,,Piszemy nową ksiazkę, na nowych kartach. Shift+delate tamto."

Dzisiaj tytuł notki wiele dla mnie znaczy. To takie nasze nowe postanowienie i zapowiedź tego, że teraz już wszystko będzie okej 🙂 Jakby kto pytał: tak, to prawda zakochałam się :)) A owy tytuł, to zdanie z jednej z moich rozmów z Leo.

 

A reszta postu będzie już typowo kosmetyczna, testowałam, próbowałam i zupełnie z czystym sercem mogę wydać swoją opinię 🙂

 

Dlatego:

Wygładzające mydło z miodu, otrąb i płatków owsianych, firmy Bentley Organic, otrzymane do testów od EKOSFERY24

 

Składniki:  woda, gliceryna*, sole sodowe olejku palmowego (z owoców palmy)*, sole sodowe olejku kokosowego*, sole sodowe oleju palmowego (z nasion), otręby*, wyciąg z ziarna owsa*, miód*, proszek z kory cynamonu*, tetrasodium etidronate, pentasodium pentetate, ekstrakt z owocu wanilii*

*certyfikowany, organicznie wyhodowany składnik.
 
 
A jakie są moje wrażenia?
 

Ogromny plus za naturalne składniki i fakt, że nie jest testowana na zwierzętach. Ciałko wygładza przyzwoicie, nie uczula, nie podrażnia. Mydełko jest całkowicie bezpieczne dla zdrowia.

EKOSFERA24, za 150g kostkę zapłacimy 22zł. Pamiętajmy jednak, że jest to ekologiczne, certyfikowane, pięknie pachnące i bezpieczne mydełko 🙂 Warto? Warto!

Nie wychodząc z tematu EKO, przedstawiam Wam:

 

Balsam do ciała na bazie masła shea o zapachu lawendy

Balsam otrzymałam od Twórczej Akademii Kobiet, o której już sporo dobrego słyszeliście 🙂

Skład jest bardzo EKO, zatem bardzo na plus:

masło shea, olej marchewkowy, avocado, oliwa  z oliwek, olej aromaterapeutyczny lawendowy. Jest to wyrób Pani Małogorzaty Piery.

Ma krótki termin ważności (styczeń’13), ale jest to oczywiście zaletą świadczącą o szlachetności produktu.

Pachnie! Oj, jak on niesamowicie pachnie… 🙂 Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z kosmetykiem, który ma tak intensywny i rzucający na kolana aromat! Stosując go jestem w swoim żywiole, bo jak doskonale wiecie jestem zapachoholiczką 🙂 No i spójrzcie jeszcze na jego opakowanie. Imponujące, prawda? 🙂

A jak przyjęła go moja skóra?

Zdecydowanie nawilżył, imponująco załagodził podrażnienia po goleniu (normalnie, byłam w szoku!), bardzo długo czułam na skórze cudowny lawendowy aromat, skóra miała cudowny połysk. Wszystko na TAK! Poważnie… nie udało mi się znaleźć ani jednej wady…

No i ostatni już w tej notce, mniej eko, ale również warty uwagi:

 

Dentofresh junior,

płyn do codziennej ochrony jamy ustnej

Płukanka do ust DentoFresh Junior jest dedykowana dzieciom od 6. roku życia. ?Ja jestem troszkę starsza, ale byłam bardzo zadowolona z jej użytkowania 🙂 Cieszyłam się z załączonej miarki, nie musiałam odmierzać „na oko” tych 10ml przeznaczonych do jednorazowego płukania. Zapach, na początku byłam na nie, bo był zbyt intensywny, zbyt ostry, ale jakoś w połowie buteleczki, przekonałam się do niego 🙂 Pozostawiał wrażenie miłego chłodu 🙂

Za 250ml płynu zapłacimy troszkę ponad 10zł. To naprawdę niewielka cena, bije inne płukanki na głowę. Wystarczyła mi na około dwa tygodnie, a dzieliłam się nią jeszcze z drugą osóbką 🙂

No i opakowanie jest bardzo fajne, kolorowe, wygodne, poręczne 🙂

Wszystko na tak! 🙂

Kochani, tyle na dziś.

Przetestowałam jeszcze maseczki, ale zostawię to już na inną notkę (nie będę Was zanudzać) :))

Przypominam o klikaniu „lubię to” KLIK

Trzymajcie się!

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *