Sylwia Grzeszczak: U mnie nie obowiązuje znak stop

Wywiad z dnia: 2011-07-02

O „Małych rzeczach” i pracy rozmawiam z Sylwią Grzeszczak.

Udało jej się przejść od przedszkola do Opola i stać się kluczową postacią polskiego show-biznesu. Kiedy w 2008 roku śpiewała w duecie z Liberem, wszyscy wróżyliśmy jej ogromny sukces. I tak właśnie się stało. Dziś tworzy pierwszą solową płytę, a promujący ją singiel nie schodzi z pierwszego miejsca najbardziej prestiżowych list przebojów.

Singiel „Małe rzeczy” odnosi niebywały sukces. Przeczuwałaś to, gdy trwały prace na piosenką?

Komponując „Małe rzeczy” na płytę solową czułam, że jest to numer, który ma w sobie potencjał hitowy.

Jak zatem powstał?

Usiadłam przy fortepianie w moim rodzinnym domu i melodie same przychodziły do głowy. Później pojechałam do studia w Gdyni. Wraz z kolegą, z którym na co dzień występuję na scenie (jest gitarzystą – przyp. red.) wygrywaliśmy wszystko, co czułam w tym numerze. To była pierwsza piosenka, którą zrobiłam, wiedząc, że mam tylko trzy dni na jej realizację. Nie opuszczała mnie wtedy myśl, że musi się udać.

Udało się?

Udało się i to bardzo (śmiech).

Jak wyglądają prace nad płytą?

Płyta tworzy się codziennie. Każdego dnia mam nowy pomysł, nie narzekam na brak weny. Stworzyłam już kilkanaście piosenek. W szufladzie mam kilka tysięcy melodii wymyślonych od szóstego roku życia. Zbieram je właśnie w całość.

Zatem jaki będzie cały krążek?

Chciałabym, żeby moja płyta była przede wszystkim różnorodna i pełna pomysłów, miała piękne teksty, w których nie brakuje przekazu i wartości. Moim celem jest stworzyć płytę, na której będzie słyszalne brzmienie fortepianu połączone z melodiami, które poruszają.

Inspiruje mnie życie, jestem z normalnej rodziny, w której nacisk był głównie na wartości, nie w głowie mi śpiewanie teksów o dużym biuście czy szerokich biodrach. Ważne są w życiu „Małe rzeczy”.

Dla kogo będzie przeznaczona płyta?

Płytę tworzę dla osób, które przywiązują uwagę do melodii, głębokiego tekstu. Nie ograniczam się do konkretnego słuchacza. Przede wszystkim robię to tak, żeby mi się podobało. Sama jestem ciekawa efektów.

Jaki jest Twój przepis na utwór, która poruszy całą Polską?

Nie mam przepisu, codziennie tworze utwory i dążę do tego, żeby miały to coś. Składają się na to trzy czynniki – melodia, muzyka i tekst.

Czyli jednak przepis istnieje! Utwór musi mieć to ,”coś”.

Wszystko razem musi zagrać, nie może być słabych punktów, wtedy powstaje hit.

A jak ze studiami, dostałaś się na wymarzony kierunek, jak to wszystko ze sobą łączysz?

Dostałam się na studia, na fortepian klasyczny. To było wycieńczające, godziłam wtedy trasę koncertową z Liberem, ale w tej chwili mam przerwę, ponieważ intensywnie pracuję nad płytą.

Jakie masz plany po wydaniu płyty?

Ja nie odpuszczam, u mnie nie obowiązuje znak stop. Po płycie będę tworzyć kolejne piosenki i wgrywać je w studiu. Mam tyle jeszcze do zrobienia. Teraz chcę przekazać słuchaczom jak najwięcej. Wiem, że oni dają mi siłę, za co bardzo dziękuje.

Nie pozwolisz sobie nawet na małą przyjemność?

Nie odpuszczę wakacji za granicą, bo kocham podróże.

A jak wspominasz Wrocław?

Macie bardzo ładne miasto, mocno rozwinięte. Z sentymentem wracam do niego, bo to tu właśnie nakręciłam pierwszy wspólny klip z Liberem „Nowe szanse”.

Kiedy zatem spotkamy się w „mieście spotkań”?

Chętnie do Was wrócę. Nie znam jeszcze konkretnej daty, ale na pewno nie raz pojawię się we Wrocławiu.

Dziękuje za rozmowę.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *