Beauty begins the moment you decide to be yourself.


Cześć Kochani,

Dziwnie tak, kiedy wracam do domu i od progu nie atakujesz mnie ślubnymi sprawami – powiedział mój mąż. Zresztą jak to pięknie brzmi MÓJ MĄŻ. Możecie być ślepo pewni, że gdzie się da używam tego stwierdzenia. I tak właśnie kiedy wczoraj byłam u lekarza (nabawiłam się zapalenia ucha) z dumą odrzekłam: och, znam ten antybiotyk, dopiero mąż przestał go brać. (Jakby fakt posiadania chorowitego męża i znajomości wszystkich antybiotyków świata miałby być powodem do dumy…) Umawiając się nawet do kosmetyczki zapytałam przez telefon: „Kiedy mogę zmienić w systemie nazwisko, ponieważ wyszłam za mąż?” Co do bycia żoną – jedno jest pewne: każdy Twój poprzedni partner staje się śmieszną i tak mało znaczącą anegdotką: zupełnie jakby wszystko, co było przed moim mężem zakrawało o miłosny żarcik. (Mąż zarzeka się, że ma tak samo) 🙂

Tymczasem patrzę za okno i z pewną nostalgią żegnam lato, najcudowniejsze lato mojego życia. W tym cały „niemamczasunawetżebyzjeść” towarzyszył mi niezawodny duet:

Sunozon – ampułki po opalaniu

Sunozon – spray do ciała po opalaniu

DSCN2741Mało jest w moim życiu stałości, rzeczy pewnych, aż po grób (no, ale posiadając taki temperament – czego ja się spodziewałam?) I tak pewna mogę być tylko kilku rzeczy: że chleb czerstwieje i że szczerze nienawidzę się opalać. No bo co fajnego jest w opalaniu się? Pot cieknący po kręgosłupie, aż do tyłka? A może nieustanne porównywanie się do innych kobiet? Czy ostatecznie zadymiona twarz od biernego palenia (papierosów, węgla z jednorazowego grilla, czy też jak kiedyś mi się przydarzyło „wiadra”, które było „walone” z pustej puszki po piwie)?

Dlatego opalać się nie znoszę, nigdy nie znosiłam i pewnie nigdy nie zacznę znosić. Kocham natomiast być opaloną. Uwielbiam brązowe ciało, które momentalnie staje się znacznie bardziej zmysłowe i wizualnie szczuplejsze. Kocham wodzący za tym opalonym ciałem wzrok MĘŻA (mam męża, męża, męża!)… to wszystko jest dla mnie jednym z przyjemniejszych doczesnych zatraceń (się i nas).

I wcale nie wpadłam na żaden sprytny, kreatywny czy innowacyjny sposób, aby połączyć czystą nienawiść do opalania się i lubowanie się w brązowej opaleniźnie – regularnie gnam na solarium. (Tak, tak – słyszę już te Wasze komentarze na temat negatywnego wpływu i tego, że przekonam się na stare lata lub ewentualnie nauczy mnie rozsądku rak skóry…) Pomijając część moralizatorską przejdźmy do faktów: zdarza mi się poparzyć na solarium (no dobra – niemal każda moja wizyta kończy się przypieczonymi pleckami). Dlatego kosmetyki po opalaniu muszą być w moim domu zawsze i muszą być naprawdę godne polecenia.

DSCN2748

Przez ostatnie miesiące ten duet sprawdzał się znakomicie. Po powrocie z solarium biegłam pod prysznic, a później kilka prostych ruchów i moje ciało nie dość, że było brązowe, zadbane to jeszcze do szaleństwa pachniało KOKOSEM! Mmmm… Zdecydowanie tyle wystarczy mi, aby uznać, że dzień był naprawdę dobry.

Po raz drugi napiszę CZAS NA FAKTY:

DSCN2743

Sunozon, ampułki po opalaniu:

– No po prostu, co za geniusz dołączył do tego zestawu otwieracz ampułek?! Wnoszę dla tego Pana/Pani o premię. Bo przecież każda tak jaka ja „niemamczasużebyzjeść” nigdy też nie ma czasu, aby ostrożnie otworzyć ampułkę – zazwyczaj kończy się to krwotokiem i słodkim plasterkiem z Kubusiem Puchatkiem no i oczywiście buziakiem od męża (mam męża, męża, męża!) za bycie dzielnym pacjentem. Tak czy inaczej: ten wynalazek to mistrzostwo świata na skalę mistrzostw świata!

DSCN2744

– Jedna ampułka wystarcza na twarz, szyję, dekolt i ramiona, a przecież nie chcę, aby moja szyja zdradzała mój wiek

– Szybciutko się wchłania

– Zdecydowanie łagodzi podrażnioną skórę (można usłyszeć charakterystyczne dla gaszenia pożaru tssss)

– Nie uczula, nic nie zapycha, nie brudzi, nie śmierdzi (po co piszę o tym ostatnim?)

– Zawiera kompleks Celligent, witaminę E oraz prowitaminy B5

– Po przeliczeniu jedna ampułka kosztuje 1,85zł. No to ludzie – no nie wygłupiajcie się, chyba każda z nas może sobie na nie pozwolić…

Ale, żeby nie było ciało też otrzymuje wyjątkową pielęgnacje:

Sunozon, Apres, spray do ciała po opalaniu, 200 ml

DSCN2742

– Jako, że plecy czasem naprawdę źle wyglądają

1

DOWÓD ————–>

muszę myśleć o mądrym i przemyślanym sposobie ratowania ich, aby nie zaczęła schodzić skóra. (I nie schodzi!) Nigdy, ale to nigdy nie pozwalam mojemu MĘŻOWI (!!!) na smarowanie ich kremami – no bo kto normalny pozwala dotykać się w rany??? Dlatego rozwiązaniem idealnym są spreje – tylko na taką przemoc względem samej siebie mogę się zgodzić. Dlatego z ogromną przyjemnością informuję, że ten sprej nie sprawia mi bólu, wręcz przeciwnie koi.

– Jego zapach doprowadza mnie do granic szaleństwa i jednocześnie przenosi mnie na cudowne, rajskie plaże po zachodzie słońca (no bo nie lubię słońca!) 🙂

– Cudownie odświeża (ale, mimo wszystko trzeba się kąpać)

– Szybciutko się wchłania, od razu można ubrać się w piżamkę (codzienny strój silnej i niezależnej kobiety)

– Nie uczula i nawet jak potnę się maszynką do golenia to nie szczypie

– Taki flakonik kosztuje tylko 8,99 złotych. Jak podrożeje to pozwę Rossmanna do sądu o utrudnianie mi dostępu do przyjemności. Rossmann miej się na baczności! 🙂

DSCN2747

Uciekam, MĄŻ (OJEZUMAMMĘŻA) zaraz wróci do domu, a ja przecież jestem chora i powinnam leżeć w łóżku opatulona po szyję… ENJOY!

You may also like

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *