Dbaj o swoje ciało, to jedyne miejsce, w którym musisz mieszkać

Cześć Kochani,

i jakoś tak jest, że to mięso się u mnie jadło na każdym kroku. A już szczególnie jak był jakiś wyjątkowy dzień – wtedy jadło się odświętne mięso. Nikt nie czekał na pomidory, mizerię tylko właśnie na porządny kawał mięsa. I wyprowadziłam się z tego domu  (co jasne, oczywiście nie przez mięso) i starałam się inaczej, ale nie potrafię.  Jasne – zjem zupę na samych warzywach i będzie mega pyszna, kanapkę z serkiem i do tego po prostu sałatkę ze świeżych warzyw. Ale, przychodzi taka podstępna, mała ochota i mówi: no weź, usmaż tego kotleta, no usmaż. I smażę, bez większego zastanowienia. Nie stanę się wege (przynajmniej nie teraz), ale zdecydowanie ostatnio ograniczyłam spożywanie mięsa. Nie do zera bo mojego bloga obserwują również moi sąsiedzi, którzy mijają dostawcę z KFC. Trochę ograniczyłam i jestem z siebie dumna. Trochę to więcej niż wcale.

Dzięki temu poznałam markę:

oraz ich ofertę. Byłoby wielce niestosowne oceniać jedzenie tylko przez pryzmat swojego smaku. A już szczytem egoizmu jest niepodzielenie się jedzeniem. Do wspólnych testów zaprosiłam moją Pomoc Domową (brzmi to okropnie, ale jak mam określić Dziewczynę, która pomogła mi umyć okna i ogarnąć chatę, gdy miałam skręconą kostkę?), Męża i Ciężarną Przyjaciółkę. Zatem:

Bezmięsna Szynka Czosnkowa 120g/ 7,50zł KUP: KLIK

No i okej – wiem, że wygląda fatalnie. I muszę Wam powiedzieć, że już „podkręciłam to zdjęcie”. Miałam obawę zanim wzięłam to do buzi. Nie wyglądało jak apetyczna i lśniąca polędwica sopocka, którą jem od dziecka. Przypominało trochę pasztet, trochę konserwę. Pomyślałam sobie: „przecież nie mogę od tego umrzeć” i zrobiłam tosty dla siebie i hucznie już tu nazwanej mojej Pomocy Domowej.

No i jasne, że ją uprzedziłam, że będzie bez mięsa i będzie super zdrowo. Podjarała się, okazało się, że lubi takie tematy. Przepis idealny jak na kucharkę ze skręconą kostką: chleb tostowy, masło, szynka, ser. Nie zdążyłam zrobić fotki bo dostałam zaćmienie mózgu, ale jesteście wstanie sobie to wyobrazić. I kurcze smakowało mi to, naprawdę! Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że smakuje zdecydowanie lepiej niż wygląda. I Pani od okien też bardzo smakowało. I nie ściemniam!

Jak już Pani poszła to zrobiłam sobie tortillę z tą szynką i było naprawdę dobrze. Nie zostawiłam, ani jednego plasterka dla męża. Wszystko zjadłam.

Tak, kupie ją ponownie. Nie kupię jej, gdy nagle

najdzie mnie ochota na pyszną szyneczkę, ale normalnie podczas zakupów, abym miała o jeszcze jedną propozycje na śniadanie.

I Maksik też dostał plasterek 🙂

 

 

 

 

 

Bezmięsne Pepperoni 130g, 8zł

KUP: KLIK

Ja wiem, że te posiłki samym wyglądem zasługują na pięć gwiazdek Micheline. Ale, przyznać się, kto z Was tak niby pięknie ogarnia sobie śniadanko czy kolację. Zawsze jest brak czasu. No i była kolacja z Bezmięsnym Pepperoni w towarzystwie męża i ciężarnej. I tu już nie będzie tak miło, ale będzie szczerze. Mąż zjadł pół kanapki i stwierdził, że czuje się jakby jadł kostkę rosołową. Spróbował sam produkt i zrobił wykrzyw. Ciężarówka nazwała ten produkt „zjadliwym, ale więcej nie chcę”.  Mi natomiast smakowało, nie jakoś przesadnie, ale zjadłam. Tylko, że ja jestem również fanką octu w galarecie i paru innych hardcorowych połączeń. Nie zjedliśmy całej paczki i to było bardzo przykre bo nienawidzimy marnować jedzenia.

Teraz poszybujmy zdecydowanie wyżej w stronę

Bezmięsny Gyros zioło – czosnkowy 160g/10zł KUP: KLIK

Bezmięsny Kebab słodkie chilli 160g/10zł KUP: KLIK

Zacznę od tego, że tych produktów baliśmy się najbardziej – no bo każdy z nas miał wyobrażenie swojego ulubionego pysznego kebaba, a tutaj nie wiedzieliśmy co nas czeka. Na samym początku miałam lekkie rozczarowanie, że produkty mają ten sam skład, a różnią się tylko przyprawami i nazwą.

Musimy wszyscy w trójkę przyznać, że te dwa produkty najbardziej powaliły nas na kolana. Już podczas smażenia pachniały bardzo dobrze i przypominały zastępstwo mięsa. Wciąż usilnie porównuje te produkty do prawdziwego mięsa bo sama ich nazwa to sugeruje. Nikt na opakowaniu nie napisał „Białko pszenne ziołowo-czosnkowe”. Zupełnie poważnie po usmażeniu stał się chrupki, ale wciąż soczysty. Zrobiliśmy wrapy i zjedliśmy je z ogromną przyjemnością. Nie mieliśmy poczucia, że jemy coś co nam nie smakuje, jakiś kompromis pomiędzy mięsem, a byciem wege. Naprawdę wszystko było okej.

Pozostanę w tendencji WZROST – UPADEK i przedstawie wam Bezmięsny Boczek, który najbardziej smakował Maksikowi.

Bezmięsny Boczek 150g/10.00 z, KUP: KLIK

Jak to każdy boczek i ten posiadał charakterystyczny biały tłuszczyk. W przypadku klasycznej wersji nie znam zbyt dużo „świrów”, którzy na surowo wciągają „te białe elementy.” Z odruchu już wrzuciłam go na grilla, ale to był dobry ruch (przynajmniej tak potwierdził producent na opakowaniu). Ale, coś zdecydowanie poszło nie tak:

Przedstawiam kolejne danie godne pięciu gwiazdek Micheline za samo podanie:

Nic nam się nie topiło, nic nie kapało, białego nie ubywało… I chyba zdecydowanie za późno zorientowałam się, że to tak nie działa. Spaliłam boczek. Nie był apetycznym chipsem był tak twardy jak podstawka na herbatę. Zmarnowało się kilka plasterków surowego boczku, nie smakował nam, zdecydowanie na nie.

No i klasyka gatunku w nowej odsłonie:

Bezmięsne Parówki 200g/9.00 zł, KUP: KLIK

No i ciężarnej smakowały bardzo. Stwierdziła, że są to bardzo dobre parówki. Nie nazwała ich nawet alternatywą, jej zdaniem smak był nawet lepszy niż wyrobów mięsnych. Mąż też zjadł i chwalił. Ja nie dałam rady – do tych parówek nie zostałam stworzona.

Cieszę się, że tekst powstał z perspektywy kilku smaków. Każdy z nas miał inne odczucia i inne ulubione produkty. Doceniam Bezmięsny za dobre składy produktów (a nawet bardzo dobre), za chęć ograniczenia spożycia mięsa w społeczeństwie. I zdecydowanie warto spróbować, aby móc samemu wyrazić swoją opinię. Jado szynki czosnkowej będę wracać.

Na zdrowie!

 

You may also like

16 komentarzy

  • Może to i bardzo zdrowe, ale wygląd pozostawia wiele do życzenia. Kiedyś oglądałam program poświęcony tworzeniu żywności z roślin. Jedzenie miało udawać popularne wędliny: szynkę, parówki itp.
    Jakieś to wszystko bezbarwne było (kolorystycznie). Rozumiem ideę, ale wciąż będę obstawać przy zasadzie MŻ 😉 Po prostu 🙂

  • Hm, jakoś jestem średnio nastawiona do takich wynalazków, ale jak gdzieś zobaczę te produkty w sklepie, to może się skuszę, żeby nie oceniać bez spróbowania. A z takich zamienników mięsa, to koleżanka poleciła mi spaghetti po bolońsku z tofu wędzonym (może być nawet z Biedronki), które po usmażeniu i doprawieniu naprawdę smakuje jak mięso mielone, nawet kilka osób już dało się nabrać, że to rzeczywiście mięso.

    • Ja muszę przyznać, że jeszcze tofu nie jadłam, ale muszę się skusić. Jest przecież takie popularne!

  • Mięsa dużo nie jadam, ale jak już mam jeść bez mięsa to wole po prostu – warzywa, owoce, koktajle, kasze , makaron. – przygotowane na świeżo i bez zbędnych dodatków, przecież na takiej diecie zamienimy się w wyrób człowiekopodobny…a poza tym to surowiec tak przetworzony, że nie wiem w czym to jest lepsze od hodowli i jedzenia mięsa.

  • Mam takie momenty, że muszę odpocząć od mięsa, ogólnie w tygodniu moje proporcje spożycia mięs i warzyw/innych produktów są zmienne. Jeszcze nie miałem okazji jeść tego typu produktów.

    Muzyka według mnie to w obecnej sytuacji coś naprawdę ważnego. Chociaż jednocześnie nie znalazłem ostatnio nic ciekawego wśród nowości. Może źle szukam?

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *