Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko


Cześć Kochani,

Kiedy wczoraj późną nocą (grubo po północy, ale jeszcze przed świtem) z Lubym odnaleźliśmy tablet, a na nim zdjęcia z niemal pierwszego tygodnia naszej znajomości to byliśmy przerażeni – chyba tym jak bardzo młodo wyglądamy na tych zdjęciach, a jakie poważne decyzje wtedy podjęliśmy. Teraz czujemy się starzy, mimo, że wciąż jesteśmy tak bardzo młodzi. I tak się właśnie zastanawialiśmy czy poczucie bycia starym przychodzi wraz z pierwszymi obowiązkami i zmartwieniami – takimi wiecie zupełnie serio obowiązkami i zmartwieniami. Kiedy po pracy pierwsze co –  to dzwonisz do tej drugiej osoby i witasz ją słodkim „Cześć Skarbie”, a chwilę później przechodzicie do omawiania tego jakie macie plany na popołudnie, co ugotować na kolację, czy to już jest ten krytyczny moment i trzeba prasować, a może warto wstawić pranie, zetrzeć podłogę pod łóżkiem w sypialni i oberwać mięte z balkonu, żeby zdążyć ją wysuszyć zanim ukatrupi ją słońce. Gdzieś pomiędzy rzucacie sobie „Kocham Cię” i coś całkiem sprośnego, co według wszystkich poradników mówione codziennie ma sprawić, że Wasz związek będzie nie do obalenia.  A potem wracacie do tego domu i opowiadacie sobie o tęsknocie, o marzeniach, o strachu, o przyszłości i zestawiacie to z zupełnie niepasującym do sytuacji „zaszkodziła mi dzisiaj ta zupa w pracy – chyba nie powinnaś latem pakować nam zupy do pracy.”

A totalnie niepasujące do całej tej opowieści będzie stwierdzenie: jedno jest pewne przez życie warto iść z zadbanymi stopami. Bo właśnie z tą myślą, że napiszę dzisiaj słów kilka o pielęgnacji stóp tutaj przyszłam.

Już mniej melancholijnie i mniej patetycznie – poznajcie mój ulubiony duet tego lata:

Fusswohl

DSCN2679

Znowu będzie o Lubym (coś dzisiaj kręci się po tej mojej głowie bez opamiętania) – wspomniany wcześniej Luby na dzień kobiet kupił mi masażer do stóp (wiecie taka miska co to tam puszcza bąbelki, masuje i podgrzewa wodę.) I ja właśnie do tej mojej miski bez której już chyba sobie życia nie wyobrażam długo szukałam płynu, który pozwoliłby mi jednocześnie zmiękczyć, nawilżyć i oczyścić skórę. Długo – bo chyba przez trzy miesiące, a jak na mój temperament to lata świetle…

DSCN2680

Tak czy inaczej w Rossmannie za groszy kilka trafiłam na to cudeńko. Dlaczego jest, aż takie dobre?

> Ta moja miska jak tak robi te bąbelki to logiczne, że robi też piane – i uwierzcie mi, że zdarzało mi się już spuścić ją na chwilę z oczu i z całego salonu później zbierać szaloną pianę, która postanowiła zmutować. A w przypadku tego płynu tak nie jest! Wystarczy 1/4 zakrętki, aby stworzyć idealną ilość pianki, a przy tym poczuć delikatny i subtelny zapach, który zdecydowanie pozwala się wyciszyć.

Taka kąpiel nie dość, że obecnie ma zbawienny wpływ na moją chorą stopę to dodatkowo sprawia, że stópki są miękkie, pachnące, czyściutkie, nawilżone i gotowe na dalsze zabiegi pielęgnacyjne.

A co dalej?

DSCN2682

Dalej to, czego moje panele nienawidzą najbardziej – balsam do stóp. Z racji mojego temperamentu i ciągłej potrzeby pozostania w ruchu – nakładam grubą warstwę balsamu, a na to skarpetki i śmigam od pokoju do pokoju. Tup tup tup…

A potem słonko postanawia mocniej przygrzać, a moje panele też są świetnie nawilżone – jakby ktoś na nich pieczątki rozmiaru 40 poodbijał – i dziwne to strasznie bo pieczątki są kształtu stopy.

DSCN2684

Tak czy inaczej nie da się mnie utrzymać w miejscu, poprosić, abym zaczekała, aż balsam się wchłonie – taką mam wadę, ot co! Nie lubię tracić czasu.

Wracając do mojego duetu; płyn jest bardzo wydajny (no bo tylko 1/4 nakrętki na jedną kąpiel) – czyli wystarczy na całe lato. A balsam do stóp nie jest wydajny (no, ale który by był wydajny jak ja tony nakładam co wieczór???) Ale, balsam też jest fajny – bo się uzupełnia ten mój duet i ma jedną nutę zapachową, a ja lubię jak coś jest spójne. I grosze kosztuję więc mogę go smarować, ciapkać i wcierać w panele ile chcę. A rano mogę zdjąć ze stóp skarpetki i mogę ubrać sandałki i moje stopy wyglądają tak, że gdyby były osobnym organizmem to z pewnością poderwałyby Roberta Downey Jr.

You may also like

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *