę aresztować każdego z tych komarków, który zapomniał wyhamować w locie.

Właśnie wtedy wykrzyczałam: dosyć tego! Moje kroki popędziły w stronę Rossmanna w poszukiwaniu produktów, które pomogą mi pokonać te owady.

Sięgnęłam po produkty Vaco bardzo intuicyjnie – nie mam żadnej wiedzy w tym zakresie i nie porównam w tym wpisie marek. Wszystko co dzisiaj tu napiszę to doświadczenia z tegorocznej walki.  Dlaczego akurat te preparaty? Wybrałam je bo opakowania nie krzyczały kolorami, otrzymałam obietnicę przyjemnego zapachu albo jego całkowitego braku i to mi wystarczyło. Od czegoś musiałam zacząć poszukiwania 🙂

VACO

żel kremowy łagodzący skutki ukąszeń dla dzieci
75 ml, 9,99zł

KUP: KLIK

W tamtym momencie to był dla mnie najważniejszy produkt. Jedyne o czym marzyłam to fakt, żeby przestało swędzieć. A nie było to proste zadanie, ponieważ ugryzienia miałam między innymi na podeszwach stóp, czy na wewnętrznej stronie ud. Wróciłam do domu błyskawicznie, wykąpałam się i obłożyłam kremem łagodzącym. Zadziałało niczym szklanka wody w upalny dzień. Poczułam jak po kilku minutach mój mózg i neurony przestają wariować. Ostatecznie dwa dni smarowania się kremem i wszystkie stare ugryzienia przestały być problemem. Zostały tylko siniaki…

W kremie znajdziemy witaminę E, alantoinę, mentol i wyciąg z aloesu, który pozwala szybko złagodzić skutki ukąszeń owadów, pozostawiając na skórze delikatny zapach. Alantoina i witamina E przyspieszają regenerację skóry i ułatwiają gojenie się uszkodzonego naskórka poprawiając jednocześnie jego elastyczność. Dodatkowo mają działanie przeciwzapalne. Mentol posiada właściwości znieczulające i chłodzące, dzięki czemu zmniejsza efekt swędzenia lub pieczenia, pozostawiając przyjemne uczucie chłodu. Aloes reguluje właściwe pH skóry, nawilża ją i zmiękcza, a także łagodzi stany zapalne.

VACO

płyn na komary, kleszcze i meszki
100 ml, 12,49,-

KUP: KLIK

Mając psa muszę wychodzić z domu – chociaż rozważałam całkowitą izolację z powodu komarów. Ostatnie dni były naprawdę ciepłe i ostatnie o czym marzyłam to zabudować się jak rycerz w ciepły dzień, aby tylko żaden owad mnie nie namierzył. Postanowiłam użyć płynu na komary, który sprawił, że stałam się niewidzialna, zupełnie jakbym miała na sobie pelerynę-niewidkę z Harrego Pottera. Do tej pory takie płyny kojarzyły mi się z duszącym zapachem i koniecznością rozpylania ich poza domem i z daleka od ludzi. (A to akurat zabawne bo przecież są dla ludzi). Ten rozpyliłam w domu, chociaż to za dużo powiedziane bo to płyn i on bardziej pryska i w zasadzie to pomieszczenie nie staje się momentalnie zadymione jak w tanim pubie. Można było oddychać. Nie wiem jak pachną tropiki, ale ten zapach jest OK. Efekt odstraszenia utrzymuje się do 5 godzin. 100% ochrony do 12 h.

VACO

płyn na komary, kleszcze i meszki dla dzieci
80 ml/13,79,-

KUP: KLIK

Kleszcze to jest plaga numer dwa tego lata. Historia analogiczna: wieki ich nie widziałam, tego roku chcą mnie wykończyć. Do tej pory kleszcze najbardziej kojarzyły mi się z moim ojcem, który systematycznie wyciągał je z naszego kota, który uwielbiał latać po polach. Pamiętam jak siadał na podwórku i bez większego obrzydzenia je usuwał. Wtedy wydawało mi się to nie do przejścia… Dziś w domu uchodzę za naczelnego niszczyciela kleszczy, gdy jakiś zaatakuje naszego psiaka. Na początku sezonu, gdy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy ze skali tego problemu wzięliśmy Maksa na kilkugodzinny spacer pośród łąk, pól i zbiorników wody.  Nie wiem przez ile godzin wyjmowałam, strzepywałam, znajdywałam kleszcze (mimo Bravecto)… tego dnia stałam się bohaterką. Ale, już więcej nie chcę! Dziś przed spacerami rozpylam na siebie te wyjątkowe perfumy Vaco – kleszcze, komary, meszki 😀 Efekt odstraszania utrzymuje się do 5 godzin.

VACO

urządzenie + płyn na komary
1 szt./16,49,-

KUP: KLIK

To cudeńko dba o moje spokojne życie w domu. W zasadzie to niczego od tak dawna nie czczę. W dzieciństwie moja mama włączała nam takie urządzonko na niebieskie płytki – jak ja nie znosiłam tego zapachu, ble! Mimo dalszych poszukiwań, nigdy nie udało się znaleźć mojej mamie czegoś, co nie będzie zatruwać całego pomieszczenia obrzydliwym zapachem. Ja znalazłam elektryka BEZ ZAPACHU!!! Wygrałam życie, wygrałam to lato.

Jak chronicie się przed komarami i kleszczami? Macie jakieś ulubione preparaty? No i kto z Was miał takie siniaki po ugryzieniu?

You may also like

10 komentarzy

  • Siniaki?! Po komarach? Nie wierzę, dzwonie na policję xD
    Mnie tnigdy komary jakoś specjalnie nie przeszkadzały. Poswędziało chwilę, jak się powstrzymałam przed drapaniem to raz dwa przestało. Ale ostatnio zaczęło mnie wkurzać samo bzyczenie. Nie dają spać. Już nie wiem co jest gorsze te bzyczące komary, czy kot skaczący po mnie, żeby je złapać xD. Przynajmniej broni swojej pani.
    A co do tłuszczu, już wolę, żeby piły krew xD

    • hahah 😀 halo policja, proszę przyjechać na bloga 😀 mieszkałam przez wiele lat z kotami i najbardziej bałam się niezapowiedzianych skoków na moje rzęsy podczas mrugania 😀 🙂

  • Niestety prawda z ilością komarów i kleszcze tego lata 🙁 Przyciagam jedne i drugie. Na szczęście siniaków po komarach nie mam. Ojej! To straszne! Wspólczuję. Jednakże nie zastosowałabym chemii za żadne skarby. Smarowanie środkami naturalnymi np. roztwór olejku z goździków z wodą, lub herbacianego… A po ukąszeniu przyłożyć cebulę…

    • dzięki za te eko rady, dzisiaj w aptece sprobuje dorwać te olejki bo znowu jestem cała pogryziona…

  • Fakt, w tym roku komary są jakieś wyjątkowo jadowite i złośliwe. I zabezpieczamy się przed nimi właśnie tymi środkami, które pokazałaś, bo już w ubiegłym roku świetnie się u nas sprawdziły.

    • W ten weekend niestety komary były jeszcze bardziej złośliwe i mimo, że niemal wylałam na siebie te środki jestem znowu cała pogryziona 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *