Gortat: Kiedy byłem małym chłopcem, myślałem, że będę bramkarzem

O potrawach, dzięki, którym wyrósł do wysokości dwóch metrów i trzynastu centymetrów, fundacji MG13 i przyjazdach do Polski rozmawiam z Marcinem Gortatem.

Znalezione obrazy dla zapytania gortat

Sport ma we krwi – mama Alicja była wielokrotną reprezentantką polskiej kadry narodowej w siatkówce. Ojciec Janusz jest natomiast byłym bokserem, dwukrotnym brązowym medalistą olimpijskim w wadze półciężkiej. Sam Marcin gra w najbardziej prestiżowej lidze koszykarskiej świata – NBA.

Co koniecznie musisz zrobić, przyjeżdżając do Polski?

Zawsze po przyjeździe do Polski muszę zobaczyć się z moimi rodzicami. Staram się też oczywiście odwiedzić jak największą liczbę członków mojej rodziny. Niestety zawsze utrudniają mi to moje obowiązki, które mam w stosunku do wielu firm, sponsorów i instytucji. Z pewnością muszę też wpaść do mojego brata, który czeka na mnie z gromadą przyjaciół i znajomych.

Bez czego przyjazd nie byłby w pełni udany?

Bez spotkań z moją mamą i naszych wspólnych obiadów. Moja mama zawsze przygotowuje fantastyczne dania: szaszłyki, schabowe, czy zwykłe najprostsze kotlety mielone – to są rzeczy, na których się wychowałem. I dzięki którym wyrosłem, aż do 2 metrów i 13 centymetrów?

Planujesz wrócić na stałe do Polski? Czy wolałbyś rodziny dom założyć w USA?

Na stałe do Polski już raczej nie wrócę. Oczywiście będę żył troszkę w Stanach, troszkę w Polsce. Myślę, że kultura, którą poznałem w USA jest zupełnie inna i chciałbym, żeby moje dziecko również wychowało się w dwóch różnych normach zachowania, co na pewno pomogłoby mu w życiu. / Fot. Marcin Kondek

Masz wspaniałą kobietę – Anię Kociuge. Jak się poznaliście? Kto jako pierwszy zaczął rozmowę?

To ja pierwszy zacząłem rozmowę w momencie, kiedy dowiedziałem się, że podobam się Ani. Jako pierwszy też zacząłem smsować, zagadywać. Poznaliśmy się w dość nieoczekiwany sposób, było to w Nowym Jorku, poprzez znajomą. Zawsze chciałem stworzyć rodzinę z Polką, dlatego Ania jest idealną kandydatką.

Chciałbyś, żeby Twój syn również był koszykarzem?

To będzie decyzja mojego syna. Chciałbym, żeby któregoś dnia spróbował i zobaczył jak to jest być koszykarzem. Mielibyśmy wiele wspólnych tematów, mógłbym przekazać mu swoją wiedzę. Jednak życzyłbym mu, żeby miał łatwiejszą drogę niż ja miałem. Ja przeszedłem przez wiele rzeczy, które nie były dla mnie łatwe.

Skąd wynikła potrzeba założenia fundacji MG13?

Od bardzo dawna udzielałem się w wielu fundacjach, aż w końcu stwierdziłem, że chciałbym założyć swoją. Mam przecież mnóstwo znajomości, kontaktów i ludzi, którzy starają się i chcą pomagać. Chciałem też wykorzystać wszystkie te doświadczenia i możliwości, jakie idą za tym, że jestem zawodnikiem NBA. Dlatego staram się pomóc w rozwoju młodzieży, dać im lepszy start. Myślę, że na dwa lata istnienia mojej fundacja, zrobiliśmy już naprawdę dużo. Oczywiście mamy w planach jeszcze więcej. ??

Co oznacza liczba 13 w jej nazwie?

Liczba 13 oznacza przede wszystkim mój numer na koszulce, z którym grałem przez całe swoje życie. Teraz niestety musiałem go zmienić.

Kiedy byłeś małym chłopcem skaczącym z piłką sądziłeś, że zajdziesz na same szczyty światowej koszykówki?

Szczerze mówiąc, kiedy byłem małym chłopcem myślałem, że będę bramkarzem. To było moje marzenie. W momencie, kiedy przeszedłem na koszykówkę, nigdy nie myślałem, że zajdę tak daleko. Cieszę się, że doszedłem, tu gdzie jestem. Wiem, że żeby być fantastycznym koszykarzem, to jeszcze długa droga przede mną. A jeśli chcę osiągnąć ten główny szczyt, to jeszcze jest parę ciężkich lat pracy przede mną. Mam nadzieję, że mi się uda.

Miałeś kiedyś chwile, kiedy wątpiłeś w to, co robisz? / Fot. Wojtek Figurski
Myślę, że nie. Były momenty załamania, ale na pewno nie było takich chwil, że wątpiłem w to, co robię. Było ciężko, ale jestem otoczony ludźmi, którzy pomagają mi właśnie w gorszych chwilach. Chwilowe niepowodzenia trwały dzień albo parę godzin. Potem podnosiłem się i byłem dwukrotnie silniejszy.
Zatem jaka jest uniwersalna droga do spełnionych marzeń

Myślę, że ciężka praca, wiara w to, co się robi, dążenie do marzeń i robienie wszystkiego, co się da w ciągu dnia, żeby zbliżyć się do tego upragnionego celu, upragnionej rzeczy czy tytułu. Nie warto mówić dużo, warto słowa popierać czynami.

Dziękuję za rozmowę.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *