Kayah: Czuję się jak przebiśnieg, którego żywot wciąż trwa

O singlu „Za późno”, który podbija listy przebojów, Wrocławiu i współpracy z Royal Quartet rozmawiam z Kayah.

Znalezione obrazy dla zapytania kayah

W 1995 roku, wydała pierwszą solową płytę „Kamień”, która odniosła sukces w zawrotnym tempie. Od tamtego czasu minęło szesnaście lat, a jej popularność nie słabnie, wręcz przeciwnie! Z dnia na dzień przybywa jej co raz więcej fanów, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Nic w tym jednak dziwnego, przecież jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek w kraju.
Singiel „Za późno” odnosi niebywały sukces w zawrotnym tempie. Co zdecydowało o sukcesie utworu?
O powodzeniu piosenki często decyduje częstotliwość, z jaką jest grana przez radia.
Te okazały się być mi bardzo przychylne zarówno RMFfm, ESKA, jak i później radio ZET, a także inne rozgłośnie uznały, że „Za późno” to dobra piosenka i zaczęły ją grać.Kayah / Fot. kayax
Ale zanim singiel trafił do radia, mnóstwo osób było odpowiedzialne za jego przygotowania
Tak, zdecydowanie i tu należy bardzo podziękować tym wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Myślę tu o radiowcach, o Tank Production, którzy zrobili teledysk, o moich najbliższych współpracownikach z Kayaxu, bo bez nich nic nie miałoby rąk i nóg. Dziękuję też Atanasowi Valkovowi za fantastyczną i nowoczesną aranżację.

Fani chyba też nie zawiedli?
No jasne, że nie! Ogromne podziękowania należą się też i fanom, którzy nie tylko mnie nie opuszczają, ale wspierają zajadle głosując na listach przebojów. Niektórzy z nich nawet nagrali się do naszej „fanowskiej” wersji teledysku. Wszystko to można zobaczyć w internecie.
Klip fanów obejrzało już ponad 40 tysięcy osób, a oficjalny klip do utworu obejrzało już prawie pół miliona odbiorców.
Bardzo mnie to cieszy, bo obydwa teledyski są naprawdę wyjątkowe.?
Jak zatem powstał singiel?
Kayah / Fot. kayaxPiosenka moim zdaniem miała przebojowy potencjał od samego początku, takie rzeczy się wie i czuje. I dlatego wyleciała z płyty „Skała”.
Dlaczego?
Chciałam żeby „Skała” była płytą sentymentalną, artystyczną i spójną. Przeboje mnie nie interesowały. Dla kogoś może się to wydawać strzałem w kolano, ale dla mnie był to celowy zabieg. Po dwóch latach leżenia w szufladzie razem z wiosną, którą poczułam w tym roku wyjątkowo intensywnie, zdecydowałam, że odrodzę się tą piosenką razem z otaczającą nas naturą. Czuję się jak przebiśnieg, którego żywot wciąż trwa.
Skąd wziął się pomysł na słowa i muzykę do piosenki?
Nie pamiętam już jak było z muzyką. Teksty zawsze są inspirowane przez życie, bo niby jak inaczej. Adekwatna treść nie tylko do mojego życia i momentu w nim. Z listów i relacji wiem, że dotyka większości z nas.
Kiedy będziemy mogli wziąć do ręki Twój kolejny solowy album?
Nie mam pojęcia. Pracuję póki co tak intensywnie, że nie mam szansy na refleksje, które są kanwą do pierwotnego pomysłu utworów, a co dopiero żeby znaleźć czas na pracę w studiu?
Kayah & Royal Quartet – do kogo jest skierowana ta produkcja?
Dla każdego wrażliwca i nie obchodzi mnie, co kogo ujmie w tym projekcie. Moim zadaniem jest wzruszać, przynosić refleksję. Jeśli ktoś sięgnął po tą płytę i tego nie żałuje, to znaczy, że zadanie zostało wykonane. O i zapraszam na nasze koncerty, bo tam tych emocji jest znacznie więcej.
Co chcieliście w niej przekazać?
Poza emocjami i kunsztem kwartetu? Że w muzyce nie ma granic, a szufladkowanie gatunkowe nie ma żadnego sensu.Kayah / Fot. kayax
Połączenie popu z klasyką jest nowatorskie i rzadkie na polskim rynku muzycznym, Wam to jednak wyszło znakomicie. Nie obwiałaś się, że album zostanie kiepsko przyjęty?
Muzyka to moja pasja, robię, co mi gra w duszy. Pewnie, że fajnie jest wydawać płyty, które cieszą się powodzeniem, ale kiedy jesteś szczerym artystą i kiedy nad nimi pracujesz, najważniejsza jest sztuka i prawda. Poza tym mieliśmy totalnie fantastyczne przyjęcie na każdym koncercie, więc miałam świadomość potencjału tego projektu. Płyta, bowiem nie była planowana, stała się jedynie zwieńczeniem naszego koncertowego sukcesu, który na dodatek nadal trwa.
Stworzycie kolejną płytę razem?
Z pewnością, kiedy będę potrzebować kwartetu smyczkowego na płytę skieruję swoje kroki do Royal Quartet, bo są najlepsi i najfajniejsi, póki, co nadal razem gramy koncerty, a do naszego grona współpracowników w projektach specjalnych dołączył inny genialny muzyk – akordeonista Marcin Wyrostek. Właśnie wystąpiliśmy wspólnie na Festiwalu w Maroku! Mam ogromne szczęście otaczać się mega talentami i strasznie fajnymi ludźmi. Nowej płyty z kwartetem na razie nie planuję.
Spytam jeszcze o miasto Wrocław, jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie związane właśnie z nim?
Każde. Po prostu to wspaniałe miasto o własnym rytmie, urocze, piękne architektonicznie, ale i malowniczo położne, genialni ludzie, życie nocne, artystyczne, bardzo po europejsku. Nie dziwi mnie, więc fakt wyboru tego miasta spośród polskich miast na Europejską Stolicę Kultury 2016, to dobry wybór!
A jacy są wrocławianie?
Przyjaźni! Mam we Wrocławiu też mnóstwo przyjaciół – Kasię, która robi warsztaty flamenco, zapraszając wybitnych natywnych artystów, cudownych fanów, którzy zawsze czekają i bawią się z nami od tylu już lat. Naprawdę „Wrocław rulez”! Cieszę się także, że były prezydent Wrocławia jest w tej chwili ministrem kultury. To dobrze dla nas rokuje.
Kayah / Fot. kayaxKiedy zatem planujesz zagrać koncert we Wrocławiu?
Kocham Wrocław i gdyby to ode mnie zależało to najchętniej jutro 🙂

Czego Ci życzyć w nadchodzących miesiącach?
Chyba siły, bo będę brać udział w dość wyczerpującym projekcie, no i czasu bym go miała dla najbliższych, zdrowia, bo wiadomo i miłości, bo z nią nic strasznego. No i wszystko odwzajemniam.
Dziękuje za rozmowę.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *