Ludzie, którzy boją się prawdy, nigdy jej nie odkrywają.

14408079_1063417000380824_1123584039_o

Z Amy Harmon mogę zgodzić się tylko w jednej kwestii:

w każdej opowieści najtrudniejsze są pierwsze słowa. To niemal tak, jakby wydobycie ich z siebie i przerzucenie na papier zobowiązywało do zobaczenia wszystkiego aż do końca. Bo skoro już się coś zaczęło, to trzeba to skończyć.

Cała reszta to ściema. Ta recenzja zawiera tak wiele spojlerów, że każdy kto chce przeczytać tą książkę powinien w tym momencie po prostu ją wyłączyć.

Jak można napisać na okładce książki: ta historia nie kończy się happy endem – skoro się właśnie nim kończy? Słodkim, przesłodzonym, niemal lepkim happy endem. Obiecałam sobie, że będę delikatna pisząc o tej książce, ale moje rozczarowanie jest tak wielkie, że po prostu nie potrafię znaleźć innych słów, a po autorce bestsellerów naprawdę spodziewałam się czegoś więcej.

14374525_1063428420379682_69301954_o

To idealna książka dla zagubionych nastolatek sprzedawana na półce dla dorosłych. Czyżby próba dotarcia do wewnętrznych dzieci wszystkich swoich dorosłych czytelników?

Ja rozumiem, że nastolatka zakochująca się w pełnym sprzeczności, tajemnic i problemów nastolatku, który ją odrzuca na każdym kroku jest smutna. Ale, ile już było takich historii? I dokładnie tak jak w każdej takiej historii: ona zachodzi w ciąże, on nawet nie wie, że właśnie stał się ojcem, ona nic mu nie mówi, on wyjeżdża bo nie chce jej już więcej krzywdzić swoim pogmatwanym charakterem. Dziecko umiera po trzech latach w patetycznej, doprowadzającej mnie na skraj uduszenia się ze śmiechu sytuacji. Aż ostatecznie po pięciu latach od śmierci dziecka wpadają na siebie w przypadkowej sytuacji, w przypadkowym miejscu, o przypadkowej godzinie. Wiele kartek nie trzeba było przeczytać, aż ich namiętność wzięła górę i postanowili dać sobie ponownie szansę – on oczywiście dowiaduje się, że był ojcem i ot co jej wybacza tak wielką tajemnicę. A potem? Potem on remontuje dla niej dom, ona zachodzi w ciąże (znowu z nim!) i rodzi się im córka. W tle wątek śmierci kilkunastu młodych dziewczyn. Kto je zabił? No oczywiście oficer prowadzący sprawę – ILE BYŁO TAKICH FILMÓW/KSIĄŻEK? Jako jeden z wielu wątków – choroba nowotworowa ojca głównej bohaterki.

14375201_1063416940380830_710619484_o

No i mamy wszystko, co się na gównianą książkę składa: śmierć dziecka, morderstwa młodych dziewczyn, nowotwór ojca, nieszczęśliwą miłość I O ZGROZO ZAPOMNIAŁABYM: szpital psychiatryczny.

Obdarłam to bardzo z tych jakże „pociągających” szczegółów, ale właśnie o tym jest ta książka.

I naprawdę nie wiem czemu na jej okładce czytamy: „Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i o śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności.”

I znowu muszę napisać I O ZGROZO ZAPOMNIAŁABYM: główny męski bohater WIDZI ZMARŁYCH  i maluje obrazy na podstawie przekazywanych przez nich wspomnień.

Tym samym stworzyła się fabuła na miarę Zmierzchu, czy innej popkulturowej papki.  Ja jestem na nie, bardzo ciężko czytało mi się tą powieść. Jest idealna dla nastolatki z problemami egzystencjalnymi, która lubuje się w śmierci, nieszczęśliwej miłości i opowieściach o „skurwiele kochają najbardziej.”

14408206_1063428283713029_136559103_o

Amy Harmon – naprawdę nie wiem dlaczego postanowiłaś zmieszać ze sobą wszystkie możliwe wątki ze wszystkich możliwych seriali, filmów i książek na świecie. Przysięgam, że brakowało mi tylko indyjskiego curry przy którym pogodziliby się główni bohaterowie.

You may also like

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *