Pojechała na narty – wróciła z gipsem.

Cześć Kochani,

muszę się przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam na nartach. Nie dlatego, że mieszkam zbyt daleko od gór, ponieważ do fajnych tras szusowych mam co najwyżej dwie godziny drogi, nawet nie dlatego, że nie lubię śniegu – bo lubię. Wszystko sprowadza się do bycia sierotą. Do dziś najbardziej popularną historią na imprezach jest ta w której skręciłam sobie obie kostki wstając z łóżka. Jak? Źle postawiłam pierwszy krok o poranku i wylądowałam dupskiem na ziemi z potwornym bólem kostki. Jako, że kiedyś musiałam wstać z tej podłogi postanowiłam postawić drugi krok, tym razem też nie miałam szczęścia – skręciłam drugą kostkę. I muszę Wam powiedzieć, że gdy już skończyłam litanię przekleństw długo się zastanawiałam jak wstać, aby nie zrobić sobie jeszcze poważniejszej krzywdy. Z obiema nogami dość długo walczyłam zanim doprowadziłam je do stanu sprzed felernego poranka. Właśnie dlatego boję się pojechać na stok. Mam szczęście do nieszczęść, a, że naprawdę kocham żyć to chyba nie chcę ryzykować.

Nie wiem jak Wy, ale ja zimą mam tendencję do suchych i piekących dłoni. Z lat szkolnych pamiętam nawet takie drobne pęknięcia z których leciała krew. Dziś, kiedy kilka razy dziennie spaceruję z psem naprawdę daje moim dłoniom popalić. I owszem – mogłabym ubrać rękawiczki. Ale, mój mózg zawsze przed wyjściem o tym zapomina. ZAWSZE.

W tym roku ratuje mnie doskonałe trio, które dorwałam w sklepach Rossmann:

Maska do rąk w rękawiczkach, Olejek Macadamia, cena 12,99, kup: KLIK

Aromatyczne mydło w płynie magnolia & drzewo cedrowe, 350 ml, cena 8,99, kup: KLIK

Krem do rąk Aloes & Jedwab, 200 ml, cena 10,99 kup: KLIK

Zacznijmy od totalnych podstaw, czyli od mydła do rąk. Wiele osób, które znam totalnie ignoruje ten temat kupując w pośpiechu jakiekolwiek mydło. Dla mnie jest to temat ważny, a zrozumiałam to, gdy w pracy po wyjściu z łazienki miałam strasznie suche ręce. Im częściej je myłam tym one były w gorszym stanie. Koleżanka z biura miała podobny problem, po zbadaniu sprawy okazało się, że myjemy dłonie w zasadzie alkoholem, wodą i perfumami. Od tamtego czasu na zmianę kupujemy sobie lepsze mydło do rąk. Ja wybrałam mydło w płynie magnolia & drzewo cedrowe i muszę Wam powiedzieć, że obie jesteśmy zadowolone. Myjemy naprawdę często dłonie (czasem się zastanawiam czy nie mam nerwicy na tym punkcie) i nie są one przesuszone. Co więcej, dzięki recepturze, w skład której wchodzą nawilżająca gliceryna i ekstrakt z magnolii mydło łagodnie oczyszcza i pielęgnuje skórę rąk, nadając jej elastyczność i delikatność. Mydło jest odpowiednie dla wegan – ta opcja jest dla mnie ostatnio szczególnie ważna. Przecież sama zaczęłam piec wegańskie ciasteczka dla psów. Więcej o mojej działalności przeczytacie TU: KLIK

Mi jest ciężko przyzwyczaić się do tego, aby po myciu rąk również je kremować. To chyba dlatego, że ja mam mnóstwo rzeczy po drodze do załatwienia w łazience i chyba siedziałabym już tam naprawdę za długo. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze muszę poprawić makijaż, włosy, bluzkę i całą masę innych pierdół. Kiedyś nawet czyściłam obcasy bo wydawały mi się brudne. Niemniej moja koleżanka ma taki nawyk i w łazience stoi również krem do rąk Aloes & Jedwab. Ja go używam raz/dwa razy dziennie. Dłonie stają się przyjemnie miękkie w dotyku. Lekka formuła zawierająca masło shea, ekstrakt z jedwabiu i olej z pestek winogron powoduje, że mus daje się łatwo rozprowadzać i delikatnie pielęgnuje ręce po ich umyciu. Wchłania się bardzo szybko, a to dla mnie ważne – żyje w wiecznym niedoczasie. Zapach jest dla mnie trochę za mocny, ale to przecież kwestia względna.

I mój absolutny HIT, którym się nie dziele! Za fajne są te rękawiczki 🙂 Producent zaleca tylko dwadzieścia minut nawilżania, a potem rękawiczki można wyrzucić i efekt powali. Ja wolę zdecydowanie ubrać je na całą noc i po ośmiu godzinach cieszyć się zmartwychwstaniem swoich dłoni. Uwierzcie mi, że pakuję w te rękawiczki przesuszone i zmarznięte po nocnym spacerze z psem dłonie. Działa cuda, ale jak ma nie działać skoro skład jest bardzo dobry? Masło shea i olej makadamia to jest dokładnie to czego potrzebują moje dłonie 🙂

Dziewczyny, jakie produkty ratują Wam dłonie? Co możecie polecić?

You may also like

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *