Porada dietetyczna: wydaj wszystkie pieniądze na kosmetyki tak, żeby zabrakło Ci na pizzę i słodycze

Cześć Kochani,
ja to zawsze potrzebuje mocnych wrażeń. Nawet jeśli chodzi o to, czym umyję swoje ciało. (Serio!) Normalni ludzie idą do sklepu, kierują się w stronę półki z żelami pod prysznic, sięgają po coś w dobrej cenie i biegiem do kasy. Potem kosmetyk ląduje na wannie i co wieczór bądź, co rano siup żel na ciało, szuru buru i  tyle. Kto jest większym estetą to jeszcze powącha, zaduma się nad wonią i koniec. A ja nie. Ja to sobie na przemian albo pod prysznic stawiam zdjęcie Wierzbickiego i Szmidta i  pozwalam, aby co wieczór wgapiali się w moje cycki i brzuch albo! To jest dobre: albo sama na siebie zastawiam pułapki kupując produkty, których stosowania nie rozumiem. No wiecie: żel pod prysznic w kryształkach, które robiły mi dziury w skórze albo w formie wosku, który miał się roztapiać pod ciepłem mojej dłoni (nie topił się tak dla jasności). Generalnie musi się dziać.  Nie dawno jednak dorwałam piankę pod prysznic. No tego jeszcze nie miałam!  Wiecie do włosów i owszem, do golenia nóg no pewnie, ale do ciała, na udo i ramię to jeszcze nie. No to czytajcie o tym doznaniu:

Isana, pianka pod prysznic, Lemon Taste i Rose Dream, 200 ml, cena 6,99,-

KUP Lemon Taste: KLIK  KUP Rose Dream: KLIK

Zawsze jak coś nowego pojawia się w mojej łazience to jak najszybciej muszę to przetestować – żeby wiedzieć, żeby oswoić, żeby najczęściej pokochać i w przyszłości wydawać niemieszczące się w głowie kwoty na te kosmetyki. Całe szczęście, że te pianki są bajecznie tanie i dopiero ciężarówka wypełniona tymi produktami po brzegi mogłaby zrujnować mój budżet, ale i przestrzeń domową… no bo gdzie ja bym je wszystkie potem poustawiała? 🙂

Oba warianty zapachowe są bardzo ciekawe – pobudzająca cytryna idealna o poranku bądź po ciężkim treningu oraz zmysłowa róża świetnie pasująca pod koniec dnia, tuż przed ubraniem piżamki i położeniem się do łóżka. Pachną fajnie, dość delikatnie, bez żadnych chemicznych dodatków.

Przed użyciem (klasycznie) należy dobrze wstrząsnąć pojemnik (darmowe ćwiczenia dla bicepsu) i potem to już hulaj dusza – piekła nie ma. Pianka jest delikatna, bardzo wydajna i przyjemna dla skóry. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie, pH przyjazne dla skóry.

Jest leciutka jest dezodorant, więc moim zdaniem jest wyśmienita na podróż i do codziennego noszenia na siłownię. Koniec z ciężkimi żelami pod prysznic – dla mnie to duży plus. Po umyciu ciała skóra wymaga balsamowania, ale moim zdaniem nie wysusza dodatkowo skóry. Po prostu nie działa tak zniewalająco jak olejek pod prysznic (ale, to chyba logiczne.) Co do opakowania – ma jeszcze jedną zaletę, idealną dla takich gap jak ja – nie ma opcji, żeby kosmetyk przez przypadek się wylał i niepostrzeżenie zniknął w odpływie wanny.

To nowość kosmetyczna za grosze, którą powinna przetestować każda kobieta. Dla samego faktu podążania za nowościami. A może przy okazji uda się odkryć, że to produkt skrojony na miarę 🙂

You may also like

12 komentarzy

Odpowiedz na „Angelika i Monika (Candy Pandas)Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *