Moja wielka grecka wycieczka

Witajcie kochani,

Jeśli ktoś z Was zapyta się mnie z czym kojarzą mi się wakacje to powiem, że z rodziną, Grecją i słońcem. To właśnie tam zabierali mnie rodzice w dzieciństwie. To miejsce pełne magii, klimatu i niesamowitego uroku.

Mamy taką rodzinną przypadłość, że nie lubimy zatłoczonych kurortów turystycznych, więc zawsze wyszukiwaliśmy malutkie mieściny i tam poznawaliśmy prawdziwą Grecję. Jaka wygląda ona ‚od kuchni’? To kraj ludzi z sercem, którzy nie znają udawanej uprzejmości i w których naturze leży gościnność. To kraj pełen luzu, spokoju i dobra. Nie mogę jednak zapomnieć o regionalnej kuchni, to właśnie tam zakochałam się w małżach w sosie pomidorowym, kalmarach, musace i oliwkach. To właśnie tam moje kubki smakowe na każdym kroku przeżywają orgazm kulinarny. I to właśnie w Grecji podczas wakacji chętnie się uczę. (greckiego) 🙂

I nawet nie wiecie jak bardzo pragnęłam się tam teleportować zaraz po maturze, ale wyszło jak wyszło i z pomocą przyszła mi magiczna firma:

Uważamy się za smakoszy – uwielbiamy próbować, odkrywać nowe smaki. Cenimy także smaki znane, tradycyjne, te z naszego dzieciństwa.
Nasi dostawcy to najczęściej małe rodzinne firmy z głębokimi tradycjami – usytuowane zawsze w ekologicznie czystych regionach świata. Chcemy aby nasze produkty w pełni oddawały charakter kuchni regionów, z których pochodzą. Jednym słowem ma być swojsko, zdrowo i bardzo pysznie.

DSC05843

Jaka była moja pierwsza myśl po otwarciu przesyłki? Słodki Boże, znów chodź na moment przeniosę się do magicznej Grecji. 

Niezależnie czy będzie to chińska zielona herbata z prowincji Fujian, morska sól z Algarve, czy oliwa z Peloponezu, w każdym z tych przypadków możecie być Państwo pewni, że najpierw byliśmy tam osobiście. Widzieliśmy produkcję, rozmawialiśmy z właścicielami i oczywiście testowaliśmy. Wszystko zatem, co będziemy Państwu proponować zostało przez nas bardzo starannie wyselekcjonowane.

Zabieram Was w kulinarną podróż:

Mój skromny wyglądem, wielki smakiem:

makaron pełen greckich wspomnień

Desktop1

Składniki:

Makaron Penne

Desktop1-001

Paczka makaronu z miejscowości Gragano z okolic Neapolu.

Makaron z Gragnano to idealny przykład włoskiego specjału, który przez wiele stuleci i pokoleń przetrwał w swej tradycyjnej formie, by dziś być uznaną na świecie marką. Produkcji sprzyjały i nadal sprzyjają szczególne warunki klimatyczne. Chodzi tu szczególnie o optymalną wilgotność powietrza, która pozwala na powolne suszenie makaronu. Mąkę semolinę uzyskuje się ze ziarna saragolla (przodek dzisiejszego durum), znanego już w Starożytności i uprawianego na nizinie Tavoliere w Apulii. Woda natomiast pochodzi ze źródeł położonych w górach Lattari.

Opis brzmi magicznie? Myślę, że nie, bo jeśli jego określiłabym takim przymiotnikiem, to już nie wiem co miałabym napisać o smaku. Dlatego, smak jest magiczny. Uwierzcie mi, że czuć różnicę,  rozpływa się w ustach. To najlepszy makaron penne z jakim miałam do czynienia. Jak to powiedział mój tato: ,,Czy ja trafiłem do restauracji we Włoszech?”. Mimo, że jest tylko makaronem to oddałam mu całe swoje serce.

A z tak szerokim uśmiechem powstaje:

Cena 16zł./500g

(Makaron ugotować i przelać zimną wodą).

Przecier pomidorowy

Desktop2-004To dziwne uczucie, kiedy bierzesz do ręki produkt i w składzie ma tylko jeden składnik… w tym przypadku pomidory. Jako przyzwyczajony do konserwantów konsument powinnam krzyknąć: Hej, gdzie są moje wszystkie E?

I już po samym spojrzeniu na skład, wiedziałam, że to będzie mój ulubiony przecier pomidorowy. Został stworzony z włoskich pomidorków z Sycylii, czyli znowu możemy poczuć się bardzo regionalnie.

Przewaga wszystkich naszych pomidorów polega na tym, że są pyszne same w sobie i nie potrzebują właściwie już żadnych przypraw. Do ich produkcji bowiem używane są warzywa najlepszej jakości, w pełni dojrzałe o idealnej równowadze słodyczy i kwasowości. Są wspaniałe zarówno jako przystawka na zimno, materiał do zup, czy sosów.

Uwierzcie mi na słowo, że przecier nie smakował jak te znane Nam z puszek czy słoiczków, kwaśne, ostre na pewno nie dojedzenia łyżeczką papki. A ten? Ten po prostu był pyszny do jedzenia sam w sobie. Lekko słodki, delikatny i kremowy. Bez zbędnych przypraw, ulepszaczy i wszystkiego, co na pewno nie przysłuży się Naszemu zdrowiu. Tak, tego przecieru nie bałabym się podać małemu szkrabowi.

Cena 13zł./670g.

(Cały przecier zagotuj w rondelku i zagęść śmietaną.)

Krem balsamiczny z figami

Desktop2

Brzmi zagadkowo? Być może dla wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji odwiedzić Grecji. To połączenie octu balsamicznego i fig. Całość daje niesamowicie łagodny smak (na tyle łagodny, że zwariowany tato po prostu przechylił buteleczkę i spróbował).  Do czego się nadaje? Do deserów, jako sos do sałatek, ale również jako ‚polewa’ do ozdobienia talerza. Ja jednak, chciałam pogłębić  delikatny smak makaronu i łyżeczkę dodałam do sosu pomidorowego.

Octy i musztardy pozyskujemy bowiem od rodziny Papadimitriou, która wytwarza te przyprawy greckie już od roku 1939 według samodzielnie opracowanych receptur.

To zdecydowanie produkt, którym poleciłabym wszystkim, którzy chcą się wdrożyć w kuchnie Grecji. Cena: 14zł./250ml

(Do sosu pomidorowego, dodaj łyżeczkę kremu balsamicznego z figami oraz podsmażoną cebulkę).

Suszone pomidorki Cherry w oleju

Desktop2-001!!! Musiałam zacząć od wykrzykników, czyli wielka aprobata dla smaku zamkniętego w małym słoiczku. Suszone pomidorki od zawsze kojarzyły mi się z gorzkim smakiem, a te? Pierwsze słowa, które wypowiedziałam po spróbowaniu to: Czy to nie są przypadkiem suszone daktyle? Słodziutkie, mięciutkie i rozpływające się w ustach?  Przechodząc jednak do ważnych informacji to warto zaznaczyć, że są suszone bez użycia soli, czyli ogromny plus!  (Uwielbiamy przecież zdrowe produkty).  Zostały zanurzone w oleju i przyprawione idealną mieszanką śródziemnomorskich przypraw. Jak one pachną! Gdy, tylko otworzyłam słoiczek (Tak, samodzielnie. Jestem dziewczyną i sama otwieram słoiki) cała kuchnia spowiła się zapachem greckiej restauracji. Poważnie, nie przesadzam! Chciałabym już na zawsze, każdego dnia otwierać taki słoiczek i myślami przenosić się do małej restauracyjki, która stała tuż przy brzegu morza. Och… te pyszne dania jedzone przy szumie fal, śpiewie ptaków i cudownym wiaterku.

Cena: 15zł/200g

(Pomidorki pokroić i wrzucić do sosu).

Green Extra Virgin Oil

Desktop2-002

Co dla mnie było ogromny zaskoczeniem w Grecji? Sałatki, jakiej bym nie zamówiła każda była polana ogromną ilością (pysznej, pyszniutkiej, najlepszej!) oliwy i posypana świeżą cebulką. Jak jednak wiadomo, każde wakacje się kończą. I za każdym razem, gdy wracałam do domku obiecywałam sobie zrobić taką pyszność. I co? I mimo najlepszej jakości warzyw, sałatka nigdy nie smakowała tak jak ta jedzona w Stomio.  Dlaczego? Teraz już wiem, dlaczego. Oliwa jako źródło mojego kulinarnego sukcesu. Do momentu kiedy nie poznałam tej, wydawało mi się, że każda prawie smakuje tak samo, warto zwracać uwagę na skład i wybierać tę najlepszą, ale generalnie w smaku jest wszystko podobnie. Nie ma jednak nic bardziej mylnego! Ta zielona oliwa bije wszystkie inne na głowę! Aromat jaki pojawia się zaraz po otwarciu jest nie do opisania! Jedyne co przychodzi mi na myśl to chrzciny w sadzie oliwnym na które udało Nam się załapać. Tak, właśnie tak ona pachnie. Zielony kolor przypomina zielone oliwki, które cudownie dojrzewają na drzewach.

Kiedy wreszcie otworzyliśmy ten dodatkowy przyduży bagaż nie było rozczarowania. Wręcz przeciwnie – byliśmy oczarowani świeżym aromatem jaki pojawił się zaraz po otwarciu, pięknym zielonkawym kolorem i wreszcie wspaniałym smakiem tej oliwy. Kiedy postanowiliśmy założyć tę firmę udaliśmy się w to samo miejsce. Odnaleźliśmy producenta i oto po 12 latach możemy się z państwem podzielić nie tylko wspomnieniem ale także smakiem naszej „zielonej “ oliwy.
„Zielona oliwa” to nasze określenie. Grecy mówią na ten typ oliwy agourelaio. Jest to „pierwsza kropla” – sam początek zbiorów, czyli oliwa pochodząca z niedojrzałych, zielonych oliwek. Soku jest z nich mniej, ale jego jakość jest wyjątkowa. To, co najzdrowsze w oliwie, występuje tu w wielkiej obfitości. Ilość polifenoli, a co za tym idzie antyoksydantów jest tu znacznie większa, niż w oliwach produkowanych z dojrzałych owoców.

Cena: 48zł/1l

(Dodaj do sosu jedną łyżkę oliwy, tą samą na której podsmażyłeś cebulę.)

Dzikie Oregano

Desktop2-003

Zapewne nawet najlepsi z geografii nie kojarzą gór Taygetos w Grecji. (Tutaj wysyłam wszystkich do google–> grafika). Pięknie, prawda? To teraz wyobraźcie sobie, że gdzieś tam rosną dzikie zioła i gdzieś tam rosło Wasze dzikie oregano, które teraz macie przed sobą. Delikatnie kruszycie coś, co dojrzewało, rosło w pełnym słońcu i oddychało czystym powietrzem. Jest magia, prawda? 🙂

W Grecji oregano występowało wszędzie, w mięsie, sałatkach, na pieczywie, w zapiekance. Było zawsze. To kolejny składnik, który już do końca życia będzie kojarzył mi się z najpiękniejszymi chwilami spędzonymi w tym kraju.

Nijak ma się to oregano kupowane w saszetkach (nawet tych całkiem dobrych firm) do tego. Często jest tak, że  możemy wyspać wręcz  całą saszetkę do sałatki i nadal nie ma ‚tego’ smaku. A w przypadku tego? Wystarczy dosłownie dodać pół łyżeczki do sosu, żeby ten pachniał na cały dom i zapraszał na cudowny obiad.

(Dodaj pół łyżeczki oregano).

Oliwki Kalamata

Desktop2-005

No tak. Czymże byłaby Grecja bez oliwek? Bez sadów oliwnych. Bez tych zapierających dech w piersiach krajobrazów. Będąc tam nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że jest chyba miliard ich rodzai. Na każdym targu, w restauracji wszędzie inne, unikatowe. Jedne słodkie, inne cierpkie, gorzkie, ale żadne nie smakowały jak te, które kupuje się w słoiczkach sieciowych firm. Najlepiej zawsze smakowały mi te z pestką, dlatego prawie rozpłakałam się ze szczęścia kiedy wzięłam w swoje łapki ten magiczny słoiczek pełen Grecji.

Oliwki Kalamata uważne są przez wielu za najlepszą odmianę oliwek. Rzeczywiście piękny ciemnofioletowy kolor, kształt migdałów oraz smak ich delikatnego miąższu wyróżniają je spośród innych odmian.
Pochodzą z okolic Kalamaty i Sparty na Peloponezie. Testowaliśmy oliwki wielu producentów. Zwłaszcza jeden przypadł nam do gustu. Mamy nadzieję, że Państwo również podzielą nasze zdanie.

I jestem przekonana, że wszyscy sceptycy krzyczący: nie lubię oliwek, fuj, ble- zauroczyliby się ich smakiem i zdecydowanie zmieniliby zdanie.

Cena: 12,50zł/250ml

(Całe oliwki dodaj do sosu, nie gotuj!)

Desktop1

I tu właśnie dobiega końca moja niezwykle sentymentalna (chyba się starzeje) podróż po krajach śródziemnomorskich.

Jestem bardzo wdzięczna firmie  za odgrzebanie moich wspomnień z dzieciństwa, uprzyjemnienie mi kilkunastu dni i za to, że mimo braku urlopu przeniosła mnie do świata, który kocham.

Dlatego też oczywistym jest fakt, że polecam Wam te produkty (są tego warte!) i zapraszam Was do grzebania na wirtualnych półkach mojego ulubionego sklepu.

,,Natura tworzy wspaniałe dzieła.” Lemonia

 

You may also like

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *