Podróżować to żyć.

Cześć Dziewczyny,

i zamiast planować jesienne porządki, myśleć nad otwarciem masowej fabryki przetworów na zimę, czy chociażby zainteresować się tematem domowych finansów, które ostatnio są mocno nadszarpnięte przez kupno mieszkania, ja… marzę. Zamykam oczy i zastanawiam się kiedy i gdzie będę mogła polecieć w najbliższym czasie, co będę mogła zobaczyć. Potem przeglądam oferty biur podróży, oglądam programy podróżnicze, siedzę wpatrzona w Google Maps. Może uciekam od teraźniejszości, ale jak to przyjemna ucieczka 🙂 Na gorące hiszpańskie plaże, do małego greckiego kurortu czy na pizzę do Włoch. I może nie urodziłam się by podróżować, ale z pewnością by odpoczywać 🙂

Skompletowałam sobie również mój mały zestaw podróżniczy w:

Poduszka podróżna, cena około 14,99,-

Jako, że wakacje zawsze trwają za krótko to popieram ideę, że szkoda czasu na spanie 🙂 Jednak bycie wypoczętym to kwestia nadrzędna podczas zwiedzania nowych miejsc. Dlatego dla mnie idealnym rozwiązaniem są drzemki podczas podróży. Nie mam z tym większego problemu (generalnie ze spaniem), gdy tylko moja głowa poczuje miękki kąt to tracę przytomność.

Poduszki rogaliki towarzyszą mi podczas każdego wyjazdu. Pamiętam jak w drodze do Hiszpanii, już po kontroli bezpieczeństwa, na minutę przed otwarciem bramek, spojrzałam w stronę swojego męża, mówiąc: zgubiłam swoją podusię. Musiała zostać w okolicach odprawy. Zrobił wtedy całkiem poważną minę (chyba się wściekł), upewnił się, że wiem, że zgubiłam poduszkę za ponad 200 złotych, którą kupił mi na kilka dni przed wyjazdem. I ubrany w całą gamę sprzecznych emocji pobiegł w stronę kontroli bezpieczeństwa, a ja za nim. Musieliśmy tłumaczyć ochronie oraz wszystkim zainteresowanym, że musimy przedostać się na drugą stronę w poszukiwaniu… poduszki. Słychać było tylko ostatnie wezwanie do samolotu, a my latamy jeszcze przed bramkami szukając jej… BYŁA! Leżała w kiosku w którym kupowaliśmy przekąski. Potem już tylko szybko zdjąć buty, przejść przez skaner i jak poparzeni lecieliśmy do wejścia do samolotu… Udało się. Ale, to był mój pierwszy raz kiedy nie dość, że byliśmy ostatni to jeszcze musieliśmy użyć uroku osobistego, aby wejść na pokład 🙂

Chyba właśnie wtedy przekonałam się, że lepiej zabierać ze sobą tańsze poduszki 🙂 Ta kupiona w Rossmannie jest zdecydowanie warta polecenia. Przynajmniej posiada zapięcie, więc są ogromne szanse, że nigdzie jej nie zgubię 🙂 Wypełniona jest kulkami polistyrenowymi, które dobrze spisują się podczas szybkich drzemek. Szkoda, że nie można zdjąć poszewki, aby wyprać ją po każdej podróży.

I jeszcze jedno zapięcie dla wyjątkowych gap, czyli dla mnie 🙂 Poduszka to mój obowiązkowy gadżet podczas wyjazdów.

Gadżet numer dwa to…

For Your Beauty, opaska na oczy,

10,99,- KUP: KLIK

Modę na opaski do naszego domu sprowadził mój Luby, który przez pierwsze miesiące naszej znajomości zawsze w takiej zasypiał. Dziś myślę, że może nie chciał patrzeć na mnie bez makijażu. Podchodziłam do jego pomysłu nieco sceptycznie – uważając, że pobudka wraz ze słońcem to najlepsze, co może mnie spotkać o poranku. Jednak nie!

Pierwszy raz użyłam opaski na oczy, gdy mocno bolała mnie głowa i nawet odrobina światła sprawiała, że myślałam, że wybuchnę. Nie wybuchnęłam. Chyba właśnie dzięki totalnej ciemności. Dopiero kilka lat później Luby uświadomił mi, że opaski na oczy są świetne podczas podróżowania i znowu nieco sceptycznie, ale zgodziłam się sprawdzić jego tezę.

I znowu się ten mój chłop nie mylił. Opaski na oczy rozwiązują całą masę problemów. I przede wszystkim pozwalają nabrać sił przed nową przygodą 🙂 Najlepsze są jednak takie jak na zdjęciu wyżej, z osłoną również na nos, aby całkowicie osłonić się przed światłem.

 

A jakie gadżety Wy zabieracie ze sobą na podróż?

You may also like

21 komentarzy

  • Skupię się na podróżach… to coś pięknego zobaczyć coś nowego, poznawać piękno które nas otacza… szkoda, że nie każdy ma taką możliwość nawet tak niedaleko…. 🙁

    • Oj to prawda 🙁 Powinien być program zamiast +500 to +podróże 🙂 może część osób zmieniłaby swoje zachowanie pod wpływem nowych kultur 🙂

  • Ja niestety w podróży nie zasnę, mogą mi się przymknąć oczy ze zmęczenia, ale na dosłownie sekundy żaden to odpoczynek. Więc mnie podróże męczą, na dodatek hmm lekka choroba lokomocyjna, bardziej męczące nudności gdy nie patrzę wprost przed siebie, dobrze że choć w tamtym roku dobrze zniosłam podroż nad morze z Małopolski :-), ale nocą trochę inaczej, ale zero snu. Czy poduszka z poliestru spisze się w podróży ?? Czy nie będzie Ci gorąco od niej ?? Ja kupiłam Córci z takiego jakby lekkiego pluszu, fajna, ale poliester bym się bała. Daj znać jak się spisze ta twoja. Pozdrawiam

    https://spicetki.wordpress.com/

    • Dla mnie najlepsza poduszka podróżna to ta od firmy Tempur – ich piana jest niesamowita. Jednak jest na tyle droga, że nie każdy może sobie na nią pozwolić. Kulki są okej, nie jest to tempur, ale można jakoś głowę ułożyć. Dla mnie ogromny plus, że mogę ją zgubić i pójść dalej bez żadnego żalu. Nie było mi od niej za gorąco, tak naprawdę nie mogę jej nic zarzucić.

  • Ja w podróży nie śpię, jednak podusię zawsze mam z sobą gdyż doskonale podtrzymuje głowę. Unikam w ten sposób meczącego bólu karku podczas wielogodzinnej podroży w samochodzie lub samolocie.

  • W podróży nie spie, ale podusię zawsze mam z sobą. Doskonale podtrzymuje głowę i pozwala uniknąć męczącego bólu karku ,podczas wielogodzinnej podróży samochodem lub samolotem

  • Ja kocham podróżować, a właściwie być gdzieś i zwiedzać, bo samo dotarcie na miejsce już jest dla mnie mniej atrakcyjne. Zaliczyłam w życiu kilka wycieczek autokarowych/pociągowych, które trwały nieprzerwanie od kilkunastu do nawet 26 godzin, więc teraz przestawiłam się na latanie 🙂 tym bardziej, że spać w podróży nie umiem totalnie i żadna opaska na oczy czy poduszka niestety mi nie pomoże, taki już mam wrażliwy organizm 🙂 Spałam na siedząco w pociągu tylko raz – jak wracałam z Woodstocku 😀 Ale tam byłam po kilku mocno nadszarpniętych nocach, więc już nie było siły, żebym nie zasnęła.

    • Ja też zdecydowanie wolę latać. Ale, w to lato też zaliczyłam 10 godzin w autobusie. Ciężko było 🙂

    • Ale, jednak jest Ci potrzebna 🙂 Ja też wolę na co dzień budzić się ze słoneczkiem – nawet nie lubię mocnych zasłon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *