Piękno jest tym, co czujesz wewnątrz i co odbija się w twoich oczach


Witajcie kochani,

Z cyklu wolne przemyślenia Rudnickiej: Operacja przegrody wcale nie niweluje bólu głowy. Boli tak samo, ale w momencie, kiedy przypominam sobie swoją naiwność i ból, który znosiłam z zaciśniętymi zębami po zabiegu to po prostu… wychodzę z siebie i staję obok. Czyli, tak, mam dość. I totalny brak pomysłu na to, jak sprawić żeby było lepiej. Odetnijcie mi głowę, może pomoże. Będąc już przy temacie głowy, przejdźmy do twarzy, a dokładniej do kolorowych kosmetyków od firmy:

LOOK WIOSNA 2013 marki VIRTUAL

Zapraszam Was do przeczytania obszernej recenzji 🙂

Mascara Splash, 100% waterproof 

SONY DSC

Z tymi wodoodpornymi mascarami to różnie bywa. Niektóre są totalnymi bublami, a niektóre mega hitami. Jeśli chodzi o tą,  to stała się niekwestionowanym hitem wakacji 2013r.  Przede wszystkim: naprawdę jest wodoodporna. Same wiecie co mam na myśli, niby mascara ma się nie rozpłynąć, ale w kontakcie ze słońcem, wodą, łzami to płynie po policzkach jak rwący potok. Z tą jest inaczej, przetrwała zabieg, narkozę, poranek i nadal wyglądałam dobrze. (Tak, jestem tak pokopana, że nawet do szpitala się malowałam). Dodatkowo przetrwała basen, skoki na bombę, chlapanie, opalanie i totalnie odjazdowe pomysły moich współtowarzyszy. Ja byłam pomalowana i miałam ten komfort psychiczny, że małe dzieci nie będą uciekały na mój widok z krzykiem: mamoo, baba jaga jednak żyję.

DSC06195

Troszkę na zdjęciu nieestetycznie wygląda naklejka, ale musicie mi to wybaczyć, nie oszczędzam opakowania. Jest to mascara, która będzie mi towarzyszyć nie tylko podczas wakacji, jest bardzo trwała, co sobie cenię. Wydłuża, podkreśla i sprawia, że rzęsy wyglądają naprawdę kusząco (co udowodnię zdjęciem poniżej).  Wystarczy kilka pociągnięć, abym uzyskała satysfakcjonujący efekt. Szybko schnie, nie odbija się na powiekach. A! No i bardzo łatwo się ją zmywa, mi wystarczy rękawica do demakijażu. Nie ma wad, więc nie wymyślę ich na siłę 🙂

DSC06059

Tak też wygląda. Dla mnie jest to wystarczający i bardzo dobry efekt. Nie lubię mega wydłużonych i posklejanych rzęs, ma być naturalnie, świeżo i zalotnie. Zdecydowanie polecam każdej kobitce, która lubi wystawiać swój makijaż na ekstremalne sytuacje.  Nie zawiedziecie się 🙂 Z tego miejsca pragnę zaznaczyć, że tą mascarą spokojnie można uzyskać dłuższe rzęsy, ja jednak lubię takie.

Pomadka Cremy Lipstick 

SONY DSC

Oczywiście, że jest w moim ulubionym czerwonym kolorze- no jakże by inaczej? To połączenie szminki i błyszczyka, takie 2 w 1. Dla mnie jednak jest to po prostu szminka, która jest miękka i dobrze nawilża usta 🙂 Zacznę od wady, którą już widać na zdjęciu, nie wiem czy to wina zbyt wysokiej temperatury, czy ten typ tak ma, ale po prostu się rozpłynęła i sztyft od wewnętrznej strony jest po prostu upaćkany. W żaden sposób mi to nie wadzi, ale jak już wytykać wady to wytykać.

SONY DSC

Tutaj lepiej widać jak się rozpłynęła, ale jestem jej to w stanie wybaczyć. Kosztuję tylko 13zł., więc są wady na które się przymyka oka. Bardzo dobrze się ją rozprowadza, posiada lekką konsystencję, której nadmiar nie zbiera się w kącikach ust. Dobrze i równomiernie kryje już po zaaplikowaniu jednej warstwy.  Nie podkreśla wysuszonych ust (co teraz jest częste przez to szalone słońce) i zdecydowanie mogę powiedzieć, że nawilża.  Zawiera w sobie bardzo delikatne drobinki, które uwodzicielsko się mienią- nie jest to nic nachalnego rodem z remizy!

DSC06135

Tak też wygląda na ustach. Czerwień jest delikatna, kusząca, czyli tak jak lubię.  Utrzymuję się na ustach do 1,5h (oczywiście bez zbędnego ciamkania, całowania się i odbijania na szklankach, filiżankach, butelkach).

Ekstrakt z rozmarynu o silnych właściwościach antyoksydacyjnych skutecznie chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym, a olej słonecznikowy intensywnie ją nawilża, odżywia i  regeneruje. Formuła z kompleksem witamin C, F, E, A działa przeciwrodnikowo, przeciwzapalnie i normalizująco, wzmacniając dodatkowo naturalną barierę ochronną skóry.

Ze względu na olbrzymią ilość czerwonych szminek, które przetestowałam tą nazwę przeciętniakiem. Nie, nie jest zła! To po prostu ja jestem bardzo wymagająca i nie lubię zbyt często poprawiać koloru na ustach. W sklepie sięgnę po nią, gdy mój kosmetyczny budżet zacznie podupadać.

Puder prasowany matujący

SONY DSC

Ten kosmetyk też nazwę przeciętniakiem. Dlaczego? Ponieważ bardzo średnio kryje. A ja szczerze nie znoszę, jak moje popękane naczynka zaczynają żyć własnym życiem na mojej twarzy. Natomiast świetnie sobie radzi z matowieniem i nadmiarem sebum. Pod tym względem jest idealny na lato i idealny dla kobiet o ładnej cerze. Nie podkreśla wysuszonych skórek i nie zbiera się w naturalnych marszczeniach twarzy.

SONY DSC

Dobrze rozprowadza się dołączoną do zestawu gąbeczką, która ewidentnie jest „jedno opakowaniowa”, chociaż momentami powątpiewam w to, czy dotrzyma w jednym kawałku do końca pudru. Zdradzę Wam jeszcze jeden plus… mimo tego, że puder spadł mi na kafle nie popękał! Byłam w szoku i nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło 🙂 Jednak niestety nie mogę go używać solo,  w połączeniu z drugim wygląda nieźle i towarzyszy mi w zasadzie każdego dnia.

SONY DSC

Nie wysusza skóry, co jest częste w przypadku, kiedy to puder ma właściwości matujące. Wygląda naturalnie i w żadnym wypadku nie tworzy efektu maski. Dobrze dopasowuje się do koloru skóry i z nią współgra. Niestety makijaż muszę poprawiać kilka razy dziennie (ale, to pewnie dlatego, że jestem szalenie przewrażliwiona). Polecam (ale, mimo wszystko Panią, które mają ładną cerę). 🙂

Long Matt make up

SONY DSC

To, że latem kosmetyki muszą mieć właściwości matujące, to już ustaliłyśmy.  Ale, to, że moja cera jest zmatowiona to zdecydowanie dzięki temu podkładowi. Mimo tego, że tragicznie, okropnie, najgorzej mi się go rozprowadza to obecnie nie zmieniłabym go na żaden inny. Jest super! Ładnie kryje wszelkie okropności twarzy, nie tworzy maski, nie roluje się, nie wysusza- same superlatywy. Jest bardzo leciutki i myślę, że w wersji solo ciężko stwierdzić czy jest na twarzy czy nie, tak świetnie komponuje się z cerą 🙂

Zawiera mikrogąbeczki pochłaniające nadmiernie wydzielane sebum.

Cokolwiek to znaczy… jednak działa! I to chyba jest najważniejsze. 🙂 Skóra jest matowa przez dobre 10h, przez ten cały czas kiedy szykuję się do pracy, jestem w pracy i z niej wracam.

DSC06181

Ps. Przed użyciem wstrząśnij podkład i wyciśnij pompką niewielką ilość, następnie nałóż na centralną część twarzy i rozprowadź dokładnie w kierunku zewnętrznych jej partii.

Dodatkowo nie zapycha porów.  Wracając do rozprowadzania, znacznie lepiej współgra z sylikonową bazą, ale i tak jest ciężko. No coś za coś. Radzę sięgnąć po odcień jaśniejszy, ponieważ z czasem ciemnieje na twarzy, co może być irytujące. Podkłady matujące mają też do siebie, że okropnie pachną, w przypadku tego zapach jest bardzo delikatny i przyjemny. Opakowanie również na „tak”, pompka się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość podkładu. Nie ściera się, nie tworzy mazów, prześwitów i więcej zalet nie pamiętam 🙂

Lakier do paznokci Street Fashion

DSC06230

Zacznę od tego,  że jestem maniaczką czerwonych paznokci. Więc, kiedy go ujrzałam to jakoś nie mogłam się przełamać i szukałam wymówek, żeby go nie użyć. Jednak jakie było moje zaskoczenie, kiedy po pomalowaniu paznokci kolor mi się po prostu spodobał. Jest letni, również kobiecy (no może bardziej dziewczęcy) i pasuje do większości stroi w których obecnie zdobywam świat.

DSC06220

No to teraz same możecie ocenić jego odcień. Pomalowałam paznokcie i od razu zrobiłam zdjęcie z myślą, że muszę iść pozmywać gary i na pewno się zniszczy. Ale, mimo mojego czarnowidztwa kolor przetrwał bez najmniejszych uszczerbków. Jeśli chodzi o trwałość jest to najlepszy lakier jaki miałam, wytrzymuję do czterech naprawdę intensywnych dni. Pędzelek jest świetnie przycięty, równomiernie rozprowadza lakier o bardzo dobrej konsystencji. Nie gęstnieje, nie odbarwia płytki, dobrze się zmywa- generalnie wszystko na plus. Bez najmniejszej nawet wady 🙂 Taki odcień jak na zdjęciu powyżej uzyskałam po nałożeniu drugiej warstwy, zresztą bardzo mi się podoba, jest głęboki.  Po wyschnięciu lakier cudownie błyszczy bez użycia nabłyszczacza czy utwardzacza! No i nie sposób nie zwrócić uwagi na jego bardzo estetyczne opakowanie 🙂 Aaaa! I szybciutko schnie! 🙂 Naprawdę super.

Long matt, długotrwale matujący podkład

DSC06233

Ten od opisywanego powyżej podkładu, różni się jedną  zasadniczą rzeczą: dobrze się go rozprowadza, ba! Bardzo dobrze. Tak, normalnie bym rzekła 🙂 Ma świetną konsystencję, jest dla mnie ciut za ciemny, ale mieszam go sobie z tym „ciut za jasnym” i wszystko gra 🙂 Naprawdę dobrze matuje, dobrze kryje i nie podkreśla suchych skórek. Podkład stworzony dla cery problemowej, wymagającej ukrycia  defektów. Efekt zmatowienia utrzymuję się przez około 8h. Nie zapycha porów, nie uczula, nie podrażnia.

DSC06235

Jego zapach jest bardzo delikatny, przyjemny. Nie osadza się pomiędzy brwiami i bardzo ładnie wchłania tworząc efekt bardzo naturalnego i delikatnego makijażu. Konsystencja jest lekka, idealna na wakacje. Dobrze współgra z silikonową bazą. Nie ciemnieje po nałożeniu i nie tworzy smug, ani przebarwień.  Pozostawia cerę w świetnej kondycji.

Opakowanie jest okej, higieniczne i proste. No i można je pokroić jak się teoretycznie skończy i używać jeszcze przez jakiś czas.

Błyszczyk Splash

DSC06237

Bywam sceptyczna jeśli chodzi o błyszczyki, ponieważ jak dobrze wiecie nienawidzę wszystkiego, co zawiera w sobie małe, migoczące drobinki „czegoś”. Ten jednak jest bezdrobinkowy, co zaowocowało tym, że w ogóle pozwoliłam sobie go użyć. Na ustach wygląda naturalnie, świeżo i pociągająco. Nie klei się, nie lepi i jest wodoodporny! Można ciamkać i całować się do woli! Swoją drogą, świetnie smakuje 🙂 To takie bardzo dobre rozwiązanie na plażę, basen czy randkę w mega upalny dzień.

DSC06292

A tak właśnie wygląda na ustkach, jak dla mnie świetna alternatywa do czerwonej szminki. Przecież są dni, że każda z Nas chce wyglądać bardziej dziewczęco niż kobieco. Zresztą dzisiaj usłyszałam komplement tych wakacji: wolę Cię taką dziewczęcą, ładnie Ci. W odpowiedzi na to, że nie ubrałam szpilek, włosy związałam w warkoczyk i leciutko podkreśliłam rzęsy.  Wracając jednak do tematu błyszczyka, w każdej wersji kolorystycznej jest cudowny. Zresztą, zobaczcie same:

DSC06238

Ten odcień to już naprawdę 100% naturalność, dziewczęcość, ale mimo wszystko wygląda bardzo ponętnie. Błyszczyk nie podkreśla suchych skórek, w kącikach ust nie zbiera się jego nadmiar, a na pomalowanie całych ust, wystarczy mniej niż ilość nabrana na pędzelek za pierwszym razem. Pędzelek też jest super, bez problemowo można modelować kształt ust.

DSC06274

I tak właśnie wygląda jaśniejsza wersja kolorystyczna na moich ustach.  Na ustach sprawia wrażenie bardzo lekkiego (co oczywiście jest prawdą!). I tutaj również, podkreślę, że jest to najlepszy błyszczyk jakie dane było mi mieć. Idealny na wakacje 🙂

Trzymajcie się!

You may also like

18 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *