Szanowi Państwo przed Państwem wystąpi…

CARMEX!

 

 

Produkt znany i lubiany, cieszący się niesłabnącym szacunkiem u młodych Polaków, jednym słowem: klasyk w kraju wódki i kiełbasy.

 

Przetestowałam owo cudo i chętnie dorzucę swoje trzy grosze na jego temat. Standardowo już wyliczę plusy i minusy, żeby zaraz potem zgrabnie przejść do błyskotliwej konkluzji.

 

 

Zacznę od plusów, bo zdecydowanie jest ich więcej:


+ dobrze nawilża

+ pozostawia połysk na ustach !!!

+ cena?

+ usta natychmiastowo nabierają zdrowszego wyglądu?

+ przyjemny efekt chłodzenia. Wiem, że nie każdy to lubi, ale ja akurat uznaję to za plus

+ dostępność?

+ radzi sobie z przesuszonymi i poranionymi ustami w ciągu jednej nocy?

+ pozostaje dosyć długo na ustach?

+ poręczne opakowanie?


 

Po długiej liście plusów, nadszedł czas, aby wypomnieć mu jego wady:

 

– mrowienie ust: świetne latem dla ochłody, zimą może być uciążliwe w przypadku mrozów?

– zapach, ale ja już go „pokonałam”

– średni skład?

– smak to jakaś porażka. Nie mam zwyczaju oblizywania ust, zwłaszcza jeśli są czymś posmarowane, ale nawet bez tego ciągle czułam ten smak w buzi?…

– wysusza usta w ciągu dnia !!!

 

Więcej wad i zalet, nie zauważyłam,

a tak Carmex prezentuje się na moich ustach:

 


 

Reasumując: Sięgnę po niego jeszcze w wersji wiśniowej (licząc na lepszy smak i zapach), a jeśli i ten nie podoła, to wpiszę owy balsam na listę kosmetyków, których pod żadnym pozorem nie wolno kupić.

 

Cena: 10zł / 10g?


Zapraszam na oficjalną stronę Carmex: KLIK

 

 

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *