Golec uOrkiestra: Nasza muzyka porusza, wzrusza i trafia do ludzi

O tym, co rozpala każdego górala, złotych radach babci Helenki i normalności, która nie jest atrakcyjna dla mediów rozmawiam z najbardziej charakterystycznym polskim zespołem Golec uOrkiestra.

foto Tomek Fritz Golec Fabryka (3)

Golec uOrkiestra na Tegorocznym 50. Festiwalu w Opolu zdobył, aż cztery nagrody deklasując współwystępujących. Tym samym potwierdził, że Polacy wręcz kochają ich muzykę i ich prawdziwość. W rozmowie z bliźniaczym duetem Pawłem i Łukaszem pytam o ich najnowszy hit, patriotyzm i skąpo ubrane dziewczyny.

Nie sposób nie zapytać o najnowszy utwór ,,Młody maj”. Śmiało mogę go porównać do poezji pisanej ku obronie najwyższych wartości, takich jak właśnie poruszona tu miłość do ojczyzny.

Paweł Golec: Każdy ma prawo do własnej interpretacji i porównań. Pani pięknie porównała nasz utwór do poezji pisanej, ale spotkaliśmy się też z zupełnie odmiennymi określeniami tej piosenki.

Jakimi?

P: Niektórzy pytają, jak można kochać i wierzyć w ten kraj, kiedy panuje wszechobecne niezadowolenie społeczne. Podkreślam, że przesłanie utworu wznosi się wysoko ponad jakąkolwiek politykę, uświadamiając nam wszystkim, że pomimo takich czy innych wad miejsca, w którym przyszło nam żyć, może być ono dla nas najbardziej urokliwym zakątkiem na ziemi, którym nie sposób się nie zachwycać.

A czym jest dla Was patriotyzm?

Łukasz Golec: Patriotyzm to nie tylko wielkie symbole, ale również umiłowanie tego, co nas otacza – na przykład naszych gór. Widok rozkwitających jabłoni, bzu i śpiewających ptaków zapiera dech w piersiach każdej osoby, odwiedzającej Milówkę, i to nie tylko w maju. Na pewno wiosna jest urokliwa na całym świecie, ale u nas w Polsce w szczególności. O tym jest ta piosenka i być może stanowi ona wyraz naszego patriotyzmu, ale nie nam to oceniać.

P: Trudno wypowiadać się, czym jest patriotyzm dzisiaj i jakie formy obiera. Myślę, że dla każdego Polaka jest czymś innym. Dla nas – właśnie tym prostym zachwytem nad konkretnym miejscem.

foto Tomek Fritz Golec Fabryka (4)Tym samym przydałby się przepis, dla ludzi zapracowanych czy lekceważących, na dostrzeganie pięknych drobiazgów, które Nas otaczają i sprawiają, że świat staje się lepszy.

Ł: Niestety nie znamy recepty na to jak spowolnić szybkie tempo życia, przez które wiele cennych rzeczy nam umyka. Świat pędzi jak w kołowrotku i mam wrażenie, że ludzkość została wciągnięta w wir. Jak mawiała nasza nieżyjąca już babcia Helenka, kiedyś było biedniej, ale weselej! Do biedy nie tęsknię, ale do tej wesołości tak.

Czyli wszystkiemu jest winny pośpiech?

Ł: Może, przytłoczony tym pędem życia człowiek, który nie potrafi już dostrzec prostych zwyczajnych momentów, drobiazgów, bo ciągle coś go gdzieś pcha i powtarza: „więcej, szybciej”.

P:  Ale to nie wszystko. Patrząc na sytuację ekonomiczną niejednej polskiej rodziny, można stwierdzić, że ten pęd jest nam niejako narzucony. Żyjemy w czasach, w których pensja domowników wystarcza tylko na opłaty. Szkoda, że nie jesteśmy bogatym państwem – być może wtedy Polacy byliby szczęśliwsi, bardziej uśmiechnięci, mniej narzekający, a co najważniejsze, nie byłoby potrzeby emigracji za zarobkiem.

Zostając już w tematyce maja, czy wiosna jest Waszą ulubioną porą roku? Czy właśnie wtedy Milówka jest najpiękniejsza?

Ł: Generalnie przyroda, budząca się wiosną, napełnia mnie optymizmem. Mocniej grzejące słońce, dziewczyny skąpiej ubrane – jak się tu pozytywnie nie nakręcać? (śmiech)

P: W górach, w Milówce o tej porze roku jest zjawiskowo – pachnący bez, kwitnące wiśnie i jabłonie, widoki zielonych lasów i hal. Jak tu się nie zachwycać?

Ł: Ale, nie tylko wiosna jest najpiękniejsza. Mamy nawet taką piosenkę ,,Bo lato rozpala”. Tytuł mówi sam za siebie. (śmiech).

P: Teraz dobrze byłoby napisać jeszcze utwór o jesieni i zimie, żeby było sprawiedliwie i żeby rozwiać spekulacje, że Golce uaktywniają się tylko na wiosnę i lato.

Wchodząc do świata Golec uOrkiestry, widzimy autentyczność i ogromne ciepło. Czy właśnie to dzisiaj jest wyznacznikiem sukcesu i pozwala przetrwać w pełnym afer i plotek show biznesie?foto Tomek Fritz Golec Fabryka

P: To zależy jak interpretować stwierdzenie „sukces w show biznesie” 🙂  Dla jednych wyznacznikiem jest właśnie ilość plotek i afer oraz częstotliwość bycia na okładkach gazet.

A czym dla Was jest sukces w show biznesie?

P: Dla nas wielkim sukcesem jest to, że na nasze koncerty przychodzą tłumy i chcą nas słuchać – a to jest niezastąpione. W naszym przypadku „normalność” jest może mało atrakcyjna dla tabloidów, ale przynajmniej prawdziwa i być może tego też potrzebują Polacy.

Ł: Z drugiej strony gdyby nie moc muzyki i naszych piosenek, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym obecnie jest nam dane być. To dzięki piosenkom zdobyliśmy ten kredyt zaufania, który owocuje już przez 15 lat.

A jakiej muzyki słucha, na co dzień najbardziej rozpoznawalny i charyzmatyczny zespół w Polsce?

Ł: Na co dzień słuchamy muzyki, która dostarcza nam inspiracji, a są to różne gatunki i wykonawcy. Z racji tego, że pracujemy z dźwiękiem, w naszej bibliotece studyjnej można znaleźć płyty z muzyką etniczną, jazzową, soulową, rock’n’rollową, popową, klasyczną, bluesową itp.

TFR_ORKIESTRA_GOLEC_OPOLE_8

Wyjdźmy jednak poza pracę

Ł: Wieczorkiem, przy lampce wina, najbardziej lubię słuchać ciszy, bażantów i jeleni na rykowisku, które mam nieopodal domu.

P: Moim ulubieńcem jest puzonista Billy Watrous – od lat jestem fanem jego twórczości. Obecnie często wracam też do słuchania płyty „Tuskegee” Lionel’a Richie. Fascynuje mnie pod względem produkcji i wykonania, jak również siły wyrazu, ale podobnie jak brat, inspiruję się muzyką etno, jazzem, klasyką.

Jaką widownię najbardziej cenicie czy też lubicie?

Ł: Bezwarunkowo każdą (śmiech)

P: Nie uznajemy wartościowania publiczności. Oczywiście czujemy satysfakcję i wdzięczność, kiedy publika żywo reaguje na nasze piosenki. Wytwarza się wtedy swoista wymiana energii między sceną a słuchaczami. I nie ważne czy jest to skandujący tłum, czy łzy w oczach. To objaw tego, że nasza muzyka porusza, wzrusza i trafia do ludzi.

Zespol z instrA pamiętacie jakiś koncert, kiedy to właśnie publika dostarczyła Wam niezapomnianych wrażeń?

P: Mieliśmy kilka lat temu taki przypadek. Publiczność była rozgrzana do szaleństwa, zaczęliśmy właśnie grać „Crazy is my life” i wtedy na scenę wskoczył, niezauważony przez ochronę, młody chłopak. Żeby nie dostać się w ręce ochroniarzy, młody człowiek w akcie desperacji rozpędził się i dosłownie rzucił w tłum stojący pod sceną, krzycząc „Golce, kocham Was!!”

Jak się zakończyła ta historia?

Ł: Na szczęście nic się nie stało, ale rozbawiło publiczność i nas do łez. Mamy też wielu fanów z którymi przyjaźnimy się i świetnie rozumiemy. To już nie nasi fani, tylko dobrzy znajomi. I najpiękniejsze jest to, że połączyła nas muzyka.

Co Was inspiruje do tworzenia nowych kawałków?

Ł: W tytule „Życie jest muzyką” zawarta jest odpowiedź to na pytanie. To właśnie życie, jego obserwacja, sytuacje, ludzie najbardziej nas inspirują. W naszym zespole w proces twórczy zaangażowanych jest kilka osób. Muzykę najczęściej tworzę ja oraz Krzysiu Maciejowski, Łukasz Pilch, Rafał Golec. W piosence „Młody maj” muzykę i tekst przysłał nam wieloletni znajomy Tomasz Jaszczuk. Pierwsza wersja została następnie zmieniona i przefiltrowana przez nasze podejście do muzyki. Tym sposobem otrzymaliśmy piosenkę, która zgarnęła kilka nagród na tegorocznym festiwalu w Opolu.

Jaki jest, zatem przepis na hit, który poruszy całą Polską?

P: Każdy z twórców życzyłby sobie, żeby jego piosenki stawały się hitami. Nie ukrywamy, że my również. Jednak pracując nad kolejnymi utworami, zawsze staramy się myśleć nie tyle o tym, żeby piosenka stała się hitem, ale bardziej o tym, czy będzie w stanie nas zaskoczyć, zadziwić i wzruszyć. Bo tylko wówczas ma szansę w podobny sposób oddziaływać na innych. Natomiast to, czy piosenka w rezultacie staje się hitem czy nie, zależy jeszcze od tysiąca innych spraw, ale to już temat na kolejny długi wywód.

Ł:  Czas pisania czy komponowania jest w pewnym sensie czasem uniesienia gdzieś w wyżyny, związanym z natchnieniem w konkretnym czasie i konkretnych okolicznościach. A na przebój nie ma recepty. Gdyby była, twórcy piosenek robiliby same hity. Jedyną receptą jest uczciwość i wierność własnym przekonaniom. Ludzie, bowiem bardzo szybko wychwytują fałsz. A to gwóźdź do trumny każdego „potencjalnego” hitu.

Czego Wam życzyć na nadchodzące miesiące?

Ł: Żeby nasze muzyczne plany, które teraz realizujemy, znalazły pozytywny oddźwięk wśród publiczności.

P: I dziennikarzy muzycznych, decydujących o tym, które piosenki mają być grane na antenie radia.

Ł: Ale przede wszystkim siły i szczęścia – aby nas nie opuszczały. 🙂

Dziękuje za rozmowę.

You may also like

13 komentarzy

  • Niestety, kolejny wywiad a te same pytania. Koniec identyczny. Wszystko identyczne… Popracuj nad jakimis pytaniami ktore nie beda sie powtarzaly w kazdym wywiadzie.

    • Można powiedzieć, że każdy artysta ma swój, niepowtarzalny styl. Dzięki któremu zostanie rozpoznany nawet jeśli jego dzieło nie zostanie podpisane. Nie jestem artystką, ale jestem świadoma tego co robię. Dlatego też, każdy mój wywiad kończy się pytaniem „Czego Ci życzyć na nadchodzące miesiące?”. Każdy. Jest ich multum, z różnymi ludźmi, ale właśnie to jest pytaniem sztampowym. Zrodziło się to jako „mój pomysł na siebie.” Moje wywiady mają utarty schemat, bo to właśnie one wyznaczają twórców. Każdy ma swój styl. Ja zawsze zadaję taką samą ilość pytań, zawsze pytam o to czym obecnie żyje dana osoba i delikatnie staram się poznać jej osobowość, więc pytam o muzykę i marzenia. Zwykły czytelnik po prostu to przeczyta, osoba wnikliwa zastanowi się i właśnie przez pryzmat słuchanej muzyki, marzeń wyciągnie wnioski na temat swojego idola. Wracając do sztampowości, weźmy tutaj np. takiego Kapuścińskiego, mój osobisty mistrz reportażu. Nie wiem, czy miałeś Drogi Czytelniku z nim przyjemność, ale właśnie jego teksty są prowadzone w sposób przemyślany wg ściśle określonego schematu. Znajdę jednak przykład bardziej medialnej osoby, weźmy na tapetę Cejrowskiego. Ma stałe grono fanów, jego książki i programy, są znane i lubiane. Ale, przyjrzyjmy się temu z bliska. Odcinki mają jeden szkielet, zmieniają się tylko miejsca i odpowiedzi. Przechodząc do końca mojej wypowiedzi, Drogi Kaktusie: Nie bałagan, rozgardiasz, nie zebrane myśli czy też pochopność tworzą mistrzów, a podążanie utartą drogą przez wiele lat i wiele swoich prac. Zostawiam Cię z pozdrowieniami i mam skrytą nadzieję, że jesteś kimś ponad niż zwykłym internetowym hejterem w myśl przysłowia „łatwo krytykować, trudniej zrobić”.

      • Zeby bylo jasne: to byla moja opinia. Z reszta bardzo zaskakuje mnie Twoj tok myslenia: sukces osiaga sie wlasnie przez niebanalne rozwiazania, zaskakujace pomysly a nie przez wiele razy powtarzane rzeczy. Dlatego czytajac ktorys z Twoich wywiadom ma sie wrazenie, ze to wszystko jest jalowe i pozbawione smaku. Nie jestem hejterem i nie uzywam w ogole w swoich wypowiedziach zapozyczonych slow, bo uwazam, iz jezyk polski ma wiele okreslen ktore bezproblemowo mozna uzywac zamiast spolszczonych wtracen angielszczyzny. I oczywiscie zycze powodzenia w dalszym podarzaniu utartymi schematami i powielaniem sukcesow innych 🙂

        • Cieszę się, że znowu się tu spotykamy 🙂 W pewnym sensie z niecierpliwością oczekiwałam Twojego komentarza. Widzisz nie ważne, jak pojmujemy sukces, najważniejsze jest to, żeby ostatecznie go osiągnąć. Ja obrałam taką drogę, czy się opłaciło, spytaj mnie za 10lat. Dzisiaj z pokorą stwierdzam, że mam w sobie tyle siły i samozaparcia żeby jak to zgrabnie określiłeś podążać drogą „jałową i pozbawioną smaku.” Dla mnie naprawdę ogromnym sukcesem jest sam fakt, że uda mi dotrzeć do takiej gwiazdy, przebić się przez masę innych dziennikarzy, portali i siłą argumentów i po raz kolejny ogromnym samozaparciem wmówić (najczęściej) menadżerowi, że wywiad dla mnie jest najlepszy, hiper i w ogóle ekstra. Może i wydaje się to łatwym zadaniem, ale spróbuj sam- nie jest to coś osiągalnego na pstryknięcie palcami. Może masz rację i powinnam popracować nad treścią wywiadów, jednak weź pod uwagę, że póki co moje nazwisko jest bardzo skromne, dlatego też nie zrobię szokującego wywiadu, ponieważ żadna gwiazda nie odpowie na takie pytania zwykłej „dziennikarzynie”. Robię to co mogę, środkami którymi obecnie dysponuje. Oczywiście, liczę na to, że za te kilkanaście lat będę mogła wykrywać „szokujące” plotki i ploteczki i robić bardzo intymne wywiady. Póki co, jest to co jest i jest to doskonała wprawka do tego kim chcę być i co chcę osiągnąć. Tak jak już napisałam, obserwuj moje prace i z biegiem lat zobaczymy czy faktycznie udało mi się wyrobić markę czy moja obrana droga jest kiepska. Bo dla mnie teraz nie są priorytetem niebanalne rozwiązania. Ponieważ bardzo ciężko jest mi się przebić do takiej gwiazdy, ponieważ mam tylko 19l. i dopiero zaczynam studia. Uwierz mi, że bardzo często konkurowałam o wywiad z Ibiszem, Mołek i innymi dziennikarzami. Gwiazdy naprawdę mają bardzo napięty grafik. Mimo to i jednak na moim koncie już są „pozbawione smaku” wywiady z Gortatem, Wyszkoni, Zakopower, Kayah itd. Czas pokaże jak to wszystko Nam się poukłada, w moim przypadku pozdrawiam Cię (bez najmniejszego cienia sarkazmu, który dostrzegłam w Twoim komentarzu).

          • Dosc dziwne, ze czekalas, czyzby jedyny niezadowalajacy komentarz? Ok, sciezka Twojego zycia to tylko i wylacznie Twoja sprawa, jednak w nabieraniu doswiadczenia oraz pracy nad tym, abys byla bardziej rozpoznawalna jak to okreslilas moze byc ciezko, poniewaz bedziesz powielala schematy i ludzie znudza sie Toba zanim tak naprawde sie rozkrecisz. Akurat moja osoba podarza w zupelnie innym kierunku, takze nie ma co tutuaj porownywac- tak od razu mowie. Dziwne, ze chcialo Ci sie odpisywac tak wylewnie- zwlaszcza, ze troche sie powtarzalas 🙂 nie mialo tu byc zadnej ironiip kazdy jest potrzebny, i sprzataczka, i osoba do pracy w gastronomii, i osoba skladajaca kartony, zarowno dziennikarka 🙂 rozumiem, ze zaczynasz dziennikarstwo od pazdziernika? Coz, wyrazajac swoja opinie bardzo duze byly starania, aby byla ona jak najkonstruktywniejszap niemniej jednak zapewne odebralas ja jako stek czepialstwa i pogardy, bo ktos sie nie zgadza. Jak dla mnie otwarcie mowie, iz po prostu wywiad jest nudny, mozna zadac multum pytan niekoniecznie wchodzac w zycie prywatne z tak zwanymi buciorami, jednak „znak roznoznawczy” powinien byc gdzies dostrzegany w jezyku, sposobie podtrzymywania toku wywiadu a nie w takich samych pytaniach. Ale jak juz zostalo tu napisane: to Twoja sprawa 🙂 pozdrawiam, rowniez bez sarkazmu, ironii czy zawisci.

          • Och, zupełnie tego tak nie odebrałam. Dla mnie to nie jest czepialstwem czy pogardą, zupełnie nie. Uwielbiam konstruktywne podpowiedzi (bo to nawet nie są uwagi). To właśnie dzięki takim komentarzom dowiedziałam się jak w ogóle zaistnieć i jak nie popełniać (dla kogoś podstawowych), ale dla mnie niedostrzegalnych błędów. Nikt nie rodzi się mistrzem- to oczywiste.
            Czekałam, ponieważ wiedziałam, że Twoja odpowiedź będzie ciekawa.
            W październiku zaczynam: Media i PR, nie wiem jeszcze czy chcę być rasową dziennikarką czy specem od PR, to się okaże. Najważniejsze, że zakładam sobie cele, które udaje mi się spełniać.
            Wylewne odpowiedzi? Jejku, taka już jestem, uwielbiam gadać, słuchać i być duszą towarzystwa 🙂 Zawsze piszę „wypracowania” 🙂
            Może nie następny wywiad, bo ten już się „składa”, ale kolejny dostanie większą ilość mojej uwagi no i zobaczymy co z tego wyjdzie. Dziękuje za takie słowa, ponieważ ja to w sporej mierze robię dla ludzi, więc muszę wiedzieć co im się podoba, a co nie. A powiedzmy na sto otrzymanych pozytywnych komentarzy (które, są miłe, ale nie kształcą) jest jeden negatywny Twój, który zdecydowanie więcej wniesie do mojego postrzegania.
            Trzymaj się 🙂

  • Kochana niestety, ale to dalej nie współpraca 😛
    Po prostu wygrałam na fb, a drugie dostałam z przygarnij kosmetyk, jeszcze się nie odważyłam do nikogo pisać 🙂 nie wiem dalej jak sklecić email -.-
    Dzięki, za chwilę się odezwę na fb, kochana jesteś :*
    No i widzę, że się rozwijasz coraz bardziej i zdobywasz coraz lepszych artystów, za niedługo będę oglądać Cię w TV :))

  • Kiedyś wręcz szalałam za Golcami 😉 Jak zespół jest dobry, to nawet po latach działalności nagrody będzie zdobywał i tak jest w tym przypadku 🙂

  • @kaktus – piszesz o języku polskim, udzielasz rad, porad, robisz za wyrocznię…czy Ty naprawdę nie zauważyłeś/łaś, że w tym języku obowiązują pewne zasady dotyczące pisowni? Gdzie „ą”, „ę”, „ń”, „ś”…etc?
    Twoje zdanie brzmi tak:… bo uwazam, iz jezyk polski ma wiele okreslen ktore bezproblemowo mozna uzywac zamiast spolszczonych wtracen angielszczyzny…
    Bez komentarza. Do szkoły.

  • Gratuluję maleńka możliwości poznania chłopaków 🙂 „Młody maj” bardzo mi wpadł w ucho , aż się zdziwiłam, bo zazwyczaj takiej muzyki nie słucham.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *