Recenzja książki "Koniec świata w Breslau"

 Promocja książki była niezwykle huczna, a wydawnictwo ,,Znak” wyjątkowo pochlebnie ocenia powieść Krajewskiego, nazywając ją pełnym napięcia i misternej intrygi thrillerem psychologicznym.

 

Ja jednak nie będę jej wychwalać. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest to nudnawy, napisany ciężkim językiem, pozbawiony napięcia literacki gniot.

Zarys fabuły

Akcja toczy się zimą (listopad, grudzień) 1927 roku we Wrocławiu, a głównym bohaterem jest Eberhard Mock. Zasadniczy radca kryminalny, damski bokser, sfrustrowany alkoholik, który podąża tropem wyjątkowo okrutnego seryjnego mordercy. Motywem przewodnim jego zbrodni są kartki z kalendarza pozostawiane przy zwłokach ofiar. Eberhard szybko analizuje, zbiera informacje i stara się uniknąć kolejnej tragedii. Nieprzypadkowe są ofiary, czas, miejsce i sposób w jaki giną. Dlaczego? Zabójca chce nam przypomnieć o zbrodniach sprzed wielu lat. Morduje w ten sam sposób – urwana noga dziecka w śmietniku, zamurowany żywcem artysta w ścianie czy zmasakrowane zwłoki na stole. Opis miejsc zbrodni jest niezwykle dokładny i brutalny, więcej to książce ujmuje niż dodaje uroku. No chyba, że ktoś przepada za opisem powyrywanych ścięgien czy też innych poturbowanych ludzkich kończyn.

Breslau nie do końca prawdziwy

Z książki możemy się sporo dowiedzieć o przedwojennym Wrocławiu, możemy ją wziąć do ręki i potraktować, jako mapę albo wycieczkę z Mockiem. Niemniej jednak szczegółowe opisy ulic i życia mieszkańców są nużące i ciężkie do przetrawienia. A na pewno nie jest to dobry pomysł na książkę, a tak to chyba potraktował autor. Jeszcze bardziej szczegółowe opisywanie dewiacji i kopulacji – też nie podnosi rangi atrakcyjności literackiej dzieła. Dodatkowym minusem jest fakt, iż większość wydarzeń z lat dwudziestych jest przekłamana, a autor książki powinien w pełni poświęcić się przestudiowaniu historii Wrocławia zanim zacznie wciskać ludziom kit.?

Brutalność, zło, przesyt

Jest w tej książce coś takiego, co odpycha ludzi ceniących sobie dobre kryminały i thrillery (mam tu na myśli wielbicieli A. Christie, J. Alexa i S. Kinga). To ,,coś” to seksualne zboczenia, przemoc, gwałty, świat prostytucji. To wszystko zostało opisane w sposób brutalny i dosłowny. Jest tego tak dużo w tej książce, że to odstrasza. No bo ile może czytać w kółko o tym samym?

Komu ją mogę polecić?

Książka spodoba się fanom Marka Krajewskiego, a pozostałym, którzy sięgną po tę pozycję, życzę niewzruszonego żołądka i powiek, które ze znużenia mogą opadać.

Z mojego życia wzięte

Na koniec przytoczę anegdotkę: jadąc do Warszawy, wzięłam ze sobą nowiutki, świeżutki egzemplarz tej powieści, po czym rzekłam do towarzyszy podróży: ta książka jest tak ciekawa, że idealna do usypiania. I fakt faktem 5 minut później już spałam. I uwierzcie mi, że nie ze zmęczenia. Promocja była niezwykle huczna ale moim subiektywnym zdaniem książka jest przereklamowana.?

You may also like

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *