The­re is no sin­ce­rer lo­ve than the lo­ve of food


Witajcie kochani,

Jeśli ktoś w tym momencie zapytałby mnie czego potrzebuję to bez zawahania odpowiedziałabym: kawy (albo snu), ciepłego sweterka (bo marznę w letniej sukience) i sporego zapasu niezdrowej pizzy, kebaba i czekolady. Jeśli zaczyna mi się jesienna depresja, to witam ją serdecznie, dawno się nie widziałyśmy: kawy czy wódeczki od razu?  A tak poza tym jest cudnie. Mieszkanie z facetem ma sporo zalet (wad nie odnotowałam) i generalnie samodzielne życie jest jakieś takie samodzielne (?). No dumna jestem z siebie, że potrafię to wszystko ogarnąć 🙂

Tymczasem bez większych czy też mniejszych ogródek, otwieram przed Wami moją lodówkę, bierzcie i napawajcie się jej widokiem wszyscy:

P1270810

Jak dla mnie nazwa jest totalnie skopana. To nie jest syrop wiśniowy, to najpyszniejszy na świecie kompocik z wiśni. Gdy, tylko wzięłam pierwszego łyka rozcieńczając go wcześniej z wodą przypomniały mi się kompoty mojej babci, które ta szczelnie zamykała do słoiczków i chowała do kredensu, aby jesienią poczuć smak lata. Mówię zupełnie poważnie, powinien nosić etykietkę: kompot babci Róży. Myślę, że gdyby właśnie pod tym hasłem był promowany to by zrobił wielką furorę.

Typowy sok do wody jest „tępy” w smaku, nie pozostaje w ustach, nie wspominamy jego smaku, część osób narzeka, że są tak słodkie, że bolą po nich ząbki. A w tym przypadku? Jest zupełnie inaczej! Smak jest domowy, swojski, tak jak już pisałam: jak u babci.

Jest dzięki temu bardzo wydajny i nie można przejść obojętnie obok szklaneczki wypełnionej tą smakowitością.

A żeby już Wam całkiem narobić na niego ochoty to polecam kaszkę manną, świeże wiśnie i ten sok. Kulinarna ekstaza gwarantowana!

Skład:
cukier, sok z wiśni, kwas cytrynowy regulator kwasowości

P1270814

Lutenica przede wszystkim kojarzy mi się z wakacjami w Chorwacji. Kojarzy mi się z tawerną przy brzegu morza, kotlecikami z mięsa mielonego i tym właśnie sosem z wkrojoną świeżą cebulką. Ze względu na swoje wspomnienia właśnie w ten sposób ją podałam i właśnie w ten sposób w swoim mieszkanku chciałam przywołać chorwacką kuchnię. I jakież było moje zdziwienie… Jest okej, ale nie jest taka jak tam. Jest mniej wyrazista, mniej aromantyczna, mniej charyzmatyczna, mniej głęboka w smaku. Jest wszystko „mniej”. Nie mówię, że jest zła! W żadnym razie, mówię, że jest tak odległa od moich podniebiennych wspomnień. Natomiast moim konsumpcyjnym współtowarzyszą smakowała po prostu niesamowicie, że też pozwolę sobie zacytować: „o ***** jakie to jest *********, skąd to masz?” A ja, że Chorwacji nie odwiedzę co najmniej do przyszłych wakacji, to również nie wymyślam (co najwyżej trochę doprawiam) i wcinam sosik pełną gębą.

Skład:
grilowana papryka, pomidor, bakłażan, przyprawy naturalne, olej rzepakowy

P1270825

Och, ach, och, ach i tak mogę w kółko i tak mogłaby wyglądać recenzja. Czekajcie jeszcze trochę się pozachwycam: och, ach, mmm, och, ach, mmmm 🙂 Wiecie co jest najlepsze? Pierożki właśnie z tą konfiturą, śmietanką i cukrem robione przez swojego, własnego i na wyłączność mężczyznę. Po prostu: mmm, pychota, jest jeszcze?, daj mi jeszcze kilka, proszę, błagam, oddaj mi, a nie sam wszystko jesz. Bez dwóch zdań: polecam. Łyżeczką nie wyjadałam, z chlebkiem też nie jadłam, ale jako nadzienie do pierożków to nie ma nic lepszego. No i zdecydowanie szybciej jest nadziać taką konfiturą niż kupować (drogie!) świeże jagody, obtaczać je w cukrze (niezdrowym i kalorycznym) niż rozcieńczyć troszkę konfiturę ze słodką śmietanką i nadziewać ciasto. Jestem na wielkie, ogromne, największe TAK.

Skład:
owoce czarnej jagody, cukier, woda, pektyna owocowa, ksantan

P1270818

I tutaj szukam plusów, o smaku chyba nie chcę gadać, bo jakoś tak: to nie jest mój smak.  No, ale wiecie: to przede wszystkim sok, a nie napój. Dodatkowo ze 100% owoców! I bez dodatku cukru! Polecam wszystkim, którzy mają obsesje na punkcie wagi, zdrowego trybu życia, orzeźwiających napoi i wszystkiego, co ma bardzo prosty skład pozbawiony E.

P1270822

Za tym produktem stoi akcja, którą w 100% popieram i, którą chcecie, czy nie mam zamiar Wam przedstawić:

– Mamy mało pszczółek i pszczółki umierają 🙁

– Kupując Mionadę przyczyniamy się do ich ochrony!

Ależ, nie mogłam tego bardziej lakonicznie ująć, prawda? 🙂




Nie pozwólmy umrzeć pszczółce Matyldzie i jej przyjaciołom :< Adoptujmy je! Teraz mam ochotę otworzyć wieeelką pasiekę, adoptować wszystkie pszczoły świata, mówić do nich, tulać je i kochać jak rodzone dzieci.

I tak, jestem niesamowicie infantylna, ale wiecie… pszczółka Matylda :<

Mionadę polecam! Pijcie litrami, butelkami, zgrzewkami! 

You may also like

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *