Może dr Riddle to tak naprawdę ktoś inny, a pacjent to dla niego ktoś więcej?

Czy to wydarzyło się naprawdę?

Dzwoni do mnie przyjaciółka i prosi, abyśmy z nią poszli do lekarza bo ona się boi, że jej wyniki są bardzo złe. No to co? No to biorę swojego faceta pod pachę, (butelkę wina do plecaka, gdyby wyniki okazały się naprawdę złe) i idziemy. Na małej karteczce zanotowałam adres: Odrzańska 24/29 lok. 34 Wrocław. Autobus zawiózł nas niemal na miejsce, dosłownie krótki spacer dzielił nas od wskazanej kamienicy. 

Z daleka widziałam już swoją W, no i i ona jakaś taka zestresowana, ponura i blada mi się wydawała. Luby szepnął, że dobrze, że przyszła ze swoim facetem – bo ten przynajmniej ją trzyma. Na pierwszy rzut oka sprawy wydawały mi się fatalne, na drugi… tragiczne. Ale, cóż… przyjaciółka jest od tego, żeby złapać za rękę i powiedzieć: będzie dobrze, nie bój się.

No to złapałam za rękę, wybełkotałam jakieś frazesy i zapytałam co to za doktor i co to za wyniki.  Mieliśmy udać się do nijakiego  dr Riddla, który jest znajomym jej mamy i jest podobno najlepszy i same ochy i achy. Ale, po co? Tego nie wiedziałam do samego końca.

Zresztą… nie mieliśmy czasu na długie rozmowy bo staliśmy pod  samą kamienicą. Wchodząc do mieszkania; napotkaliśmy grupę  młodych ludzi – w podobnym wieku do nas. Ci zapytali czy byliśmy umówieni z doktorem Riddlem. Na co W:

tak, oczywiście! Na godzinę 19stą!

Zaprosili nas do bardzo małego gabinetu (głośno protestowałam, że W powinna pójść sama, że my zaczekamy… ale, podobno byliśmy jej niezbędni.) Nim się dobrze obejrzałam zatrzasnęły się drzwi; po moim ciele przebiegły dreszcze, a nieprzyjemny głos odrzekł, że mamy tylko sześćdziesiąt minut na wydostanie się z powrotem.

Najpierw pomyślałam: k*rwa.

Potem pomyślałam: Zabiję Cię.

I dopiero chwilę później adrenalina przemieniła się w wysoce produktywną energię do rozwiązywania kolejnych i kolejnych zagadek. Przyznam szczerze, że gabinet doktorka można opisać całą masą słów, ale najlepsze będą krótkie zdania:

KREW WSZĘDZIE KREW

NIE DOTKNĘ TEGO, TO MNIE OBRZYDZA

oraz   JA TEGO NIE PODNIOSĘ, TY TO ZRÓB

Godzina leciała jak szalona, a minuty przemieniły się w sekundy. Wyścig z czasem można było zobaczyć na naszych spoconych czołach i drżących dłoniach, ale UDAŁO SIĘ. Tak UDAŁO SIĘ nam wyjść przed czasem…. zanim dr Riddle wrócił do gabinetu.

Zagadki niejednokrotnie wydawało się, że nas pokonają, a my zostaniemy już w tym (lekko pisząc) nieprzyjemnym miejscu na zawsze. Jednak cztery łebskie głowy, masa obejrzanych horrorów, wrodzona inteligencja i jak się później okazało mój autyzm – dały radę. Znaczy my daliśmy radę.

Pokój zrobiony MISTRZOWSKO: od wystroju, po poziom zagadek, włączając muzykę, a nawet specyficzny dla gabinetów lekarskich zapach.

Uważam, że escape roomy to obecnie najciekawsza forma spędzania czasu ze znajomymi, ale tylko tymi, którzy mają mocne nerwy i łebskie głowy! Zapraszam Was serdecznie do Try To Leave!

Strona www: KLIK

PS Emocje towarzyszące takiej formie rozrywki uzależniają! Będziesz chciał więcej 🙂

You may also like

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *