Naj­wspa­nial­szym ba­gażem, który można przy­wieźć z wa­kac­ji jest ten pełen niez­wykłych wspomnień.

No i stało się.

Wróciliśmy z urlopu. Długi weekend spędziliśmy na Rodob. Rodzinne Ogródki Działkowe Obok Bydgoszczy. Nie obyło się bez przygód (takich co najmniej niecodziennych) i bez deszczu- no bo jak, że inaczej? W zasadzie to lało, grzmiało, było zimno, szaro, nieciekawie. Ale… Powiedziałam sobie: NIE NIE NIE! To jest mój pierwszy urlop od bardzo dawna, będzie fajnie! I rzeczywiście było. Zabrałam ze sobą psa, mężczyznę, książkę, zimne piwo, wino i stały dostęp do pracy- jestem piekielną pracoholiczką, co pewnie za kilka lat będzie przyczyną rozwodu. I świętowałam.

Poznawałam sztukę:

DSC_0044DSC_0043

Ta niecodzienna rzeźba to instalacja „Gouczuk”, którą napotkałam kuśtykając się (już wtedy ze skręconą kostką, schodziłam ze schodów, nic wielkiego) na Wyspie Młyńskiej (cudowne miejsce)!

Sławomira Szkuta, przygotowując swoją instalację, inspirowała się kształtem kałuży, która rozlewa się w nieregularny sposób, co porównała do ludzkiej wyobraźni. – Nigdy nie wiadomo, w którym kierunku pójdzie. Stąd właśnie motyw kałuży. Ale kauczukowe piłeczki kojarzą mi się z dzieciństwem, są kolorowe i przyciągają wzrok. A ja chciałam w ten sposób mrugnąć do widza i sprawić, żeby przechodnie zatrzymali się w tym miejscu choć na chwilę.

Pomyślałam sobie wtedy: Sztuko nowoczesna, ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię zrozumie.

Po takim „wow” estetycznym, poszłam napić się piwa. Wtedy najprościej pojąć mi to, co najtrudniejsze.

DSC_0053

Ciemne, miodowe, mmm… rozbudziło apetyt na… obiad!

DSC_0050Najedzona, napita (czyt. upita) rozmyślałam patrząc na deszcz:

Jesteśmy jak te krople wiesz? Najpierw jesteśmy bardzo wysoko, gdzie wszystko wydaje się być cudowne i tak beztroskie. Potem dorastamy, przechodzimy przez okres buntu i jesteśmy właśnie jak te krople, które z każdą setną sekundy są coraz niżej. Na końcu się rozbijamy, bo otaczają nas problemy i staczamy się coraz niżej i niżej. Dopada nas coś, co starsi ludzie zwą depresją, a my wiemy, że prawdziwe imię tego czegoś to, po prostu życie. Na koniec, tak samo jak krople zatapiamy się w ocenie. Jednym, wielkim, wspólnym. Wiesz dlaczego? Bo umieramy i nie czujemy już nic.

DSC_0052

Oczywiście kontemplacja nie może wiecznie trwać, więc odbierałam też telefony z pracy.

Aby, spalić kalorie po objedzie postanowiliśmy pospacerować. A tam spotkały nas atrakcje rodem z „Polak potrafi!”

DSC_0045

Nieruchomości znajdowały się tuż przy kościele, kapitalny widok, kapitalna hipokryzja. Ojcze Nasz!

DSC_0014

Po przestudiowaniu słownika języka polskiego; miałam rację! „Laczki” dopuszczalne są jedynie w grach. Sklep jako gra? Ciekawa metafora. 1:0 dla chińczyka w Bydgoszczy.

DSC_0011W Bydgoskich tramwajach również Cię zaskoczą! Aż z wrażenia będziesz bilet z podłogi zbierał. To się nazywa myśl techniczna. Pozdrawiam pomysłodawcę!

Po dniu pełnym wrażeń, postanowiłam kolejny dzień spędzić nie ruszając się z działki.

Leżałam. (Spoko, spoko- chwilę później spadł deszcz.)

DSC_0009

Grilowałam. (Spoko, spoko, chwilę później siedziałam już w kurtce.)

DSC_0038

Cieszyliśmy się każdym promykiem i celebrowaliśmy go robiąc zdjęcia. Dużo zdjęć, masę zdjęć słońca. Słońce to przecież taki NIESPOTYKANY widok na urlopie.

DSC_0031

Czasem nawet ubierałam letnią sukienkę i udawałam, że jest mi ciepło. Raz nawet odważyłam się zjeść lody i spać przy otwartym oknie. Dzień później miałam katar, kaszel i zatkane zatoki. Amen.

Swoją drogą, już drugiego dnia urlopowania postanowiłam złamać wszelkie reguły. Ubrana skąpo, w godzinach nocnych, kiedy termometr pokazywał grubo poniżej 16 stopni, a z drzew spadały zimne krople deszczu, umyłam na środku działki włosy wodą ze szlaufa. Była cholernie zimna, ale chyba tego zimnego prysznica wtedy potrzebowałam. Tak bardzo nieodpowiedzialna.

P1310757

A to niezwykle wytworne wnętrze to domeczek dziadków. Jak dobrze, że miał grzejniki.

Przedstawiona poniżej istotka, zwana pieszczotliwie Lejlą bądź Lejluszkiem motywowała mnie do spacerów, zabaw i swoimi słodkimi oczkami pocieszała, gdy wychodziłam już z siebie i krzyczałam w niebo, że nienawidzę świata.

P1310756

Musicie wiedzieć, że Lejla do bardzo leniwy pies i zdecydowanie woli, kiedy ktoś jej trzyma kostkę, którą ona spokojnie może sobie obgryzać. A Was niech nie złudzi mój „skąpy” wakacyjny strój- pod spodem podkoszulka i sweterek 🙂

DSC_0025

DSC_0029

Jako, że „z kim przystajesz takim się stajesz” ja przez cały wyjazd nosiłam jedną fryzurę:

P1310761

Tymczasem, Enjoy!

Żywię słodką nadzieję, że Wasze urlopiki były znacznie lepsze, a na pewno cieplejsze!

You may also like

32 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *