"Bez korepetycji nie zdam!" – młodzi o poziomie szkolnictwa w Polsce

Niezbędną wiedzę zdobywamy w szkole. Co jednak zrobić wtedy, kiedy szkoła nie jest w stanie zapewnić nam przyzwoitego poziomu nauczania? Dlaczego nauczyciele nie potrafią przekazywać swojej wiedzy uczniom?

 / Fot. Weronika RudnickaKorepetycje czyli dodatkowe, indywidualne i płatne lekcje są w Polsce coraz częstszym zjawiskiem. Młodzi są przekonani, że tylko indywidualne podejście do ucznia jest wstanie przynieść oczekiwane rezultaty.

Ewa, uczennica LO:
Od szkoły podstawowej biorę korepetycje z matematyki. Jestem przekonana, że bez nich nie zdawałabym do kolejnych klas. Co ciekawe, uczy mnie nauczycielka mojego brata. Na korepetycjach tłumaczy wszystko bardzo jasno i zrozumiale, a podczas lekcji – zawile i męcząco. Tak, że nikt nic nie rozumie.

Eliza, studentka:
90 proc. moich znajomych chodziło na dodatkowe zajęcia w klasie maturalnej (w tym najlepsza uczennica). Nie chciałam zostawać za nimi w tyle. Z jednej strony stwierdzam, że korepetycje to w pewnym sensie strata pieniędzy, a z drugiej – dzięki temu czułam się o wiele pewniej. Mobilizowało mnie to, dostawałam mnóstwo dodatkowych materiałów, naprawdę poszerzyłam swoją wiedzę, no i w rezultacie „wbiłam się w klucz” na maturze.

Paulina, uczennica LO:
Musze chodzić na korki, bo nauczyciele nie potrafią tłumaczyć. Dopiero po „korkach” wszystko umiem.

Mateusz, uczeń LO:
A jak nauczyciel jest dupa i nie radzi sobie z rozgadaną częścią klasy i ci, co chcą się nauczyć nie mają szansy? W domu mają sami przyswoić materiał?

Aleksandra, uczennica LO: Ja w tym roku zdaje maturę i niestety, żeby ja zdać muszę chodzić na korki. Nauczyciele nie mają czasu, żeby przekazać nam tyle wiedzy, ile jest potrzebnego na napisanie matury. „Egzamin dorosłości” z roku na rok jest coraz trudniejszy i – co gorsza – często zmienia się jego forma.

Rafał, uczeń LO:
Jestem w klasie prawniczej, mam 34 osoby w klasie, z czego 22 biorą korki z matmy. W tym także ja.

Martyna, uczennica LO:
Czasami faktycznie nauczyciel może nie być „z powołania” i przekazuje wiedzę byle przekazać. Niemniej jednak wszystko da się osiągnąć. Ja nie chodziłam na korki, a jakoś daję radę i umiem „mieć pasek”. Wystarczy słuchać na lekcji, powtórzyć w domu. Kto i tak czegoś nie rozumie, to przecież prościej i ekonomiczniej jest dopytać się koleżanki albo nauczyciela.

Przemek, uczeń technikum:
Daj spokój, nauczyciele w szkołach totalnie nic nie robią.

A co Wy sądzicie o dodatkowych lekcjach? Uczniowie muszą je brać z własnego lenistwa czy winy nauczycieli? Co na to rodzice? Przecież to oni za wszystko płacą. Czekam na Wasze komentarze pod tekstem i liczę na Wasze opinie na temat w/w problemu.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *