Le parkour, czyli sztuka przemieszczania się

 

 ?Nie chcemy zawodów w le parkour. Lepiej by miasto nie zalała fala małolatów, skaczących po samochodach i dewastujących nasze miejsca treningów – mówi Łukasz Kluzowski, wrocławski traucer. ?

Rozmowa z Łukaszem Kluzowskim o bezproblemowej pasji, filmie, który zmienił jego życie i żmudnych początkach w uprawianiu le parkour.

Czym dla Ciebie jest parkour?

To ekstremalny sposób spędzania wolnego czasu i pasja bez, której długo nie wytrzymam. Także codzienny zastrzyk adrenaliny. Polecam ten sport szczególnie osobom, szukającym na co dzień mocnych wrażeń w alkoholu, narkotykach, dopalaczach itp.

Jak to się stało, że zacząłeś  trenować tę dyscyplinę?

Wiele lat temu, gdy byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej, obejrzałem film pt. „13 Dzielnica”, który na dobre zmienił moje życie. Strasznie zaimponowały mi wyczyny głównego bohatera. Następstwem zapoznania się z tą produkcją były różnego rodzaju amatorskie próby dorównania mojemu nowemu idolowi razem z kolegami z podwórka .

Czy ten sport cieszy się dużym zainteresowaniem i kto może trenować ?

Zainteresowanie jest spore, trudno spotkać kogoś, kto choćby przez krótki okres swojego życia nie ćwiczył parkoura. Jednakże z początku jest to bardzo żmudne, nic nie wychodzi i bardzo łatwo o kontuzje. Ćwiczyć mogą więc tylko ludzie z dużym zapałem i determinacją.

Le parkour we Wrocławiu Le parkour we Wrocławiu


Jak wyglądały Twoje początki?

Wyobraźcie sobie grubasa, który potyka się o własne nogi, próbując przeskoczyć krawężnik. Miałem najtrudniej, bo moi koledzy wcześniej grali w piłkę nożną i byli wysportowani, kiedy ja tylko siedziałem przed telewizorem.

Jakie cię spotkały kontuzje?

Miałem szczęście, że mnie akurat żadne, jednakże moich „towarzyszy” kilka, np. skręcenie kostki czy złamanie żebra.

Gdzie trenujecie?

Gdzie się da, wystarczy kilka murów i barierek. Ten sport jest naprawdę bezproblemowy i tani. Koszty ograniczają się do zaopatrzenia w wodę mineralną, żeby nie uschnąć z pragnienia w trakcie treningu. Nikt nigdy mnie i kolegów jeszcze znikąd nie wygonił i o nic nie miał pretensji. Może dlatego, że jak nikt inny staramy się nie niszczyć cudzego mienia. Skąd czerpiesz siłę na codzienne treningi?

Siłę na treningi biorę z samego treningu, bo radość po wykonaniu jakiegoś skomplikowanego tricku daje siłę na jeszcze następne. Ewentualnie trzeba zrobić chwilkę przerwy na złapanie oddechu i można biec dalej.

Jak odbierają Was ludzie?

Najczęściej przystają i wydają się być pod wrażeniem naszych wyczynów. Lubimy też sprawiać radość dzieciom, ucząc ich najprostszych tricków.

A jak ma się sprawa z zawodami?

Parkour nie jest na tyle akceptowany w Polsce, żeby można było znaleźć jakieś szkoły albo konkursy, a przynajmniej nic mi o nich nie wiadomo. Co za tym idzie, ćwiczę wyłącznie dla adrenaliny i własnej satysfakcji. Jednak szczerze mówiąc, to nie chcemy zawodów. Jeśli ten sport stanie się sławniejszy, to miasto zaleje fala małolatów skaczących po samochodach i dewastujących nasze miejsca treningów.

Co stanowi dla ciebie największą przeszkodę w realizacji swojej pasji?

Pogoda, na którą nikt z nas nie ma wpływu. Może ona stanowić realne zagrożenie. Niebezpiecznie jest przecież skakać podczas deszczu, kiedy wszystko jest śliskie lub gdy jest zimno, ponieważ odmarznięte ręce nie są już tak chwytne (śmiech).

Dziękuje za rozmowę.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *