Pokusom powinno się ulegać. Nigdy nie wiadomo, czy kiedyś znowu przyjdą.

Cześć Dziewczyny,

Im więcej słońca za oknem tym więcej cukru płynie w moich żyłach. Natomiast w każdą niepogodę zdecydowanie wolę słone przekąski. Jedne i drugie nie są obojętne dla mojej wagi o którą od marca tak zaciekle walczę. Chociaż co to za walka jak od osiemnastu dni nikt nie widział mnie na siłowni! Jestem absolutną maszyną do wymyślania wymówek. A jak potrwa to jeszcze ze dwa tygodnie to w końcu nie pójdę bo głupio tak będzie pokazać się przed trenerem. Tak naprawdę to ostatnio byłam trochę w rozjazdach, ale też potrzebowałam trochę wyluzować przed obroną pracy magisterskiej. Mimo wszystko po tylu tygodniach ciężkiej walki wciąż zwracam uwagę na to co jem i staram się jeść zdrowiej, aby tłuszczyk tak szybko do mnie nie wrócił. (Ludzie dobrej woli zabierzcie mnie na siłownię bo skończy się to źle!)

Tymczasem zapraszam Was do mojej kuchennej szafki z przekąskami:

Zdjęcie użytkownika Crunlight.

Crunlight chrupki wielozbożowe pomidor z bazylią 70g

Crunlight chrupki wielozbożowe fromage 70g

Część z Was już na samo słowo chrupki, czipsy, prażynki od razu odruchowo zmienia temat, aby nie ulec pokusie. Sama pamiętam czasy, kiedy omijałam te półki w sklepie „na wszelki wypadek”. Moja mama przez całe moje dzieciństwo pozwalała mi i bratu jeść po jednej paczce czipsów tygodniowo i to w piątki. (Może mieliśmy zbierać siły przed sobotnim sprzątaniem?) Tak naprawdę miała sporo racji – ciężko wśród dostępnych na rynku słonych przekąsek znaleźć coś, co nie sprawi, że tuż po zjedzeniu zejdziemy na zawał serca.

Weźmy jednak na tapetę propozycję od Crunlight. Dwie wersje smakowe – chociaż widziałam też w sieci smak paprykowy. Nie jestem żadnym dietetykiem i moje wykształcenie w tym temacie jest co najmniej nieodpowiednie, aby wyrokować kto, kiedy i dlaczego powinien po nie sięgnąć, a kto może o nich zapomnieć. Jako zupełnie przeciętny odbiorca uważam, że chrupki mają bardzo dobry skład i chciałabym, aby wszystkie słone przekąski były tak wartościowe. Przede wszystkim rozumiem i dobrze znam 95% składników podanych w spisie. Zagadką dla mnie jest maltodekstryna oraz E330. Biorę to jednak na klatę i już wyszykuje z czym mamy do czynienia.

Maltodekstryna to węglowodan złożony. Mimo to jest bardzo łatwostrawna i w przewodzie pokarmowym człowieka jest trawiona błyskawicznie. Stanowi zatem łatwe i szybkie źródło energii. Czytaj dalej: KLIK
A wcześniej zagadkowo brzmiący E330 to po prostu kwasek cytrynowy.  Kiedy rozszyfrowałam już cały skład tej przekąski uważam, że jest zdrowa i co więcej – jest to dla mnie w tym momencie najzdrowszy zamiennik typowych czipsów.  (Ale, ponownie ostrzegam, że nie jestem specjalistą od żywienia.)
No to teraz o smaku – ciężko go sobie wyobrazić czytając o nim, ale podejmuję to wyzwanie! Smakują jak prażynki połączone z chrupkami kukurydzianymi. Przyprawy są intensywne, ale nie chemiczne. Ja wybieram smak fromage, ale takie kubki smakowe mam akurat od dzieciństwa. Prywatnie nie muszę się przekonywać do ich jedzenia, czy mówić sobie: jedz bo są zdrowe. One naprawdę są pyszne! Wysypane do miseczki na imprezie w niczym nie będą gorsze od tych smażonych na tłuszczu.
Mój mąż miłośnik podwyższonego cholesterolu i trójglicerydów we krwi zjadł większość naszych domowych zapasów komentując, że są naprawdę dobre i jest ciekawy paprykowego smaku. On akurat bardziej polubił się ze smakiem pomidor z bazylią. Ale, to już kwestia indywidualna. Jeżeli macie ochotę podjąć wyzwanie reanimacji organizmu swoich małżonków, którzy od lat powtarzają, że każdy ptaszek musi mieć daszek to zdecydowanie polecam Wam ten produkt. Nie ma szans, żeby się zorientowali! A ich organizm pozytywnie się zaskoczy 🙂
Mają też kilka innych plusów (szczególnie istotnych dla mnie). Po zjedzeniu całej paczki nie trzeba lecieć do łazienki, aby umyć ręce, ponieważ nie są tłuste, a przyprawy nie osadzają się wszędzie. Mimo, że zjadłam dwie paczki na jednym posiedzeniu (naprawdę!) to nie zrobiło mi się niedobrze. Tutaj akurat ogromna przewaga nad Lay’sami. Zresztą – nikt kto szuka zdrowej żywności nie lubuje się w Lay’sach, które już po samym przeczytaniu składu odstraszają.
Jestem zachwycona tym produktem. Chrupki bardzo mi smakują, cieszę się, że dbają również o moją linię. Zdecydowanie będę ich szukać podczas codziennych zakupów i wcinać, gdy przyjdzie mi ochota na słone. A jak widzicie na zdjęciu wyżej Crunlight ma również swoją kolekcję EKO toreb. Nie dość, że dbają o nasze zdrowie to również o los planety. Który napis najbardziej się Wam podoba? Ja zdecydowanie szaleję za: ta torba przyNOSI szczęście 🙂
Widzieliście Crunlight w swoich sklepach? Kto już je jadł?

You may also like

18 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *