Dziś powietrze pachnie jak ostatnie dni wakacji…

Cześć Kochani,

podobno młody człowiek musi nauczyć się na własnych błędach, aby zrozumieć pewne rzeczy. Na myśl przychodzi mi historia jak to z moją mamą pojechałyśmy do Chorwacji, gdy miałam 17 lat. Wyglądałam jak córka młynarza przez wrodzoną apatię do słońca. Ubrałam się zatem w piękne bikini i z mamuśką (brat też tam był, ale nie ma znaczenia dla całej tej historii) poszłyśmy na plażę. I moja mama, jak to typowa mama zaczęła marudzić: posmaruj się kremem, bardzo Cię proszę, no posmaruj się, daj Cię posmaruje, no czemu nie chcesz się smarować, daj bo się poparzysz słońcem, widzę, że jesteś najmądrzejsza…

Jako całkiem bystra siedemnastolatka stwierdziłam, że muszę opalić się na tych wakacjach szybko, aby mieć fajne zdjęcia i postanowiłam zrezygnować z jakichkolwiek filtrów tego dnia. Wieczorem – stało się, to, co stać się musiało. Poparzyłam się, a najbardziej oberwał dekolt. Były jęki i stęki i ponownie typowe dla każdej mamy zachowanie: A NIE MÓWIŁAM… Do dziś jednak mam małą bliznę na dekolcie.

Jako nieco już starszy człowiek, dwudziestopięcioletni udałam się na Kretę. Tam nauczona doświadczeniem zdobytym w młodości oblewałam się, polewałam, wcierałam w siebie filtry i różnorodne olejki. Stworzyłam sobie przepiękną opaleniznę o złotym odcieniu – no bajka! Aż ostatniego dnia wakacji… pomyślałam sobie, chyba jestem za mało opalona, a słońce jest jakieś takie za chmurami – może czas zrezygnować z filtrów? To też zrobiłam. Dzień później miałam swój pierwszy dzień w nowej pracy, zaczęłam go z bąblami na czole, nosie i takie tam…

Mimo wszystko był duet, który zadbał o mnie i przed poparzeniem się i po…

Alterra Krem przeciwsłoneczny Migdały Bio & Hibiskus Bio SPF 30- wysoka ochrona.  15,99z-/75ml KUP: KLIK

Balsam po opalaniu Alterra Aloes & Arnika 200 ml. Cena 18,99/200ml KUP: KLIK

Jak już wiecie z powyższej historii, oba te kosmetyki okazały się niezbędne w tym sezonie. Zacznę jednak od tego, który pokochałam jako pierwszy. Wodoodporne mleczko do opalania o SPF 30 to, coś co osoby z tatuażami powinny mieć przy sobie zawsze. Ja mam kilka kolorowych tatuaży i szczególnie zależy mi, aby ich odcienie były cały czas intensywne. Zawsze, gdy idę na słońce smaruję się 30stką. Fakt, że mleczko jest wodoodporne bardzo mi ułatwiło sprawę podczas kąpieli w morzu, a w nim potrafię siedzieć godzinami 🙂

Jeżeli chodzi o pielęgnacje tatuaży podczas bardzo długich kąpieli słonecznych, szczególnie właśnie podczas wakacji, gdzie codziennie kilka godzin leżę na plaży sięgam po mleczka, które zostawiają biały filtr na skórze wtedy właśnie najlepiej chronione są tatuaże. Nie jest to produkt, którego można użyć idąc w miasto (zostaną białe ślady), ale dla wysokiej i profesjonalniej ochrony nada się jak najbardziej.

Produkt godny zaufania:

  • Nie zawiera syntetycznych barwników i kompozycji zapachowych
  • Nie zawiera silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych
  • Jego tolerancja przez skórę jest potwierdzona dermatologicznie.

Odpowiedni dla wegan. Z mineralnym filtrem przeciwsłonecznym.

Na pewno sięgnę po niego w przyszłym sezonie, aby chronić swoje tatuaże.

Dobry balsam po opalaniu jest jak zimne piwo w gorący dzień. Jestem przekonana, że nie ma na tym blogu osoby, która nigdy nie zostałaby poparzona przez słońce  (więc wiecie o czym piszę). Dla mnie idealny balsam po opalaniu musi być chłodny, a wręcz zimny i musi przynosić momentalną ulgę – dosłownie w tej samej sekundzie. Powinien też pozostawiać skórę nawilżoną i załagodzoną na przynajmniej pół godziny 🙂 Ten balsam spełnia te kryteria, ale oferuje też znacznie więcej 🙂

Niewiele miałam do stracenia – dlatego położyłam go również na twarz. W zasadzie obkładałam sobie twarz tym balsamem. Była tak mocno poparzona… wyglądałam na tyle fatalnie, że stwierdziłam, że nie może być już gorzej. I nie było, chociaż prawdziwa ulga nastąpiła dopiero tydzień później. W tym balsamie znajdziemy przede wszystkim formułę opartą na aloesie BIO i arnice górskiej BIO, ponad to olej awokado BIO, masło shea BIO i glicerynę roślinną.

Co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem nie wywołał żadnych dodatkowych podrażnień na twarzy, nie uczulił mnie, nie zapchał cery. Po prostu przynosił ulgę i nawilżał.

Produkt godny zaufania:

  • Nie zawiera syntetycznych barwników i kompozycji zapachowych
  • Nie zawiera silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych
  • Surowce roślinne pochodzą o ile to możliwe z rolnictwa ekologicznego i dzikich zbiorów
  • Jego tolerancja przez skórę jest potwierdzona dermatologicznie

Dziewczyny, znacie te kosmetyki? Jakie są Wasze przygody z opalaniem się?

You may also like

16 komentarzy

Pozostaw odpowiedź Królowa Karo Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *