Slumdog był poruszającą fikcją. Tę historię napisało życie.


Cześć Kochani,
Cztery godziny,  jedna podróż pociągiem na trasie Wrocław – Bydgoszcz i butelka wody – właśnie tyle potrzebowałam, aby poznać historię Saroo. Historię, która (o dziwo!) ma wiele wspólnego z podróżą i pociągami właśnie. Jedno jest pewne: jestem absolutnie oczarowana tą pozycją. W krótkim czasie po ukończeniu lektury – obejrzałam film, który powstał na podstawie tej książki. Film nominowany był, aż w 7 kategoriach do Oscarów i w 4 do Złotych Globów. Głosami widzów Filmweb umieścił tą historię na 384 miejscu w rankingu TOP 500. Naprawdę warto ją poznać.

Czyta się ją w naprawdę niezwykły sposób. Wspomnienia bohatera, rozliczne wątki mieszają się właśnie z kolejnymi etapami pisania tej powieści oraz z późniejszym rozgłosem, gdy publicznie wyznał, co go spotkało. Całość wspiera zdjęciami swoich obu rodzin, zrzutami map z Google Maps oraz skanami ogłoszeń, które pojawiły się w prasie po jego zniknięciu. Dlatego właśnie nie można się od niej oderwać – to jakby przerwać naprawdę fascynującą i wzruszającą opowieść przyjacielowi.

Saroo Brierley (aby, nie zdradzać Wam za dużo) mieszkał w biednej części Indii. Książka świetnie oddaje klimat i zwyczaje tamtego regionu. Idealna dla fanatyków tej części świata. Wyszedł do pracy ze swoim bratem – miał wtedy pięć lat (!!!)  i zgubił się na peronie. Przeszukiwał wtedy rozliczne pociągi, aby odnaleźć starszego opiekuna, jednak w jednym z nich usnął z wyczerpania i przerażenia. Obudził się półtora tysiąca kilometrów od domu, w pięciomilionowej Kalkucie.

Właśnie wtedy poznajemy najbardziej brutalny i mocno niedostępny obraz Kalkuty – miasta pełnego przemocy, obojętności i bezdomnych dzieci. Ciężko było mi sobie wyobrazić skupiska bezdomnych dzieci, którymi nikt się nie interesuje. W Polsce możemy spotkać tylko dorosłych bezdomnych, dzieci są u nas szczególnie chronione. A tam? Tam jest to powszechne. 80 000 tysięcy dzieci rocznie uznaje się w Indiach za zaginione!
Chłopiec ostatecznie trafił do ośrodka adopcyjnego, a stamtąd do brzmiącej dla niego egzotycznie Australii. To właśnie tam otrzymał prawdziwy dom. Szczerze opisuje swoje zaskoczenie, gdy dostał swój pokój, swoje zabawki, telewizor, lodówkę pełną jedzenia. Saroo w Indiach wychowywał się w maleńkim pomieszczeniu wraz z rodzeństwem, bez żadnych wygód, bez stałego dostępu do jedzenia i picia.

Po dwudziestu pięciu latach postanowił przeszukać ponad milion kilometrów kwadratowych, aby na podstawie swoich szczątkowych wspomnień odnaleźć swój rodzinny dom. Jeżeli zdradzę Wam kolejne szczegóły, to zdecydowanie odbiorę Wam przyjemność z czytania książki czy oglądania filmu. Sięgnijcie po tą lekturę, aby przeżyć z nim podróż powrotną do domu i spotkanie z biologiczną matką po latach no i aby dowiedzieć się gdzie podział się jego starszy brat i dlaczego nie pilnował Saroo.
Podzielę się już z Wami tylko kilkoma zdjęciami z wnętrza książki i cytatami.
Książkę możecie kupić w cenie niższej o 30% na stronie Wydawnictwa Znak: KLIK

W rzeczywistości, każde ze wspomnień miało dla mnie znaczenie. W głębi duszy czułem, że są wszystkim, co mi zostało, i ciągle do nich wracałem, bojąc się, ze zapomnę.

Ostrożność w połączeniu z koniecznością podejmowania ryzyka miały mi towarzyszyć przez cały czas mojej tułaczki.

…płaczemy, gdy stajemy w obliczu czegoś, czego nasz umysł ani serce nie może znieść, i ciało przychodzi mu z pomocą.

Autor: Saroo Brierley
Tytuł oryginalny: A Long Way Home

Wydawnictwo Znak/Znak literanova
Data wydania: 23 listopada 2016
Liczba stron: 272
Kategoria: autobiografia, literatura współczesna

You may also like

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *