Marek Bąk: Zimą trudno jest być skejtem we Wrocławiu

W trakcie zimy schodzimy do podziemia. Dosłownie, bo często musimy się wyszaleć w podziemnych parkingach – opowiada wrocławski skejt.?

Wrocławia, o „Pylicy”, teledysku Hi-Fi Bandy, straszeniem grupą interwencyjną i schodzeniem do podziemia. ?

Spadł śnieg, na chodnikach pojawił się lód. Jak pokonałeś ten problem, aby zimą dalej rozwijać swoją pasję?

Wrocław ma dużą zaletę w postaci krytego skateparku przy ul. Legnickiej. Zimą głównie tam jeżdżę. Zdarza mi się też spróbować szczęścia na podziemnych parkingach, czyli razem z kolegami dosłownie schodzimy do podziemia. Ale tam różnie bywa z warunkami.

Jak wygląda jazda na parkingach?



Czy zdarzają się na tych parkingach jakieś nietypowe sytuacje?
Ostatnio spotkało nas z kolegami ciekawe wydarzenie. Zdążyłem przyjść, wytrzepać podeszwy butów i wtedy przyszedł ochroniarz, powiedział coś do nas. Nie był w mundurze, tylko w jeansach i dresowej bluzie. Słuchałem muzyki i nie zrozumiałem, wyciągając słuchawkę z ucha zapytałem, „Co jest?”. Odpowiedział krótko „Wypad stąd”. Po jakimś czasie tego samego dnia wróciliśmy, usiedliśmy sobie w kącie, żeby skończyć jeść. Minęło 15 sekund i ten sam ochroniarz już u nas był. Zaczął nas straszyć nasłaniem grupy interwencyjnej, jeśli jeszcze raz przyjdziemy.

Jakie masz jeszcze inne sposoby, aby pokonać zimę?

Kiedy zima dopiero się zbliżała, wpadliśmy na pomysł, żeby zorganizować sobie sekretną miejscówkę. Szliśmy sobie miastem, wypatrując idealnego miejsca. Wtedy natknęliśmy się na pustą halę. Pamiętam, że wcześniej był tam sklep meblowy. Dach się zachował, nawierzchnia była bardzo ok, trzeba było tylko posprzątać. Było tam też pełno szkła, śmieci i innych nieczystości, przynieśliśmy więc miotły i doprowadziliśmy to miejsce do stanu używalności. Sam byłem w szoku, ale udało nam się to zrobić. Zwykle wszystko inne niż umówienie się na deskę jest trudne w naszej ekipie. Wysprzątaliśmy tam elegancko, a podczas sprzątania powstała nawet nazwa dla tego miejsca – „Pylica”, bo podczas pracy miotłami wzbijaliśmy tumany kurzu, szczególnie pierwszego dnia.

Nie jeździmy tam w ogóle. To miejsce mimo wszystko ma więcej wad niż zalet. Realia są takie, że nadal jest tam brudno, ale to akurat najmniejszy problem. Przede wszystkim ten „lokal” ma swoich już mieszkańców, ludzi bezdomnych. ?


Musi być jeszcze jakiś inny sposób, aby uprawiać ten sport zimą.

Jest jeszcze pokojowa deska, też ciekawa opcja na zimę. Jednak raczej w formie śmiesznej  odmiany, a nie odpowiednika normalnej deskorolki.

Na czym to polega?

Ja robię to tak: na podłodze kładę zwinięty koc, żeby tłumił hałas. Mieszkam w kamienicy, a sąsiedzi z dołu nie muszą rozumieć mojej potrzeby ruchu. Później biorę stary blat bez kółek i robię sobie jakieś tam sztuczki dla śmiechu.

Ostatnio w telewizji widziałam teledysk, w którym wystąpiłeś. Jak do tego doszło?


Z tym teledyskiem to była ciekawa historia. 21 czerwca obchodziliśmy dzień deskorolki. Duża grupa skaterów z Wrocławia i okolic spotkała się i wspólnie jeździła po wrocławskich miejscówkach. Jednym z odwiedzonych przez nas miejsc był gmach Politechniki Wrocławskiej na Wybrzeżu Wyspiańskiego, po drodze był też skatepark na Legnickiej, Dolmed i plac Grunwaldzki. Ujęcie ze mną w roli głównej zostało nakręcone, kiedy wjeżdżaliśmy na teren Politechniki. Wtedy akurat kręciłem się koło chłopaków, którzy prowadzili grupę. Okazało się, że jest to zespół Hi-Fi Banda. O swoim udziale w ich klipie i w ogóle istnieniu tej kapeli dowiedziałem się od kolegi z nowej klasy.

Co stanowi dla ciebie największą przeszkodę w realizacji swojej pasji?

Teraz tylko zima.

Jakich działań oczekujesz od miasta?

Chciałbym, żeby władze nie widziały w nas wandali, dewastujących miasto, tylko młodzież, która próbuje coś stworzyć i przy pomocy swojej jazdy ożywia miejską architekturę.

Dziękuję za rozmowę.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *