Zer­wałam owoc za­kaza­ny i sycę nim swe grzeszne podniebienie


Witajcie kochani,

Lato się kończy i nie zaczerpnęłam tego lata i nie poczułam go i nie miałam tej przyjemności spocić się i narzekać na śmierdzących ludzi w autobusie.  I może dlatego czuję narastającą frustrację dotyczącą otaczającego mnie świata. Przede mną pięć dni urlopu, pierwszego od kiedy pracuję. Nie mogę się doczekać. I wiecie co? Czy chcę, czy nie i tak dam sobie rękę uciąć, że będzie padać, będzie zimno i zostanę w domku gotując obiadki dla mojego faceta i ścierając kurz z ciemnych paneli. Najważniejsze jest to, że psychicznie odpocznę od poczucia obowiązku jakim jest praca, wstawanie do niej, siedzenia tam itd.

Dzisiaj zabieram Was do świata Frupp, do świata pełnego pozytywnej energii, lata i owoców:

P1270830

Frupp to liofilizowane batoniki, które powstają ze świeżych owoców. Są bardzo chrupiące, bardzo, bardzo (aż tak bardzo, że jedzone w kinie mogłyby wkurzyć współtowarzyszy).  Ale, przecież… nie ma nic bardziej apetycznego niż odgłos chrupania 🙂

Nie posiadają konserwantów, soli i tłuszczy. Czyli, chcąc nie chcąc, są po prostu zdrowe i dobre dla wszystkich, którzy obsesyjnie liczą kalorie. Bądź też dla zatroskanych mam, które chcą wszystkiego, co najlepsze dla swoich pociech. Dobra, okej, przyznaję: są dobre dla każdego z Nas, bo każdy z Nas zasługuje, aby odżywiać się zdrowo i, aby przede wszystkim posiadać świadomość tego, co je.

P1270834

Jedna sztuka to dokładnie 37 kcal, to niewiele, to prawie nic. A przyrzekam, że dla mnie taki batonik jest wręcz „zasłodzeniem się” na cały dzień. Doskonały jako przekąska w drodze na przystanek autobusowy, w pracy czy też (tak jak teraz) jedzony przy laptopie.

I żadną miarą nie można mieć wyrzutów sumienia po zjedzeniu takiego cuda, a nawet dwóch, czy trzech. Nie to, co w przypadku wpychania w siebie pysznych, czekoladowych (wcale nie idących w cycki!) batoników, które (nie oszukujmy się) są wręcz naszpikowane niezdrowymi dodatkami, które sprawiają mi już trudność w samym wymówieniu.

P1270836

Zresztą:

Lato się kończy, letnie owoce się kończą, a jak to powiedział mój facet „czuję się jakbym jadł świeże truskawki”. I tak właśnie jest, Frupp smakuje jak garść świeżych, mega intensywnie pachnących owoców. Na jesienne depresje jak znalazł! Na wszelakie depresje jak znalazł. Dla łasuchów letnich owoców jak znalazł.

Ma jeszcze jedną zaletę: można go zabrać ze sobą na słońce, kocyk, do autokaru- po prostu nie rozpłynie się i nie stworzy dobrze Nam znanego efektu „czekolady w płynie”.  To bomba witaminowa, która postawi Nas na równe nogi i efektywnie poprawi humor.

P1270838

Jeśli chodzi o mnie i moje podniebienie: 

Jest troszkę zbyt słodki i z jednej strony to zaleta, bo nie chcę wpychać już w siebie, ani grama cukru więcej, a z drugiej strony to wada  bo ciężko mi go zjeść „na raz”. Dlatego jeśli pojawiłaby się wersja ze zmniejszoną ilością cukru to na pewno bym ją wybrała.

Smakuje zaskakująco, inaczej,  zdrowo, wakacyjnie. Jeśli miałabym wysłać mojej kuzynce „słodycze z Polski” to na pewno wpakowałabym tam Frupp.

Jest naprawdę okej 🙂 Chociaż przyznam szczerze, że nie spotkałam się z nim jeszcze w żadnym sklepie.

P1270845

Bez dodatku: konserwantów, tłuszczu i soli!
Maksimum smaku – minimum kalorii
Owocowy, smaczny i zdrowy
Świeże owoce i wyłącznie naturalne składniki

Do produkcji batoników Frupp nie używa się żelatyny jako środka zagęszczającego jak w wielu powszechnie dostępnych produktach

Jeden baton czekoladowy to od 212 do 260 kcal.
Jeden baton to od 104 do aż 230 kcal.
Jeden baton reklamowany hasłem „Fit” może mieć od 65 kcal do 76 kcal.
Chipsy to bardzo kaloryczna przekąska. W małej paczce jest od 244 do 260 kcal.
Mała paczka słonych paluszków to ok. 390 kcal.
Mała paczka orzeszków solonych to ok. 605 kcal
P1270840

You may also like

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *