A może jeszcze banany będziemy uprawiać? – Historia winnicy Dwórzno [WYWIAD]

W rozmowie z niezwykle przedsiębiorczym, pełnym hiszpańskiego temperamentu Oskarem Gowinem pytam o historię jego rodzinnej winnicy, która sprawiła, że Polska ma swoją własną Toskanię na Mazowszu.

Winnica Dwórzno została założona w 2012 roku. Dziś, możemy cieszyć się winami gronowymi i owocowymi, które tworzone są w oparciu o tradycyjne i naturalne metody tworzenia wina, pamiętając o ograniczaniu chemii do absolutnego minimum. Winnica Dwórzno może w tym momencie pochwalić się statusem największej winnicy na Mazowszu, produkującej około 50 tys. butelek rocznie.  Ideą, która im przyświeca, jest nie zatracenie tego, co oferuje natura.

Oskarze, to właśnie dzięki Twojej rodzinie Polska ma swoją Toskanię na Mazowszu. Jak to wszystko się zaczęło?

W tej historii uczestniczyło wiele osób oraz przypadków, ale przede wszystkim jest to zasługa mojego ojca, Wiesława Gowina, który jeszcze pod koniec lat ’90 stworzył we wsi Dwórzno gospodarstwo rolne. Była tam na początku plantacja malin. Wszystko zaczęło się od naszej babci (Oskar ma starszego brata Wiktora, który jest czynnie zaangażowany w działalność Winnicy. Należy również zaznaczyć, że to właśnie Wiktor głównie zajmuje się winnicą, a Oskar mu pomaga. – przyp. red.), która uwielbiała jeździć w rodzinne strony, aby odwiedzać swoją matkę, czyli naszą prababcię. Po śmierci prababci, która była ostatnią osobą mieszkającą w tej okolicy, nie było już pretekstu do odwiedzin. Zapanowała pustka. Aby ją zapełnić, ojciec postanowił skupić grunty w Dwórznie, aby zbudować dom dla babci, żeby znów mogła tam przyjeżdżać. Przy okazji powstał pomysł, by ojczysta ziemia rodziła plony i tak powstało gospodarstwo rolne w Dwórznie.

Mogliście jednak zostać przy uprawie malin. Skąd pomysł na produkcję win?

Pierwszą osobą, która skierowała nas w stronę winiarstwa był niestety nieżyjący już pan Michał Gmurczyk, nasz doradca sadowniczy. Jego hobby była domowa produkcja wina. Gospodarstwo istniało wtedy już ładnych parę lat, jednak on zainspirował nas do rozpoczęcia własnego przetwórstwa, oprócz samej sprzedaży owoców. Pan Michał zapoznał nas z panem Romanem Myśliwcem, zwanym „polskim Dionizosem”, który bardzo mocno przyczynił się do winnego renesansu w Polsce. Warto też zaznaczyć, że ja i mój brat Wiktor, mamy hiszpańskie korzenie ze strony matki. W związku z tym często odwiedzaliśmy Hiszpanię oraz inne kraje śródziemnomorskie, gdzie wielokrotnie zwiedzaliśmy winnice lub inne rodzinne manufaktury. W naszym domu od zawsze panowała bogata kultura picia wina, więc tę branżę znaliśmy dobrze od strony konsumenckiej. Suma tych wszystkich zbiegów okoliczności doprowadziła do narodzin Winnicy Dwórzno w 2012 roku.

A jak zareagowali na ten pomysł najbliżsi: rodzina i przyjaciele?

Reakcje były bardzo różne. Nasi bliscy mocno nas wspierali, wielu osobom imponowała inicjatywa, jednak byli też tacy, którzy z niedowierzaniem kręcili głową i patrzyli na nas jak na wariatów. Nasz wieloletni pracownik oraz przyjaciel, pan Grzegorz Mazurek, który od lat odpowiada za nasze gospodarstwo, słysząc o tym pomyśle powiedział: „A może jeszcze banany będziemy uprawiać?!”. Z kolei pewien znajomy, usłyszawszy o naszych planach założenia winnicy w Dwórznie powiedział do mojego ojca: „Winnicę to zakłada się w Toskanii, a nie na Mazowszu!”. Jednak nasza mama szybko zripostowała mówiąc, że założyć winnicę w Toskanii to żadna sztuka; sztuką jest założyć winnicę właśnie na Mazowszu. Myślę, że te wszystkie głosy niedowierzania i powątpiewania tylko dały nam większą motywację, aby przedsięwzięcie się udało.

Czy pamiętasz pierwsze wino, które wyszło z Winnicy Dwórzno?

Produkcja win zaczęła się od mniej lub bardziej udanych eksperymentów, prób, błędów i doświadczeń prowadzonych przez pana Michała Gmurczyka oraz pana Grzegorza Mazurka. Nasze pierwsze wina zaczęliśmy robić z malin, które rosły wtedy w gospodarstwie. Nie były to nalewki, tylko wina w pełnym znaczeniu tego słowa. Pan Michał przynosił nam swoje eksperymenty w małych buteleczkach, a my decydowaliśmy, czego brakuje w smaku i co można poprawić.

A jak wyglądała wtedy produkcja?

Z początku nie mieliśmy profesjonalnego sprzętu – wino wyciskaliśmy ręcznie, kręcąc drewnianą prasą. Eksperymentowaliśmy z winami na miodzie, winami wytrawnymi, połączeniami owoców. W końcu udało nam się stworzyć wino owocowe, które według degustujących smakuje jak świeże owoce prosto z krzaka. Wtedy zdecydowaliśmy się kupić sadzonki winorośli i rozpocząć produkcję tradycyjnego wina gronowego pod opieką pana Romana Myśliwca.

Skąd czerpaliście profesjonalną wiedzę na temat win?

Tata jeździł na spotkania szkoleniowo-degustacyjne na Podkarpaciu, gdzie zbierali się Polscy winiarze oraz sommelierzy, aby próbować i komentować wina robione u nas w kraju. Tam zdobywał wiedzę oraz doświadczenia, które potem mogliśmy przełożyć na produkcję wina w Dwórznie.

Kiedy rozpoczęliście regularną sprzedaż wina?

Pierwsze wina owocowe powstały już w 2013 roku, jednak na wina gronowe musieliśmy czekać aż do 2015 roku. Wynika to z bardzo powolnych i pracochłonnych metod, którymi posługujemy się przy produkcji naszych trunków. Przede wszystkim stawiamy na tradycyjne i naturalne metody tworzenia wina, ograniczając użycie chemii do absolutnego minimum.

Po jakie odmiany winorośli sięgnęliście na początku?

Zaczęliśmy od posadzenia 13 odmian winorośli, takich jak seyval blanc, solaris, leon millot czy marechal foch. Są to mrozoodporne odmiany winogron, które rosną w zimnym klimacie, jaki panuje w Niemczech, Austrii, Kanadzie czy właśnie w Polsce. Dobór właśnie tych odmian doradził nam pan Roman Myśliwiec. Dzięki ciężkiej pracy pana Grzegorza Mazurka oraz jego niezłomności w obliczu nowych wyzwań, Winnica Dwórzno może w tym momencie pochwalić się statusem największej winnicy na Mazowszu, produkującej około 50 tys. butelek rocznie.

Czym wyróżniają się Wasze wina na tle innych win z Polski i zagranicy?

Mrozoodporne odmiany winorośli, które rosną w Polsce, mają swoją niepowtarzalną charakterystykę. Te winorośle rodzą bardzo małe, ale niesamowicie słodkie i aromatyczne owoce, które przekładają się na euforyczny smak wina. To odróżnia polskie wina od tych, które znamy z Włoch czy Hiszpanii. Ponadto, aby przeżyć mroźne zimy w naszym kraju, krzewy winne muszą bardzo mocno się ukorzenić, co pozwala im wyciągać mnóstwo minerałów z ziemi. Daje się to odczuć w aromacie wina, w którym pełno jest związków eterycznych. Dokładamy wszelkich starań, aby nie zatracić ich w procesie produkcji.

A jak dziś wygląda produkcja?

Przede wszystkim stawiamy na naturalny proces produkcji wina, o którym wspomniałem wcześniej. Wino z Winnicy Dwórzno powstaje około dwa lata. Wynika to z tego, że przy winifikacji praktycznie nie używamy żadnej chemii, a wszystkie etapy produkcji następują ręcznie lub półautomatycznie. Ideą, która nam przyświeca, jest nie zatracenie tego, co oferuje nam natura. Winogrona zbierane są ręcznie przez naszych pracowników, a czasem nawet przez nas samych, za pomocą sekatorów. Dzięki temu od samego początku mamy pełną kontrolę nad jakością owoców, z których powstanie nasze wino. Możemy odrzucić zepsute owoce i wybrać te najpiękniejsze i najdorodniejsze. Świeżo zebrane winogrona trafiają do wyciśnięcia prosto z pola, żeby nie miały okazji się zepsuć. Nie zbieramy ich w czasie deszczu, żeby woda spływająca po owocach nie rozwodniła soku, z którego powstanie wino. Do produkcji używamy najwyższej klasy sprzętu, jednocześnie kontrolując temperaturę panującą w winiarni, żeby nie wpłynęła ona niekorzystnie na nasze wino.  To, co chyba w największym stopniu odróżnia nas od innych winnic, jest nieprzemysłowa metoda, której używamy do klarowania wina. Po procesie burzliwej fermentacji, wino jest mętne i musi zostać oczyszczone przed zabutelkowaniem. W wielu przemysłowych winnicach używa się do tego chemii oraz filtrowania, które zabijają smak, kolor i aromat wina. W Winnicy Dwórzno używamy metody tzw. zlewania znad osadu, która jest najbardziej naturalnym sposobem filtrowania wina. Zbiorniki z winem odstawiane są na wiele tygodni, aby zanieczyszczenia opadły na dno, a następnie klarowne wino zlewane jest do następnego pojemnika i tak wiele razy, aż do skutku. Jest to czasochłonny i kosztowny proces, w którym marnuje się sporo wina, jednak to, które zostaje, zawiera wszystkie witaminy, minerały i wartości odżywcze, które tak sumiennie chronimy przed zatraceniem przez cały proces produkcji. To samo tyczy się naszych win z malin oraz czarnej porzeczki, gdzie na półlitrową butelkę trunku zużywamy około kilograma świeżych owoców. Jesteśmy jedyną winnicą w Polsce, która produkuje zarówno wina gronowe, jak i owocowe.

A kto dogląda procesu produkcji, aby zachować wszystkie normy?

Cała produkcja dzieje się pod bacznym okiem pana Grzegorza Mazurka, który dba o to, aby wino było jak najwyższej jakości. Nad plantacją czuwa też jeden z najlepszych enologów w Polsce, pan Piotr Stopczyński. On pomaga nam prowadzić winnicę i regularnie pojawia się u nas, aby kontrolować nasadzenia i dbać o zdrowie winorośli, a co za tym idzie – jakość naszego wina.

Czy pamiętasz jakieś szczególne wyróżnienie, opinię bądź słowa ważnej dla Ciebie osoby dotyczące produkowanego przez Winnicę wina?

Nasze wina często zostają doceniane przez krytyków oraz sommelierów, jednak największym wyróżnieniem są dla nas stali klienci, którzy ciągle do nas wracają. Winnica Dwórzno posiada rzeszę fanów i przyjaciół, którzy regularnie, od lat przyjeżdżają do nas w odwiedziny, aby kupić nasze wino. Jeśli miałbym natomiast wskazać jedno, konkretne wydarzenie, które było dla nas największą nobilitacją, wówczas byłoby to otwarcie zaprzyjaźnionej Stajni Yke, która znajduje się w sąsiedztwie. Ta luksusowa stajnia jest prowadzona przez polsko-francuskie małżeństwo, z którym znamy się od lat. Na imprezę otwarcia zaproszonych było kilkaset osób z całego świata, a na stołach obok szampana Veuve Clicquot oraz wódki Belvedere zagościło właśnie wino z Winnicy Dwórzno. Uznanie smakoszy z Polski i zza granicy podczas tej imprezy na pewno nakręciło nas do działania.

No i muszę zapytać: które wino należy do Twoich faworytów?

Osobiście najbardziej odpowiada mi nasze białe wino, szczególnie z rocznika 2016. Uważam, że jest najbardziej uniwersalnym, lekkim winem o świeżym, kwiatowym aromacie. To zdecydowanie łatwe w odbiorze wino, które zadowoli zarówno wymagających koneserów, jak i osoby, które niekoniecznie znają się na winie. Doskonale komponuje się z owocami morza. Ponadto, bardzo lubię nasze wino z czarnej porzeczki – ma niebywale intensywny aromat, a jego słodkość idealnie zbalansowana jest poprzez kwaśny smak porzeczki. Jego zapach kojarzy mi się z głębokim lasem. Szczególnie polecam to wino do serów oraz drobiu.

 Czego należy życzyć winnicy na kolejne lata działalności?

Myślę, że przede wszystkim wiary Polaków w polskie wino. Od lat staramy się promować nasze ojczyste trunki oraz kulturę picia wina w Polsce w ogóle. Wierzę, że udowodnimy wszystkim, że polskie wino może zadowolić smakoszy z całego świata, niczym nie odstając od słynnych marek z Francji czy Włoch, jednak do tego potrzebujemy wsparcia naszych rodaków. A najlepsze jest to, że tego wsparcia nie brakuje.

Zapraszam na stronę internetową Winnicy: KLIK

do sklepu online: KLIK

oraz na fanpage:  KLIK

You may also like

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *