Robota nie zając. Odpoczynek też nie zając. W sumie nic to zając. Tylko zając to zając.


Cześć Kochani,

Od wielkiego majówkowego urlopu dzielą mnie już tylko 74 artykuły, kilka godzin w social media, cztery godziny szkolenia z brandingu i jedna praca na uczelnię. A później URLOP! Kiedy później? W czwartek, od 10tej rano, a co! Na wszelkie inne przeciwności losu zdaję się nie patrzeć: że niby rano jakiś katar mnie złapał, że coś tam pokaszluję, że niby jakieś zatoki! Pal licho z tym, jak urlop to urlop – nie ma opcji żeby się nie udał!

A tymczasem domowego spa część kolejna:

1
 
Poznajcie duet rewelacyjny:

Maseczka z francuskiej glinki zielonej w towarzystwie maski algowej z dynią

DSCN0426

Ja to po prostu lubię; po całym dniu nalać sobie lampkę wina, włączyć cicho muzykę i odpocząć na łóżku okryta maseczką. Kojące dwadzieścia minut, które można porównać z katharsis. Po prostu zwolnić, zaplanować kolejne godziny, dni i przemyśleć czy, aby na pewno wszystko idzie w pożądanym kierunku. Zdecydowanie polecam!

Jednak rozdrabniając te moje wieczory na części pierwsze:

Maseczka z glinki zielonej

DSCN0429

W tej maseczce możemy odnaleźć całą gamę mikro i makro elementów: magnez, wapń, potas, sód, fosfor i kilka innych, które i tak przyznam szczerze, że nie mam pojęcia za co odpowiadają. Tak czy inaczej: przed miesiączką moja twarz, dekolt i plecy wołają o pomstę do nieba! Krostki, tłuszcz, sam tłuszcz i stany zapalne. Tutaj nawet szeroki uśmiech nie odwróci uwagi od problemu.

Wracając do sedna, wtedy właśnie sięgam po maseczki takie jak te, które mają mi ten tłuszcz ściągnąć i przy okazji też wspomóc proces gojenia stanów zapalnych. Dodatkowo glinka posiada właściwości absorbcyjne i antybakteryjne.

A po oczyszczających 20 minutach rezultat widać jak na dłoni – w zasadzie to jak na twarzy. Skóra jest dużo czystsza i mniej tłusta.

DSCN0434

Spokojnie! Zanim zaczniecie krzyczeć: to nie jest jeszcze rozmieszana do końca glinka, po prostu się już tak upaćkałam, że zrobiłam zdjęcie, włożyłam tam palucha i doprowadziłam moją glinkę do kremowej konsystencji. (Nie moja wina, że jestem w gorącej,  a w zasadzie we wrzącej wodzie kąpana.)

Ale, jak to wszystko wyglądało? Najpierw oczyściłam skórę delikatnym peelingiem, później przemyłam ją tonikiem i pozwoliłam wyschnąć. W tym czasie 10g glinki wymieszałam z 10ml wody (w jaki sposób to już wiecie z opisu powyżej). Ostatecznie gruba warstwa wylądowała na mojej twarzy, a ja wylądowałam na łóżku. Dwadzieścia minut jak zwykle minęło zbyt szybko, więc z niechęcią poszłam się umyć. No! A na sam koniec nałożyłam krem 🙂

Gorąco polecam!

Maska algowa nawilżająco – rozświetlająca

DSCN0441

Ta maseczka mnie totalnie zachwyciła i zaskoczyła! Byłam przekonana, że wszystko potoczy się według standardowej procedury: mieszanie z wodą, maź na twarz, później maź z twarzy i jesteś piękna. Ale, było zupełnie inaczej! No dobra, nie tak zupełnie. Po prostu maź  na twarzy tak się jakoś łączy i zespala, że przemienia się w maskę, którą po zabiegu jednym ruchem  można zdjąć. Bardzo wygodne!

Maska z dynią spełnia kolejne zachcianki mojej skóry: bo ta w tej całej swojej różnorodności jest także naczyniowa i wrażliwa. A dynia właśnie, a w zasadzie to te wszystkie  minerały, fitosterole, witaminy, beta–karoteny i inne wzmacniają ściany naczyń krwionośnych. Dodatkowo skóra staje się pełna blasku i dużo lepiej nawilżona niż przed zabiegiem.

DSCN0445

Skład:

Ekstrakt z owoców dyni – bogate źródło cukrów i protein znanych ze swoich właściwości higroskopijnych. Zatrzymuje wilgoć w skórze..

Alginat – otrzymywany z alg morskich (głównie alg brązowych), posiada właściwości nawilżające i ochronne.

Glukoza – cukier prosty, wykazuje działanie nawilżające.

Skóra po zabiegu wyglądała na zdecydowanie bardziej zdrową i nawilżoną. Wszelkie suche skórki szczególnie w okolicy nosa po prostu zniknęły 🙂

Gorąco polecam!

You may also like

21 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *