Trzeba stworzyć dom, żeby mieć do czego wracać, upchać miłość tam w każdy kąt.

Trzeba stworzyć dom, żeby mieć do czego wracać, upchać miłość tam w każdy kąt.


Cześć Kochani,
Jestem jedną z najbardziej roztrzepanych osób, jaką kiedykolwiek przyjdzie Wam poznać. I mimo tego, ja, niemal samodzielnie postanowiłam wziąć się za kupno mieszkania. Luby i rodzina założyli, że można mi zaufać bo niemal od półtorej roku pracuję w branży deweloperskiej. Ja pomyślałam, że to bardzo dobra okazja, aby się wykazać i błyszczeć w pełnym blasku: wyrysy, wypisy, ostateczności, pozwolenia – przecież wiem na ten temat wszystko. No to wybrałam lokalizację, mieszkanie, wynegocjowałam cenę, sprawdziłam umowy, aneksy no i zabrałam męża TAM. W miejsce gdzie ma powstać nasze wymarzone lokum. Przed nami blok, za nami pole, ulica się zgadza, miejscowość się zgadza – patrzę tak na tego mojego chłopa i mówię: to pole to tu. I mimo, że nie zgadzało się nic z harmonogramem budowy to śmiało założyłam, że zdążą. Mają jeszcze rok, więc zdążą. Wróciliśmy do domu, umówiłam notariusza na podpisanie umowy deweloperskiej i dzwonię do moich rodziców, że czas pojechać w miejsce, gdzie kiedyś będę mieszkać. No to oni wzięli się, babcię i nawet psa i mówią jedziemy. Na miejscu poczuli lekkie rozczarowanie, że to tylko pole, a miała być super wycieczka, więc padła propozycja krótkiego spaceru po okolicy. No to idziemy. Patrzę, że w pobliżu też się coś buduje, to zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba podejść i sprawdzić, czy nie lepsza oferta. No i tak czytam: deweloper ten sam, co mój, nazwa inwestycji ta sama – tylko jakby lokalizacja się nie zgadza. Wyciągnęłam z torebki broń ostateczną – pozwolenie na budowę. No i było dokładnie tak jak myślicie: owe fundamenty okazały się moim przyszłym blokiem, a ja z nadzieją patrzyłam na pole na którym wcale nie powstanie mój blok. Myślę, że już nikt nie bierze mnie na serio, nawet moja własna mama. #przegrałamrespect
I aby po raz kolejny udowodnić, że ja naprawdę jestem inna niż wszyscy – już zaczęłam urządzać swoje przyszłe mieszkanie, a zaczęłam od… drzwi wejściowych!

Zdjęcie użytkownika Era drewna.Personalizowany wianek na drzwi wejściowe

I tym samym zaczęłam od zastanawiania się jakie będą i do jakiego świata będą zapraszać drzwi do mojego przyszłego mieszkania. Od małego moja babcia podkreślała mi, że drzwi są wizytówką domu i zmuszała mnie do tego, abym je regularnie wycierała. Dziś to rozumiem i sama zaczęłam przykładać wagę do takich drobiazgów. Chciałabym, aby moje drzwi były zapowiedzią stylu w jakim jest urządzone całe wnętrze.

Do tego oczywiście muszą zawierać praktyczne informacje: numer mieszkania i nazwisko zamieszkujących. Postawiłam sobie za punkt honoru, że moje drzwi będą stylowe i, że drobnymi ozdobami osiągnę zjawiskowy efekt.  Wybrałam personalizowany drewniany wianek w srebrnym kolorze. Myślę o jasnym, skandynawskim mieszkaniu – jednak mimo wszystko chciałabym je podkręcić trochę w stronę glamour.

I chociaż słyszę, że wizytówki już dawno temu wyszły z mody i teraz świat zmierza w stronę zatajania swoich danych – to ja chcę żyć w zupełnie innym środowisku. Trochę na przekór, a trochę nie umiałabym inaczej. Pracownia Era Drewna zaproponowała mi mój własny projekt, o dowolnych wymiarach, kolorach i treści. Wianek to połączenie naszych wspólnych pomysłów.

Jako, że wianek jest pomalowany na mocno błyszczący srebrny kolor – na zdjęciach ciężko uchwycić jego barwę; mieni się wraz ze światłem. Wykorzystanie drewna sprawia, że nie wygląda on kiczowato – tylko jak naprawdę przemyślana ozdoba. Jest solidny, ale lekki. Przy montażu nie powinniśmy mieć problemu, myślę, że wystarczy zwykła taśma montażowa. W obecnym mieszkaniu wisi na jednym malutkim gwoździku.

Tutaj tył wianka 🙂

Projektując swoje wymarzone mieszkanie nie chcę myśleć tylko o tym, co w środku. Moim zdaniem drzwi wejściowe są miejscem, gdzie świat zewnętrzny łączy się ze światem prywatnym – a takie detale pomogą zbudować wymarzony nastrój.


Taki wianek można wykorzystać również podczas sesji zdjęciowych, jako dekoracja sali weselnej, a wpisując do środka inne słowa – tworzymy zupełnie nowy produkt. Warto puścić fantazję i stworzyć spersonalizowany detal, który uzupełni wygląd naszego wnętrza. Może tak… imię swojego dziecka tuż nad jego łóżeczkiem?
Sprawdźcie inne prace pracowni Era Drewna: KLIK
A jak wyglądają Wasze drzwi wejściowe do mieszkania?

You may also like

18 komentarzy

Pozostaw odpowiedź ariadna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *