Pomalowałam się nowym rozświetlaczem w płynie. Mój mąż: ale, się spociłaś. W sumie jest tak gorąco, że nie ma co się dziwić.

Cześć Kochani,

moje życie absolutnie nie istnieje bez rozświetlacza. I tak – często z nim przesadzam. I nie, nie mam zamiaru tego zmieniać. Dobry rozświetlacz jest niczym brokat i złoto, które mogę narzucić na swoją twarz nawet w najbardziej podły dzień. To blask, który ma oślepiać wszystkich przechodniów. To mój blask. Absolutnie mogłabym wystąpić w każdym TV Show jako maniaczka tego kosmetyku. Zdecydowanie należę do tych kobiet, które jak nie błyszczą i nie brylują to nagle robią się strasznie smutne i okazuje się, że świat jest bardzo złym miejscem. I z ręką na sercu – staram się myśleć również o innych, ale to bardzo trudne kiedy jest się pępkiem świata.

Jak już cała atencja jest skierowana na mnie to serdecznie zapraszam Was na Aukcje charytatywne Kilometry Pomocy, które wspieram. KLIK

No i oczywiście czas zaprezentować mój ukochany rozświetlacz i olejek do ust od:

Rozświetlacz spiekany nr 047 Ambrosia 7 g, cena 84,99,- KUP: KLIK

Olejek do ust carambola 410 9,5 ml, cena 58,99,- (w promocji 38,49,-) KUP: KLIK

Nawiązując do historii z nagłówka od tamtej pory używam już tylko rozświetlaczy spiekanych. Potraktowałam uwagę męża całkiem serio, no bo to przecież jemu chcę się podobać 🙂

Olejek do ust to nieodzowny kosmetyk od kiedy mam psa i wymaga on spacerów o różnych porach, a czasem za oknem deszcz i wiatr. Pogoda od zawsze bardzo mocno wpływała na kondycję moich ust. Przyjrzyjmy się tym kosmetykom bliżej.

Uważam, że każda fanka odjechanych rozświetlaczy z pewnością powinna sięgnąć po tą propozycję. Nie jest to jednak dobry kosmetyk dla początkujących kobiet w dziedzinie makijażu, ponieważ jest bardzo wyrazisty i bez dobrego pędzla oraz określenia proporcji możemy sobie nim zrobić krzywdę. Jest przepiękny i delikatne muśnięcie wystarczy jako makijaż dzienny, jednak wieczorem można nim świetnie podkreślić (również) powieki! Doskonały na sucho i mokro. No i jest genialny do stopniowania.

Pudełeczko jest bardzo porządne z funkcjonalnym lusterkiem. Przecież każda okazja jest dobra żeby się przejrzeć 🙂 Zdecydowanie jest trwałe i bardzo gustowne, dobrze się z niego korzysta.  Jeżeli chodzi o kolor to najbliżej mu do szampańskiego odcienia, mocno się mieni, ale za nic nie potrafiłam uchwycić dokładnego odcienia.

Na twarzy tworzy efekt tafli bez drobnych drobinek. To moim zdaniem jego największa przewaga. Używam go już od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wcale go nie ubywa. I bardzo dobrze, wysoka wydajność może przekonać wszystkich tych dla których cena jest zbyt wysoka.  Dodatkowo jest bardzo trwały i używanie go jest prawdziwą przyjemnością.

Jeżeli chodzi o olejek do ust to mam wrażenie, że jest to kosmetyk, którego używa niemal każda kobieta. Nic dziwnego – zaniedbane usta szczypią i pękają. Ja od lat zmieniam ulubioną pomadkę do ust. W tym sezonie jest to zdecydowanie olejek do ust carambola. Używam go zarówno dla pielęgnacji, ale także, aby podkreślić pomalowane już usta. Nadaje im piękny, głęboki połysk.

Dobry olejek do ust nie może się lepić. Nie ma nic gorszego niż przyklejone włosy na ustach, czy niemożność pocałowania ukochanego. Ten jest bardzo lekki i przyjemny. Skutecznie przynosi ulgę spierzchniętym wargom i sprawia, że w jeden dzień naprawdę można doprowadzić usta do porządku. Genialnie spisał się jako maseczka na noc.

Piękny zapach, wspaniały kolor i porządne opakowanie, które jest odporne na upadki. (Przetestowałam!) Wchłania się w ciągu kilkunastu minut, ale nie wymaga ponownego aplikowania na każdym kroku. Pozostawia usta dobrze nawilżone.

Zostawiam Wam kilka zdjęć z ostatniego spotkania ze znajomymi, gdzie właśnie użyłam obu tych kosmetyków do stworzenia makijażu:

Dziewczyny, znacie kosmetyki marki SINSKIN?

 

You may also like

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *