Idź, pisz! – mówi mama. Nie jesteś moim prawdziwym promotorem – mówię ja.


Cześć Kochani,
moi rodzice to jednak grają va banque! (Zresztą można tego było się po nich spodziewać: mama od jakiś siedemnastu lat przesiąknięta jest murami Komendy Wojewódzkiej Policji, a tata to po prostu urodzony handlowiec, ryzykant i marketingowiec). Tak czy siak – nie wiem, kto miał lepszą strategię: ja czy oni? Ostatecznie – na zwycięzców jeszcze trochę trzeba poczekać. Chyba od początku roku na każdym kroku powtarzałam jak okropne, nieczułe i generalnie totalnie nieseksowne jest pisanie pracy magisterskiej. Co gorsze – ja naprawdę tak to czuję – to jedno z najmniej ekscytujących zajęć jakimi mogłabym zajmować się popołudniami. Wracając do sedna: wszystkich starałam się przygotować na to, że oddam pracę w jakimś pięćdziesiątym terminie za osiemnaście lat. Tą samą gadkę kończyłam tym, że jak w końcu zrobię magisterkę to zabiorę się za prawo jazdy. (Dwie pieczenie na jednym ogniu.) Niemniej jednak rodzice kupili mi z dnia na dzień (i oczywiście Lubemu też, ale akurat tym razem to nie o niego chodzi) samochód. I teraz stoi ta moja piękna biała bryka przed blokiem. A ja co? Mogę tylko na nią patrzeć i ewentualnie ją sprzątać. I nie wiem jak to się stało, ale teraz jak poparzona piszę tą pracę i piszę i piszę. I okazało się, że w jeden dzień można napisać naprawdę dużo! I cholera! Zdążę chyba ją oddać w terminie zerowym.  Bądź, co bądź moi rodzice znaleźli idealny sposób jak uratować mi wykształcenie 🙂 #poradyparentingowe #uczcciesieodstarszych
Nie zawsze jednak tak ochoczo pisałam magisterkę, wcześniej między innymi rozkoszowałam się wspaniałymi kosmetykami od
Znalezione obrazy dla zapytania alterraZacznę od tego, że Alterra jest marką własną Rossmanna. Zresztą Rossmann ma już blisko 1500 produktów pochodzących od jego marek własnych. Alterra powstała w odpowiedzi na rosnące oczekiwania klientek, które szukały kosmetyków naturalnych i z czytelnym składem. Dlatego to marka, która szczególnie przypadnie do gustu osobom z wrażliwą skórą, alergikom i wszystkim, którzy mają dość sztucznych dodatków.
Poznajcie bliżej:

Alterra, antycellulitowy olejek do ciała, grejpfrut & brzoza bio, 100 ml/19,99,- KUP: KLIK

Jeżeli chodzi o pielęgnacje to bardzo polegam na swoich nawykach, jednym z nich jest codzienne nawilżanie ciała zaraz po kąpieli. I rzeczywiście nie zdarza mi się robić wyjątków (no chyba, że wczoraj, ale to tylko dlatego, że pomyliłam żel pod prysznic z odżywką do włosów i to właśnie nią umyłam ciało, które było tak nawilżone po kąpieli, że przez pół wieczoru powtarzałam do męża: widzisz? Czy Ty to widzisz? Ale, czujesz to?) Nie gubiąc wątku – uwielbiam produkty, które należy stosować codziennie, aby otrzymać zadowalający efekt. Wygładzający skórę antycellulitowy olejek do skóry Alterra miał mi pomóc w walce z cellulitem, co akurat obecnie jest moim tematem TOP – ale, doskonale zrozumie to każda kobieta, która na początku roku powtarzała, że do lata jest jeszcze bardzo dużo czasu… 🙂

W środku buteleczki znajdziemy  formułę pielęgnacyjną z naturalnymi ekstraktami z liści z brzozy BIO i alg z gatunku skrzydlicy jadalnej, jak również witalizującymi olejkami z limonki i grejpfruta. Muszę przyznać, że składniki aktywne robią wrażenie, a na pewno sprawiają, że olejek pachnie obłędnie! Ale, absolutnie obłędnie! To była po prostu czysta przyjemność masować nim nogi. A piękny kolor olejku potęgował tylko odczucie wyjątkowej i starannej pielęgnacji.

Olejek bardzo szybko się wchłania, co jest ogromną zaletą przy pielęgnacji. Ja prosto z łazienki lecę na kanapę i naprawdę nie chce zostawiać na niej tłustych plam, a siedzenie na kocu nie zawsze jest najlepszym wyborem. Nawilża skórę bardzo skutecznie – pięknie się świeci i wygląda na bardzo zdrową. Ja połączyłam stosowanie olejku ze wzmożonymi ćwiczeniami fizycznymi i po miesiącu moje nogi stały się zdecydowanie jędrniejsze, a skóra bardziej napięta i gładka.

Olejek przede wszystkim jest kosmetykiem z kompleksem olejów BIO to najlepsza naturalna forma pielęgnacji. Do tego cena jest naprawdę przekonująca i każda z nas może po niego sięgnąć rezygnując z chemicznych smarowideł. 100 ml olejku wystarczyło mi na codzienne masowanie nóg – od pupy po same kostki.

Nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Spełnia surowe kryteria wyznaczone przez organizację NaTrue. Posiada certyfikat kosmetyku naturalnego. Jest produkowany przede wszystkim z surowców roślinnych pochodzących z rolnictwa ekologicznego i dzikich zbiorów. Zawiera kompozycje zapachowe i ekstrakty z surowców naturalnych. Nie zawiera syntetycznych barwników ani substancji konserwujących. Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Jego tolerancja przez skórę została potwierdzona dermatologicznie.

Alterra, olejek do ust, malina, 10 ml, 9,99,- KUP: KLIK

Chyba jestem już strasznie zacofana i wypadłam z obiegu. Ale, naprawdę! Aż zetknięcia  się z tym produktem nie wiedziałam, że są w takiej formie olejki do ust. Można powiedzieć, że trochę piszczałam kiedy go zobaczyłam bo jestem szaloną fanką niezwykłych mocy wszystkich olei jakie znam. One są moimi wysłannikami do zadań specjalnych. Naprawdę mam wrażenie, że dobry olej poradzi sobie ze wszystkim. A jak olejek pachnie malinami, które absolutnie uwielbiam to naprawdę nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Zużyłam już prawie pół tubki i jedno muszę mu przyznać: pachnie super.

Przyznam się, że zastanawiałam się jak aplikować olejek żeby zaraz nie zalał mi całej twarzy, ale rozwiązanie roll-on jest genialne. Działa dokładnie tak samo jak klasyczne antyperspiranty. Dozuje tyle ile trzeba w sposób higieniczny i prosty. Zdecydowanie na wielki plus. Do tego olejek jest mały i zawsze można go mieć pod ręką.

Olejek super natłuszcza usta przez co świetnie wyglądają, ale nie jest błyszczkiem dlatego ten efekt trwa tylko chwilę. Nadgorliwi (jak ja) będą go używać kilkanaście razy dziennie, aby kusić ponętnymi, naturalnymi ustami. Nie klei się, nie zbiera w kącikach ust, nie wysusza – chyba nie robi nic złego 🙂 Nie mogę ręczyć bo nie wiem na jakie pomysły Wy wpadniecie przy używaniu go.

Zdecydowanie to produkt, który zajmuje wysokie miejsce w swojej kategorii. Niczego mu nie brakuje i myślę, że jest bardzo ciekawą i fajną alternatywą do klasycznych pomadek w sztyfcie. Zachęcam każdą z Was do wypróbowania tej nowości 🙂 Niech się dzieje w kosmetyczkach – czas na różnorodność.

You may also like

13 komentarzy

Pozostaw odpowiedź Królowa Karo Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *