Uroda LAST MINUTE: maseczki w płachtach

Cześć Dziewczyny,

Rok 2019 to dla mnie kompletne szaleństwo. Ciągle się coś dzieje, nie pamiętam kiedy ostatni raz normalnie zasypiałam w łóżku, a nie traciłam przytomność sekundę po zbliżeniu twarzy do poduszki. Permanentnie brakuje mi czasu na wszystko i usilnie szukam sposobów jak go jeszcze dodatkowo zaoszczędzić. Zamiast codziennie stylizować włosy postawiłam na prostowanie keratynowe, żeby nie gotować i nie chodzić na zakupy wybrałam dietę pudełkową. Musiałam też postawić na zmiany odnośnie codziennej pielęgnacji – na pewno polubiłam wszystkie produkty piętnaście w jednym.  A z koreańskiej pielęgnacji twarzy wybrałam tylko jeden punkt: maseczki do twarzy. To właśnie dzięki nim mam wrażenie, że moja twarz się jeszcze jakoś trzyma 🙂 W tym wszystkim musiałam jeszcze pamiętać o moim portfelu, po przetestowaniu kilkudziesięciu różnych maseczek w płachcie do codziennej pielęgnacji wybrałam:

Maseczki do twarzy ISANA

To właśnie dzięki nim moja wieczorna pielęgnacja twarzy ogranicza się do minimum. Zmywam makijaż, jeżeli cera błaga mnie o litość to zafunduje jej również peeling, ale zazwyczaj po demakijażu sięgam już bezpośrednio po maseczkę. Codziennie inną. Staram się przez te kilkanaście sekund wieczorem określić czego potrzebuje moja cera i wybieram jeden z dostępnych wariantów, które widzicie wyżej, a które opiszę niżej 🙂 Wszystkie maseczki trzymam na twarzy od 8 do 10 minut, a resztki produktu delikatnie wklepuję w cerę i udaję się tracić przytomność do łóżka. Płachty nie są przemoczone, macie pewność, że maseczka nie zacznie Wam spływać po szyi – z drugiej strony nie jest ona sucha. Jest idealnie nawilżona, a taką maseczkę trudno znaleźć. Bez problemu z maseczką na twarzy możecie wykonywać domowe czynności: zbierałam w niej pranie, odkurzałam, rozpakowywałam zmywarkę i robiłam jeszcze całą inną masę rzeczy – jest OK.

ISANA Moisture

maseczka do twarzy z ekstraktem z kaktusa każdy rodzaj cery

Cena: 3,99 ,- KUP: KLIK

Zacznę od maseczki z ekstraktem z kaktusa bo to ją polubiłam najbardziej. Znajdziemy w niej również kwas hialuronowy i aloes – to wszystko wspomaga równowagę hydrolipidową skóry. Mam wrażenie, że po tych kilku minutach moja twarz jest zdecydowanie odświeżona, jakby ktoś zabrał mi cały kurz z cery. Do tego zmniejsza się uczucie napięcia. Wszystkie wysuszone skórki stają się nawilżone, a ja mam wrażenie, jakbym przyłożyła sobie leczniczy kompres na twarz. Zapach jest przyjemny, bardzo delikatny. Opakowanie z łatwym otwieraniem zdecydowanie pomaga zaoszczędzić czas i nerwy  🙂

ISANA Glow

maseczka do twarzy z olejkiem arganowym, każdy rodzaj cery

Cena 3,99,- KUP: KLIK

To mój MUST HAVE, gdy cera naprawdę jest już sucha. Po całym dniu latania z wywieszonym językiem, a często i po niemal nocnej wizycie na siłowni czuję się jak wysuszone winogrono – dosłownie. Wtedy właśnie zamiast balsamu do ciała wybieram olejek, a zamiast innych maseczek tę z olejkiem arganowym. Nawilża solidnie, ale bez przesady! Nie pozostawia na twarzy oleistej mazi, nie brudzi poszewki na poduszkę i w zasadzie po kilku minutach po jej zdjęciu można na nią bezpośrednio nałożyć makijaż. Co najważniejsze – widać poprawę! Cera jest dużo bardziej miękka w dotyku, błyszcząca (ale, nie tłusta!) i po prostu nawilżona.

Gdzieś spotkałam się z informacją, że te maseczki nie są dopasowane do twarzy, że po prostu są za duże. Muszę temu zaprzeczyć – na mnie leżą idealnie. Ale, może to świadczyć o tym, że mam potężną twarz albo po prostu o tym, że nie zwracam ogromnej uwagi na to, czy idealnie pokrywa moją buzię i nie zastanawiam się czy mogłaby to robić lepiej. Po prostu nie mam na to czasu. Dzięki temu, że został użyty nieco grubszy materiał niż w innych tego typu maskach ja mogę w niej właśnie chodzić i wykonywać inne czynności – po prostu trzyma się lepiej.

ISANA Relax

maseczka do twarzy z wodą różaną każdy rodzaj cery

Cena 3,99,- KUP: KLIK

A to jest maseczka, która mnie po prostu rozpieszcza. Uwielbiam jej różany zapach. Zdecydowanie mnie uspokaja, koi i dzięki niemu czuję się lepiej. Chyba zresztą to producenci mieli na myśli określając ją maseczką do relaksu. Zdecydowanie to działa 🙂 Idealnie nadaje się, gdy wracam do domu i jedyne słowa jakie można ode mnie usłyszeć to: dobij mnie. Dzięki temu, że odpręża mnie jestem pewna, że odpręża i moją cerę. Przynajmniej przez te naście minut nie marszczę czoła w złości, a łapie oddech. Masło Cupuacu i olej z awokado pielęgnują skórę i wspierają jej naturalną regenerację. Skóra jest super nawilżona, pachnąca i wyluzowana.

ISANA Refresh

maseczka do twarzy z ekstraktem z mięty każdy rodzaj cery

Cena 3,99,- KUP: KLIK

A dla tej maseczki będę nieco zgryźliwa: bo nic mnie bardziej nie drażni, jak zapach świeżej mięty po ciężkim i chłodnym dniu. No bo ja bym tak chciała – zrywać tę świeżą miętę z krzaków mojej babci Krysi, a jedyne na co mogę sobie pozwolić to na położenie płachty na twarz. A ja bym tak chciała… do ogrodu, do ciszy i spokoju. I to jest właśnie taki drażniący mnie substytut lata. Jednak muszę przyznać, że, gdy zaczynają się pojawiać wypryski to ona jest najlepszą dla mnie opcją.  Dobrze oczyszcza i pozostawia cerę odświeżoną. Zaczyna ona nabierać blasku i jest mniej szara i zmęczona niż przed jej użyciem.

Wszystkie te maseczki są moim ratunkiem w tym szalonym okresie. Uważam, że warto wypróbować chociaż jedną. Uprzedzam: są lepsze produkty na rynku, ale i one mają swoje wady. Zaczynając od ceny, a kończąc na tak dużej ilości preparatu, że jedyna opcja to leżenie w takiej maseczce. Dla mnie to rozwiązanie LAST MINUTE i jestem z niego zadowolona.

You may also like

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *